Reklama

Ksiądz pedofil nie odbywa kary więzienia. Mieszka w domu diecezjalnym

Ksiądz z Archidiecezji Krakowskiej został skazany na cztery lata bezwzględnego więzienia za czyny pedofilskie. Miał się nich dopuszczać na przestrzeni ośmiu lat wobec dziecka swojej krewnej. Pomimo uprawomocnienia się wyroku, duchowny nie odbywa kary. "Wciąż zasłania się złym stanem zdrowia. Mieszka sobie spokojnie w jednym z domów diecezjalnych, w którym ma opiekę ze strony sióstr zakonnych" - informuje ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski. Jak się okazało, sąd odroczył wykonanie kary.

Pedofilia w Kościele jest jednym z tematów, którymi zajmuje się ksiądz Tadeusz Isakowicza-Zaleski. Zaangażowany społecznie duchowny poinformował na swoim blogu o przypadku księdza W

"Ponad rok temu zapadł wyrok w sprawie ks. W., należącego do Archidiecezji Krakowskiej. Wyrok, który kilka miesięcy temu uprawomocnił się, wymierza owemu duchownemu karę czterech lat więzienia (bez zawieszenia) za czyny pedofilskie, których dopuścił się on na przestrzeni ośmiu lat wobec dziecka swojej krewnej, wychowującej je w trudnych warunkach. Pierwsze molestowania miały miejsce, gdy dziecko miało zaledwie sześć lat" - napisał duchowny.

Reklama

Jak przekazał, sprawca nie trafił jednak do więzienia, gdyż zasłania się złym stanem zdrowia. 

"Mieszka sobie spokojnie w jednym z domów diecezjalnych, w którym ma 'wikt i opierunek' oraz opiekę ze strony sióstr zakonnych. Dom ten jest utrzymywany z ofiarności księży i ludzi świeckich" - informuje ks. Isakowicz-Zaleski.

Od blisko trzech lat sprawa toczy się również przed Sądem Metropolitalnym w Krakowie, jednak wciąż nie ma jej finału. 

Sprawca ma nadal figurować w spisie księży archidiecezji. "Dlatego też rodzina pokrzywdzonego dziecka zwróciła się do władz watykańskich. Niestety nie doszło do spotkania z nuncjuszem papieskim, choć rodzina udała się do Warszawy" - przekazał duchowny.

Pedofilia w Kościele. Sąd: Perfidne, obłudne działanie

Ks. Isakowicz-Zaleski opublikował także fragmenty uzasadnienia wyroku sądu. Napisano w nim m.in., że stopień szkodliwości czynu księdza sąd uznał za "bardzo wysoki".

"Na niekorzyść oskarżonego przemawia perfidny, obłudny sposób działania. Oskarżony wykorzystywał, bowiem autorytet osoby dochowanej. Dawało mu to uprzywilejowaną pozycję w rodzinie. Poza tym bazował na relacji zależności i wdzięczności, która pozwalała mu na łatwy dostęp do małoletniego dziecka" - brzmi uzasadnienie wyroku.

Sprawa księdza W. Sąd odroczył wykonanie kary

Ks. Isakowicz-Zaleski wyraził ponadto zdziwienie faktem, że polski wymiar sprawiedliwości "zwleka z osadzeniem skazanego w zakładzie karnym".

Okazało się jednak, że skazany ksiądz W. otrzymał od sądu odroczenie wyroku, o czym nie poinformowano rodziny ofiary.

Zgodnie z prawem, sąd może odroczyć wykonanie kary więzienia na okres do roku, jeżeli "natychmiastowe wykonanie kary pociągnęłoby dla skazanego lub jego rodziny zbyt ciężkie skutki". Przypadki te dotyczą m.in. osób ciężko chorych.

"Z kolei kuria Archidiecezji Krakowskiej twierdzi, że papież Franciszek wciąż nie podjął decyzji ws. sprawcy. A gdyby skrzywdzono dziecko polityka lub celebryty, to też by tak było?" - zapytał ks. Isakowicz-Zaleski.

Czytaj też: Zbliża się atak zimy. Szykujcie się na śnieżyce i dwucyfrowy mróz

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama