Reklama

Reklama

Dług graniczny Czech wobec Polski. Ambasador: To musi zostać załatwione

Przy wytaczaniu granicy Polsko-Czechosłowackiej w 1958 r. strona polska przekazała sąsiadom 1205,9 ha, a w zamian otrzymała 837,46 ha. Zaciągnięty w ten sposób dług graniczny o powierzchni 368,44 ha nigdy nie został uregulowany, mimo trzeciej dekady pracy rządowej komisji. Teraz sprawę ostatecznie chce uregulować nowy ambasador RP w Pradze Mirosław Jasiński.

- Problem istnieje od 1958 roku, gdy odkryto, że przy wytyczaniu granicy doszło do pomyłki, której skutkiem było jej przesunięcie na korzyść Czech. Chodzi o śmieszne cztery kilometry kwadratowe - mówi w rozmowie z Deutsche Welle ambasador RP w Czechach Mirosław Jasiński.

Zobacz też: Spór o Turów. Mirosław Jasiński, ambasador RP w Pradze: To skutek braku empatii i arogancji

- Swego czasu słyszałem, że w okolicach Szklarskiej Poręby była wieś, która w wyniku tych pomiarów została wysiedlona. Te cztery kilometry kwadratowe to mógłby być teren takiej górskiej wioski - dodał dyplomata.

Reklama

Ministerstwo: Brak zdecydowanych działań Czech

Sprawa ponad 60-letniego długu granicznego ponownie pojawiła się w mediach w kontekście czesko-polskiego sporu o kopalnię Turów. W kwietniu 2021 r. w odpowiedzi na interpelację posła Porozumienia Stanisława Bukowca, podsekretarz stanu w MSWiA Bartosz Grodecki, podkreślał, że problematyką zajmuje się Stała Polsko-Czeska Komisja Graniczna. Powołano ją w 1992 r.

"Zgodnie z opinią członków polskiej delegacji Komisji Granicznej, za główną przyczynę wstrzymującą rozwiązanie kwestii długu terytorialnego należy uznać brak zdecydowanych i systemowych działań Republiki Czeskiej, ukierunkowanych na uregulowanie tej problematyki. Istotnym, choć wtórnym w stosunku do poprzedniego czynnikiem, pozostaje prawodawstwo Republiki Czeskiej, które pozostawia dużą autonomię władzom samorządowym w zakresie zarządzania i gospodarowania gruntami" - pisał wiceminister.

Grodecki podkreślał jednocześnie, że inne warianty zadośćuczynienia stronie polskiej przez stronę czeską, tj. rekompensata pieniężna lub propozycja przekazania w długoterminową dzierżawę nieruchomości zajmowanej przez ambasadę RP w Pradze, "nie uzyskały akceptacji strony polskiej".

Ambasador: Musi zostać załatwione

Na "koszmarną procedurę" zwracał uwagę również ambasador Jasiński. 

- Zmiany granicy muszą zatwierdzić parlamenty obu państw. U nas wystarczy zwykła ustawa, w Czechach konieczna jest ustawa konstytucyjna, której przyjęcie wymaga głosów 60 procent posłów. To są także olbrzymie koszty, również dla Polski: wydatki związane z geodezją, na mapy gmin pogranicznych i tym podobne. Ale to musi zostać załatwione - zapewnił dyplomata.

Pytany, czy zamierza "załatwić sprawę za swojej kadencji", Jasiński przyznał, że na pewno "chce zacząć". - Mam pewne pomysły, ale nie chcę ich tutaj zapowiadać, bo najpierw muszą je zobaczyć Czesi. Ciekawe, co na to powiedzą - podsumował.

Reklama

Reklama

Reklama