Reklama

Reklama

Stacje narciarskie podnoszą ceny, ale o zyskach nawet nie myślą. "Trzeba przetrwać"

Narciarze muszą przygotować się na podwyżki. Te mogą sięgać od kilkunastu nawet do 35 procent. Ośrodki narciarskie podkreślają jednak, że korekty cenników i tak są nieproporcjonalne do wzrostu kosztów, jakie ponoszą w tym roku. - Już teraz wiemy, że ten sezon nie będzie należał do najłatwiejszych, trzeba go po prostu przetrwać - komentuje Interii Adam Marduła, prezes Tatry Super Ski. Część stacji zachęca narciarzy do korzystania z przedsprzedaży. Wówczas za skipassy zapłacą nawet do 25 proc. taniej.

"Ceny kosmiczne, ale i tak będą tłumy na stokach" - pisze jeden z internautów. To komentarz pod postem o nowym cenniku Tatry Super Ski, czyli największego projektu branży narciarskiej w Polsce, który łączy 18 dużych ośrodków narciarskich Podhala, Spisza i Pienin. Na jednym skipassie można skorzystać z 86 różnego rodzaju kolei i wyciągów.

Jakie są ceny tych karnetów? W sezonie wysokim, czyli od 9 stycznia do 12 marca 2023 roku, jednodniowy skipass normalny kosztuje 155 zł, ulgowy - 145 zł. Za normalny karnet trzydniowy zapłacimy 425 zł, za ulgowy - 395 zł. Sześć dni białego szaleństwa to koszt 760 zł (bilet normalny) lub 700 zł (ulgowy).

Reklama

Drogo na stokach. "Podwyżki 18-35 proc."

- Podwyżki cen karnetów Tatry Super Ski w porównaniu do ubiegłego sezonu sięgają rzędu 18-35 proc. - mówi Interii Adam Marduła, prezes Tatry Super Ski. I podkreśla, że jest to skutek szalejącej inflacji, która nieuchronnie przekłada się na wzrost kosztów utrzymania ośrodków. - Najbardziej obciążające są m.in. rosnące ceny prądu niezbędnego do pracy każdej ze stacji narciarskich i paliwa wykorzystywanego chociażby do pracy ratraków. Wymieniając dalej: ceny dzierżaw gruntów, rat leasingowych, usług (w tym ratownictwa medycznego) czy utrzymania pracowników. Bez tych składowych praca żadnej ze stacji po prostu nie jest możliwa - komentuje nasz rozmówca.

- Chcieliśmy, aby mimo wszystko miłośnicy nart czy snowboardu jak najmniej odczuli skutki podwyżek. Karnety wielodniowe podrożały tylko o koszty inflacyjne. Największy wzrost będzie można odczuć w skipassach godzinowych. Tym samym chcemy pokazać, że zakup karnetów na dłuższe pobyty jest opłacalny dużo bardziej z kilku powodów - zarówno ceny, jak i możliwości szerszego eksplorowania stacji należących do projektu wspólnej karty Tatry Super Ski - wskazuje Adam Marduła.

Podwyżka o poziom inflacji

Drożej będzie też w stacji narciarskiej Zieleniec Ski Arena, największym kurorcie narciarskim w Kotlinie Kłodzkiej i jednym z największych w Polsce. Karnet normalny na siedem godzin kosztuje 140 zł, ulgowy - 120 zł. Za trzy dni korzystania z ośrodka zapłacimy 395 zł, lub 330 zł w wersji ulgowej. Skipass sześciodniowy normalny to koszt 685 zł, ulgowy - 580 zł.

- Korekta cennika była nieunikniona, ale ceny biletów i karnetów zostały podniesione tylko o poziom inflacji - mówi Interii Grzegorz Głód. Również zaznacza, że ta podwyżka jest nieproporcjonalna do wzrostu kosztów, jakie ponosi ośrodek. - Wzrosły przede wszystkim ceny energii elektrycznej, a także paliwa potrzebnego do pracy ratraków, czy też wydatki na utrzymanie pracowników - wymienia.

- Zaproponowany przez nas wzrost cen biletów i karnetów nie jest w stanie pokryć tych kosztów. Gdyby tak miało być, tylko nieliczni mogliby sobie pozwolić na zimowe szaleństwo, a zależy nam na tym, by z naszych usług korzystało jak najszersze grono turystów. Ostatnie dwa lata były trudne, a aktywność fizyczna jest najlepszym suplementem zdrowia i pozwala oderwać się na moment od codzienności - komentuje.

Koszty utrzymania o 20 proc. wyższe

Jak przekazał nam Michał Słowioczek, manager w Szczyrk Mountain Resort, w najbliższym sezonie zimowym planowane koszty utrzymania ośrodka będą o około 20 proc. wyższe niż w poprzednim, co jest związane z obecną sytuacją ekonomiczną w Polsce.

- Planujemy średnią podwyżkę cen skipassów sprzedawanych w kasach o około 15 proc., a tych sprzedawanych online/przez platformę internetową GOPASS o około osiem proc. Wzrost cen biletów jest nieunikniony, ale jest niższy niż obecny poziom inflacji, ponieważ chcemy umożliwić jak największej liczbie narciarzy i snowboardzistów korzystanie z naszych usług, zachowując przy tym najwyższy poziom przygotowania tras oraz całego ośrodka do sezonu - informuje Słowioczek.

Zapewnia, że wzrost kosztów utrzymania całego ośrodka nie odbije się w żaden sposób na jakości świadczonych usług, czyli pracy systemu naśnieżania czy utrzymania tras. - W normalnym trybie i zachowaniem najwyższej jakości świadczonych usług planujemy też pracę ośrodka podczas jazd wieczornych i wielu eventów, które mamy zamiar zorganizować - dodaje.

"Sezon trzeba będzie po prostu przetrwać"

- Już dzisiaj wiemy, że ten sezon nie będzie należał do najłatwiejszych, więc trzeba będzie go po prostu przetrwać. Tej zimy w pierwszej kolejności będziemy starali się pokryć nasze koszty, o zyskach myśląc dopiero w perspektywie przyszłego sezonu - ocenia Adam Marduła z Tatry Super Ski.

O tym, że marża branży będzie niska, informowało również stowarzyszenie Polskich Stacji Narciarskich i Turystycznych. W oświadczeniu czytamy: "Nie chcemy przerzucać nieprzewidywalnych, ekstraordynaryjnych kosztów na naszych klientów, to ryzyko bierzemy na siebie". Jednocześnie podkreślono, że ceny karnetów będą podniesione, ale "ich podwyżka nie sięgnie kilkuset procent, jak w przypadku energii elektrycznej".

Stowarzyszenie zapowiada, że w konsekwencji wysokich kosztów ponoszonych przez branżę, w kolejnych latach należy spodziewać się obniżenia nakładów na inwestycje i modernizacje ośrodków narciarskich.

Polskie Stacje Narciarskie i Turystyczne zapewniają, że ośrodki mimo trudnej sytuacji będą działać jak zawsze. Nie zamierzają też ograniczać godzin otwarcia. Co więcej, część stacji przygotowuje się na ewentualne przerwy w dostawie prądu. Ośrodki zaopatrują się w agregaty prądotwórcze, aby zapewnić ciągłość pracy kolei liniowych i zadbać o bezpieczeństwo osób, które z nich korzystają.

Taniej tylko w przedsprzedaży

Ośrodki narciarskie szukają też sposobów, aby już teraz zachęcić turystów do kupna karnetów. Organizują przedsprzedaże, w których skipassy są po prostu tańsze. Czarna Góra Resort, ośrodek na Dolnym Śląsku, oferuje obecnie karnety od 20- do 25-procent tańsze. Ceny? Skipass trzydniowy od 272 zł, sześciodniowy od 480 zł.

Przedsprzedaż już od połowy września prowadzi też Zieleniec Sport Arena. - Pierwsze skipassy można było kupić do 30 proc. taniej oszczędzając nawet 250 złotych na sześciodniowym karnecie. Im bliżej zimy, tym mniejsze rabaty - w listopadzie zaoferujemy 20-procentowe zniżki - mówi nam Grzegorz Głód z Zieleniec Sport Arena.

Sprzedaż skipassów online rozpocznie 15 listopada ośrodek w Szczyrku. - Ceny całodziennych skipassów będą nawet o 50 proc. niższe niż w szczycie sezonu zimowego. Jako jedyni w Polsce mamy system dynamicznych cen, które zmieniają się w zależności od daty zakupu karnetów. Im wcześniej kupimy taki karnet, tym zapłacimy mniej, podobnie jak w przypadku zakupu biletów lotniczych - podkreśla Michał Słowioczek.

Grzegorz Głód z Zieleniec Sport Arena informuje, że przedsprzedaż cieszy się dużym zainteresowaniem. - To oznacza, że mimo wszystko turyści już dziś planują zimowy wypoczynek. Jest to budujące - podsumowuje.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy