Reklama

Reklama

Piana na rzece i dziesiątki martwych ryb. "Wyglądało to katastrofalnie"

Szklarska Poręba, rzeka Kamieńczyk. W poniedziałek po południu pojawiły się tam dziesiątki śniętych ryb. Wszystko wskazuje na to, że Karkonoski System Wodociągów i Kanalizacji dokonał zrzutu zanieczyszczeń. - Wyglądało to po prostu katastrofalnie - mówi lokalny radny. Mieszkańcy są bezsilni, bo taka sytuacja ma miejsce nie pierwszy raz.

Skażona woda w otulinie Karkonoskiego Parku Narodowego. W poniedziałek po południu pojawiły się dziesiątki śniętych ryb. Spienioną wodę zauważył jeden z mieszkańców górskiego kurortu, który zaalarmował służby. Na miejsce przyjechała policja, straż pożarna, straż miejska i Wojewódzki Inspektor Ochrony Środowiska.

Okoliczni mieszkańcy powiedzieli reporterce Polsat News, że nie po raz pierwszy mają do czynienia z takimi obrazkami. Od dawna biją na alarm. Jak dotychczas - nieskutecznie.

- Wyglądało to po prostu katastrofalnie. W potoku Kamienna nie ma dużego zarybienia, natomiast wszystkie ryby pływały do góry brzuchem - powiedział Radosław Przybylski, radny miasta Szklarska Poręba.

Reklama

Martwe ryby w Szklarskiej Porębie. "Doszło do awarii"

Mieszkańcy mówią wprost: ktoś zawinił i należy znaleźć i ukarać winnego. Służby z kolei przyznają: mieliśmy stan zanieczyszczenia, natomiast nie znaleźliśmy jego źródła.

Tymczasem w Szklarskiej Porębie działa Karkonoski System Wodociągów i Kanalizacji. Jego władze twierdzą, że w poniedziałek nie działo się tam nic alarmującego, ale we wtorek już przyznają, że doszło do awarii.

- Zasuwka nie domyka, przepuszcza. Część zanieczyszczeń, zamiast do kanalizacji, trafiła do potoku - powiedział przedstawiciel KSWiK w rozmowie z reporterką Polsat News. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy