Reklama

Reklama

Hipotermia, rany nóg, odmrożenia. Szpital w Hajnówce codziennie przyjmuje migrantów

Na oddziałach szpitala w Hajnówce przebywa obecnie 12 migrantów. Stan jednej z osób jest ciężki. Jak mówi Interii dyrektor placówki, każdego dnia trafiają tu kolejni migranci wymagający pomocy. - Lekarze stwierdzają hipotermię, rany nóg. Mamy też przypadki odmrożeń – wylicza. Znaczną grupę wśród pacjentów stanowią dzieci. Najmłodsze przyjęte – jak słyszymy w szpitalu – miało rok. Jeszcze w tym tygodniu do szpitala w Hajnówce mają dotrzeć wolontariusze z Polskiej Misji Medycznej. – Wsparcia najbardziej potrzebuje ratownictwo medyczne i intensywna terapia – mówi Interii Małgorzata Olasińska-Chart koordynująca akcję.

Przy granicy z Białorusią trwa kryzys migracyjny. Szpital w Hajnówce to placówka do, której trafia najwięcej nielegalnych migrantów, tułających się po lasach na obszarze objętym stanem wyjątkowym. - Każdego dnia kogoś mamy. Od początku kryzysu migracyjnego przyjęliśmy ponad 160 migrantów. Dużo jest dzieci. One stanowiły około 15-20 proc. pacjentów. Najmłodsze miało rok - mówi Interii dyrektor placówki Grzegorz Tomaszuk. 

Migranci są w różnym stanie. - Jedni potrzebują ogrzania i nakarmienia, następnie są wypisywani. Dzięki darczyńcom, przy wypisie zaopatrujemy ich w ciepłe dresy, kurtki czy skarpety - przyznaje. Stan wielu osób jest jednak na tyle poważny, że trafiają na odziały. Lekarze stwierdzają: hipotermię, rany nóg, odmrożenia. Aktualnie w Hajnówce hospitalizowanych jest 12 migrantów. Jedna z osób przebywa na intensywnej terapii, a jej stan jest bardzo ciężki. Pozostali zajmują łóżka na oddziałach chirurgii, chorób wewnętrznych, ginekologii.

Reklama

- Jedna osoba trafiła na odział zakaźny. Mamy podejrzenie COVID-19 - przyznaje dyrektor szpitala.

Migranci w strefie przygranicznej. "Nieważne, kto przywozi - przyjmujemy"

- Około 90 proc. migrantów, wymagających pomocy medycznej przywozi Straż Graniczna. Pozostali pacjenci trafiają do nas za sprawą fundacji działających na granicy. Przyjeżdżała też do nas karetka Medyków na Granicy - wylicza.

Czy przyjmują wszystkich bez wyjątku? - Od tego jest szpital. Naszym obowiązkiem jest udzielić pomocy, niezależnie od tego, kto przywozi tych ludzi - mówi Grzegorz Tomaszczuk. Zapewnia, że nie ma problemów z regulowaniem należności w związku z hospitalizowaniem nielegalnych migrantów. 

- Płaci Straż Graniczna. Dotychczas nie było przypadków, by odmówiono nam zapłaty za wykonane świadczenia medyczne - przyznaje dyrektor szpitala. 

Polska Misja Medyczna wysyła wolontariuszy

Szpital pracuje na podwyższonych obrotach. Pierwszego wsparcia jeszcze w tym tygodniu ma udzielić Polska Misja Medyczna. - Zgłosiło się 40 wolontariuszy. To ratownicy medyczni, pediatrzy, interniści, anestezjolodzy oraz zakaźnicy - wylicza Małgorzata Olasińska-Chart z Polskiej Misji Medycznej.

Jak mówi najpilniejszego wsparcia wymaga ratownictwo medyczne intensywna terapia. 

- Pierwsi wolontariusze trafią na odziały szpitala w Hajnówce jeszcze w tym tygodniu. Spędzą tam minimum tydzień. Zgłoszeń na krótszy okres nie bierzemy pod uwagę - mówi przedstawicielka PMM.

Od wiosny gwałtownie wzrosła liczba prób nielegalnego przekroczenia granicy Białorusi z Litwą, Łotwą i Polską przez migrantów z krajów Bliskiego Wschodu, Afryki i innych regionów. UE i państwa członkowskie uważają, że to efekt celowych działań Białorusi w odpowiedzi na sankcje.

Od początku roku Straż Graniczna zanotowała ponad 30 tys. prób nielegalnego przekroczenia granicy polsko-białoruskiej. Od 2 września w związku z presją migracyjną w 183 miejscowościach województw podlaskiego i lubelskiego, przylegających do granicy z Białorusią, obowiązuje stan wyjątkowy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne