"El Pais": Firmy pracują nad "cyfrową nieśmiertelnością". Polska badaczka z niepokojem o szczegółach
- Przemysł cyfrowych zaświatów całkowicie zmieni sposób, w jaki rozumiemy i przeżywamy śmierć. Technologie mają nam zaoferować inne doświadczenie, w ramach którego śmierć nie jest ostatecznym pożegnaniem, a raczej powiedzeniem "do zobaczenia". To jak zmiana stanu: nie jesteś już z krwi i kości, ale nadal możesz wrócić, a nawet stać się nieśmiertelny. Tak sprzedają nam to firmy - mówi "El Pais" Katarzyna Nowaczyk-Basińska, profesor Uniwersytetu Cambridge.

Interia współpracuje z czołowymi redakcjami na świecie. W naszym cotygodniowym, piątkowym cyklu "Interia Bliżej Świata" publikujemy najciekawsze teksty najważniejszych zagranicznych gazet. Założony w 1976 r. dziennik "El Pais" od samego początku wyznacza standardy dziennikarstwa w Hiszpanii. Z przytupem wszedł w erę cyfrową i jest hiszpańskojęzycznym liderem subskrypcji.
Badaczka Katarzyna Nowaczyk-Basińska od prawie dekady analizuje, jak będzie wyglądała śmierć i żałoba w świecie cyfrowym. Już teraz istnieją firmy, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych i Chinach, które oferują usługi tworzenia awatarów naszych przodków, z którymi można rozmawiać. Są już zmarli, którzy przemawiali na swoich pogrzebach lub podczas procesów swoich zabójców.
Każda kultura ma swój stosunek do zaświatów, a każda rodzina na swój sposób przeżywa utratę swoich bliskich, ale sztuczna inteligencja pozwoli nawiązać nową relację ze zmarłymi. Będzie ona zależała od decyzji biznesowych, etycznych i prawnych. Jest to rozwiązanie, które - podobnie jak w przypadku większości innowacji - najpierw pojawia się na rynku, a dopiero później społeczeństwo i rządy zastanawiają się co z nim zrobić.
Nowaczyk-Basińska od dłuższego czasu obserwuje, co może nas czekać w przyszłości. Polka pracuje w Centrum Leverhulme ds. Przyszłości Inteligencji przy Uniwersytecie Cambridge (Wielka Brytania), gdzie od 2024 roku kieruje projektem badawczym "Wyobrażenia o nieśmiertelności w erze sztucznej inteligencji". Jej najnowsze badania dotyczą chatbotów tworzonych przez "przemysł cyfrowych zaświatów" z wykorzystaniem generatywnej sztucznej inteligencji.
Jordi Perez Colome, "El Pais": Będziemy nadal chodzić na cmentarze w 2030 roku?
Katarzyna Nowaczyk-Basińska, Uniwersytet Cambridge: - To się zmieni. Już teraz rzadko chodzimy na cmentarze. A jeśli dodatkowo będziemy mieć swoich bliskich zmarłych w telefonie i będziemy mogli z nimi porozmawiać w każdej chwili, to zmieni to nasze relacje z nimi, sposób, w jaki spędzamy razem czas i sprawi, że te relacje będą bardziej intensywne. Takie rozwiązania będą powszechnie dostępne, a rozmowy ze zmarłymi będą wciągające.
- Tego typu technologie są projektowane właśnie w tym celu, aby przyciągnąć nas jako użytkowników. To normalne, że wiele osób będzie chciało z nich korzystać. Chodzenie na cmentarz będzie postrzegane jako coś z innej epoki, ponieważ nie będzie ani interaktywne, ani interesujące. Nie będzie tym samym, co rozmowa w dowolnej chwili z bliską osobą na wideo lub w aplikacji.
Ta technologia, z której najprawdopodobniej będziemy korzystać, będzie miała formę chatbota opartego na sztucznej inteligencji, który będzie tworzyć treści na podstawie wiadomości od naszego zmarłego krewnego?
- Tak, forma tzw. żałobnych botów lub pośmiertnych awatarów jest najbardziej prawdopodobna, a jednocześnie najbardziej kontrowersyjna. Technologia ta jest tworzona na podstawie naszych odcisków palców i reprezentuje nas lub naszych bliskich po śmierci. Może ona znacząco zmienić nasze relacje ze zmarłymi, a także normy społeczne i praktyki kulturowe związane z tematem śmierci.
Czy takie technologie są już dostępne w naszych krajach?
- Obecnie problemem jest bariera językowa, ponieważ większość firm zajmujących się tymi rozwiązaniami pochodzi ze Stanów Zjednoczonych lub Chin. Można jednak już znaleźć takie firmy, udostępnić im dane osobowe swoje lub zmarłego, a one stworzą wirtualną wersję tej osoby. Zazwyczaj firmy te oferują różne formy płatności - na przykład subskrypcję. Jak zapłacisz, to otrzymasz dostęp do awatara.
Czy znane są już konsekwencje korzystania z tego typu awatarów?
- Jeszcze nie. Jest to nowe zjawisko, więc nie mamy jeszcze wyników badań na ten temat. Na całym świecie istnieją już zespoły badawcze, które próbują ustalić, w jaki sposób ludzie korzystają z tych technologii i jaki mają one wpływ na ich samopoczucie i przeżywanie żałoby. Jednak na tę chwilę nie mamy badań ani danych na temat rzeczywistych skutków korzystania z tych technologii.
Pięć lat temu, kiedy rozmawiałam o tym z ludźmi lub gdy czytali artykuły na ten temat, najczęściej słyszałam, że "to przerażające”. Obecnie nie jest to już tak postrzegane
Naprawdę będziemy korzystać z takich technologii?
- Myślę, że będą one dość popularne. Nie wiem, czy większość osób będzie z nich korzystać, ale nadejdzie taki moment, w którym technologie te będą na tyle dostępne, że wiele osób poważnie będzie rozważać skorzystanie z nich. Już zmienił się sposób, w jaki o tym rozmawiamy. Pięć lat temu, kiedy rozmawiałam o tym z ludźmi lub gdy czytali artykuły na ten temat, najczęściej słyszałam, że "to przerażające". Obecnie nie jest to już tak postrzegane. Nadal jest to dla wielu niepokojące, ale teraz ludzie mówią raczej, że jest to coś niejednoznacznego etycznie lub budzącego wątpliwości, a nie tylko, że "ich to przeraża".
W ostatnim czasie nastąpił znaczący rozwój w tej dziedzinie.
- Takie zmiany są oczekiwane przez branżę, a także są zgodne z tym, co obserwowałem w ostatnich latach. Kiedy zaczęłam interesować się tą dziedziną, w 2015 lub 2016 roku, dyrektorzy i start-upy mówili o tej technologii jako o czymś, co zrewolucjonizuje cały ekosystem. W tamtym czasie były to jednak raczej puste obietnice. Teraz sytuacja się zmieniła. Dzięki rozwojowi technologii, a zwłaszcza modeli językowych, takich jak ChatGPT, te obietnice stały się rzeczywistością. Na rynku są już dostępne takie produkty. To już nie jest obietnica, to rozwijający się rynek. Dlatego mówię o "przemyśle cyfrowych zaświatów", który już funkcjonuje jako odrębny sektor, zajmujący się wszystkimi kwestiami związanymi ze śmiercią.
To jak zmiana stanu: nie jesteś już z krwi i kości, ale nadal możesz wrócić, a nawet stać się nieśmiertelnym
To może zmienić znaczenie śmierci.
- Oczywiście. To całkowicie zmieni sposób, w jaki rozumiemy i przeżywamy żałobę i śmierć. Te technologie mają nam zaoferować inne doświadczenie, w ramach którego śmierć nie jest ostatecznym pożegnaniem. Jest to raczej powiedzenie "do zobaczenia". To jak zmiana stanu: nie jesteś już z krwi i kości, ale nadal możesz wrócić, a nawet stać się nieśmiertelny. Mówię oczywiście o tym, jak sprzedają nam to te firmy, do czego próbują nas przekonać.
Wrócisz z pogrzebu swojego męża i zapytasz go, "jak mu się podobało"? Co myśli o muzyce i przemówieniu szwagra?
- Dokładnie tak. To się już dzieje. Pewien człowiek stworzył awatar swojego zmarłego dziadka i zaraz po jego pogrzebie zapytał go: "jak było?".
Jakie są główne powody do niepokoju?
- Lista jest długa. Po pierwsze, cała branża składa się z prywatnych przedsiębiorstw, a wszystko zależy od decyzji podejmowanych niemal arbitralnie przez założycieli firm i osoby zarządzające. To powinno się zmienić. Należałoby otworzyć drzwi dla większej liczby podmiotów i dać szansę profesjonalistom, którzy naprawdę mają doświadczenie w kwestiach związanych ze śmiercią. Byłby to pierwszy krok w kierunku profesjonalizacji branży "cyfrowych zaświatów".
- Kolejnym powodem do niepokoju jest brak regulacji prawnych. Obecnie nie istnieją przepisy określające sposób funkcjonowania tej branży. Można stosować przepisy z innych dziedzin, ale nie ma konkretnych ram prawnych, które mówiłyby nam, jak to wszystko powinno zostać zorganizowane. Są też kwestie etyczne. Na przykład kto powinien decydować o tym, czy można wykorzystać dane osobowe zmarłego? Kto ma ostatnie słowo w kwestii stworzenia pośmiertnego awatara danej osoby?
Może się zdarzyć, że dzieci będą pytać awatary swoich rodziców o testament lub o to, kogo kochali bardziej.
- Dlatego w moim ostatnim artykule proponuję coś, co nazywamy zasadą wzajemnej zgody. Kiedy myślimy o cyfrowej nieśmiertelności, zazwyczaj bierzemy pod uwagę tylko zdanie osoby, która chce stworzyć swoją cyfrową wersję, czyli tzw. dawcy danych. Ale oczywiście w przypadku rodziny może się zdarzyć, że jedno z rodzeństwa będzie zachwycone tym pomysłem, a dla drugiego będzie to zbyt duże obciążenie emocjonalne i obie te osoby mają prawo do poszanowania swojej postawy.
W tym samym artykule piszecie o postaci tzw. cyfrowego balsamisty.
- To dosyć górnolotne określenie na kogoś, kto zajmuje się cyfrowymi szczątkami. To zupełnie nowa koncepcja. Natknęłam się na ten zawód w Stanach Zjednoczonych, gdzie dopiero zaczynają eksperymentować z tą dziedziną. Jednak wokół tego tematu toczy się gorąca dyskusja: czy powinniśmy naprawiać lub modyfikować przeszłość, dostosowując informacje do naszych oczekiwań lub tego, jak chcemy zapamiętać daną osobę? Czy można poprawiać przeszłość? To bardzo skomplikowane pytania natury etycznej.
Wszystko ma również swoje pozytywne strony.
- To okazja do wytworzenia nowych form komunikacji międzypokoleniowej. Moglibyśmy potraktować to trochę jako interaktywne archiwum. Moim zdaniem rodzi to mniej dylematów etycznych niż wykorzystanie tej technologii podczas żałoby, ponieważ nie wiemy, jak te technologie wpłyną na proces jej przeżywania. Dlatego tak bardzo mnie to niepokoi i do wszystkich ewentualnych konsekwencji wykorzystania tej technologii podchodzę z dużą ostrożnością.
Może to również zwiększyć świadomość na temat naszego cyfrowego życia. To, co powiemy, może wpłynąć na to, jak będą postrzegać nas nasze prawnuki.
- Być może zmieni się sposób, w jaki opowiadamy historię naszego życia. Będzie to jednak ograniczone, ponieważ będziemy selekcjonować informacje w taki sposób, aby uzyskać dobry produkt, coś, co będziemy chcieli pokazać przyszłym pokoleniom, nawet jeśli będzie to ukazywać nas jako kogoś zupełnie innego od tego, kim naprawdę byliśmy.
Autor: Jordi Perez Colome / EDICIONES EL PAÍS 2025
Tłumaczenie: Krzysztof Ryncarz
Tytuł i śródtytuły oraz skróty pochodzą od redakcji








