Reklama

Reklama

Przeciwników noszenia maseczek mandaty nie przerażają. "20 zł mnie nie przekona"

Minister zdrowia zapowiada nowe obostrzenia, policja podkreśla, że skończył się czas upomnień i zapewnia, że sypie mandatami za brak maseczek, ale jednocześnie ci, którzy stanowczo sprzeciwiają się zakrywaniu ust i nosa kpią, że kary, które otrzymują, nie robią na nich wrażenia. - Bo kogo przerazi mandat na 20 zł? - ironizują. Interia sprawdza jaki sens mają tak symboliczne kary.

Od początku sierpnia 2021 roku policja, sprawdzając przestrzeganie obostrzeń, nałożyła 269 300 mandatów i pouczyła 523 980 osób.

- Tylko w ostatniej dobie nałożyliśmy 3 246 mandatów, pouczyliśmy 3 851 osób, a wobec 304 skierowaliśmy wniosek o ukaranie do sądu. Łącznie w związku ze zwalczaniem pandemii policjanci od 1 sierpnia 2021 roku podjęli 842 708 działań - wylicza insp. Mariusz Ciarka, rzecznik prasowy Komendy Głównej Policji.

Dla porównania 15 maja 2021 roku policja wystawiła 597 mandatów, pół roku później rzecznik policji informował o prawie 1600 kar wystawionych w ciągu doby, a na początku grudnia liczba nałożonych za nieprzestrzeganie obowiązku zakrywania ust i nosa mandatów oscylował wokół 3 tys. dziennie. 

Reklama

Mandatów za brak maseczki przybywa. Nie każdą karę można jednak określić jako srogą.

"Nie będę nosił żadnej "szmaty" na twarzy"

Sławomir Nyznar mieszka w niewielkiej miejscowości na Podkarpaciu. Otwarcie sprzeciwia się szczepieniom i noszeniu maseczki. 30 grudnia był w aptece. Wchodząc do budynku ust ani nosa nie zasłonił. Tam spotkał go patrol policji.

- Jestem wolnym człowiekiem, a maska przed niczym nie chroni. Nie wie pani, że maseczki szkodzą zdrowiu? To wszystko co się wydycha, potem zostaje i wciąga się z powrotem do płuc - wyjaśnia swe rozumowanie.  

Mężczyzna został przez policję ukarany mandatem w wysokości 20 zł. Kwota mandatu zdecydowanie go nie przeraziła. Nie zamierza go ani płacić, ani przestrzegać obowiązku zasłaniania ust i nosa.  

Historia pana Sławomira odosobniona nie jest. W grupach skupiających przeciwników noszenia maseczek, doniesień o mandatach "z najniższej półki" jest więcej. Taką samą karę nałożono także na pana Pawła z Warszawy.

- Przedświąteczne zakupy w centrum handlowym. 11 grudnia. Liczyłem na upomnienie, ale trafiłem na służbistę - opowiada Interii. I dodaje: - Ale w miarę rozsądnego, bo skończyło się na 20 zł mandatu.

Kiedy pytam, czy następnym razem idąc na zakupy założy maskę, parska śmiechem. - Gotować się w tej "szmacie" dla 20 zł? W życiu!

"Winny nie odczuje żadnej dolegliwości"

O tym jakie skutki niesie za sobą ukaranie niepokornego obywatela tak niską kwotą rozmawiamy z dr hab. Mikołajem Małeckim z Uniwersytetu Jagiellońskiego, prezesem Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego. Ten wątpliwości nie ma.

- Wysokość mandatu z pewnością ma znaczenie prewencyjne. Nieuchronność kary i jej wysokość to dwa czynniki, które wpływają na przestrzeganie obostrzeń epidemicznych. Jeśli ktoś wie, że nikt nie wyegzekwuje nakazu, a nawet jeśli tak się stanie, to dostanie bardzo niski mandat, nie będzie skłonny dostosować się do obostrzeń - mówi Interii dr hab. Mikołaj Małecki. I dodaje: - Tak niskie kary mogą też zniechęcać ludzi do reagowania na brak maseczek w miejscach nakazanych. Winny nie odczuje żadnej realnej dolegliwości, a interweniujący np. właściciel sklepu tylko narazi się na nieprzyjemności z jego strony - dodaje prezes Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego.

Prawnik podkreśla, że policja powinna pamiętać o obowiązujących w tej sytuacji "widełkach". - To nie jest sztywna kwota. Jest też możliwość skierowania sprawy do sądu, który może nałożyć już zdecydowanie wyższą grzywnę. Jeśli sytuacja tego wymaga, policja powinna korzystać z tej możliwości - przypomina.

- Podstawą do ścigania sprawcy wykroczenia polegającego na niezasłanianiu ust i nosa w okolicznościach, gdy przepisy tego wymagają, jest obecnie art. 116 par. 1a kodeksu wykroczeń, który przewiduje możliwość wymierzenia za takie wykroczenie kary grzywny lub kary nagany. Zgodnie z art. 24 par. 1 Kodeksu wykroczeń karę grzywny wymierza się w wysokości od 20 zł do 5000 zł - tłumaczy z kolei Piotr Sobota z Biura Rzecznika Praw Obywatelskich.  

Sobota podkreśla, że podejmując interwencję wobec osoby naruszającej nakaz zasłaniania nosa i ust policjant działa w powyższych granicach, przy czym ewentualny mandat nałożony przez samego policjanta nie może przekroczyć 1000 zł.

- Zgodnie z art. 96 par. 1 kodeksu postępowania w sprawie o wykroczenia maksymalna kwota mandatu wynosi 500 zł. Kwota 1000 zł dotyczy sytuacji zbiegu wykroczeń, jak również maksymalnej wysokości grzywny nakładanej w drodze mandatu karnego za wykroczenie z art. 116 par. 1 kodeksu wykroczeń - tłumaczy.

Policja: "Nie gromadzimy danych co do wysokości mandatów"

Pytamy Komendę Główną Policji o to, ile wystawiła mandatów w maksymalnej kwocie, a ile tych bardziej symbolicznych.

- Nie gromadzimy danych, co do wysokości mandatów - odpowiada Interii Mariusz Ciarka.

Podkreśla, że ze względu na okoliczności zdarzenia każda interwencja jest inna, a od policjanta zależy w jaki sposób zostanie ona zakończona.

- To policjant decyduje, czy na osobę, która nie zasłoniła nosa i ust maseczką ochronną zostanie nałożony mandat karny, czy wystarczy jedynie pouczenie, czy też policjant skieruje wniosek do sądu o ukaranie - wyjaśnia i zaznacza, że postępowanie funkcjonariuszy wobec osoby, która nie stosuje się do obowiązku zakrywania ust i nosa maseczką jest takie samo, jak wobec każdej innej osoby, która popełniła wykroczenie. - Policjanci spotykają się z różnymi reakcjami osób, wobec których podejmują interwencję. Na początku pandemii część osób negowała istnienie koronawirusa, niektóre odmawiały założenia maseczki. Spotykaliśmy się również z agresją zarówno słowną jak i fizyczną. Od początku pandemii w Polsce większość osób stosowała się jednak do obostrzeń - dodaje.

Prawne zawirowania. "Na podstawie czego mam nosić maseczkę?"

Początkowo powszechny nakaz zakrywania nosa i ust został wprowadzony z przekroczeniem granic upoważnienia ustawowego. Potwierdzały to kolejne wyroki sądów administracyjnych, które wskazywały, że rozporządzenie idzie dalej, niż pozwala mu na to ustawa.

Błąd ten naprawił Sejm 28 października 2020 r., uchwalając ustawę o zmianie niektórych ustaw w związku z przeciwdziałaniem sytuacjom kryzysowym związanym z wystąpieniem COVID-19.

Znowelizowano wówczas art. 46b ustawy zakaźnej poprzez przeredagowanie pkt 4 i dodanie pkt 13 pozwalającego na ustanowienie w drodze rozporządzenia "nakazu zakrywania ust i nosa, w określonych okolicznościach, miejscach i obiektach oraz na określonych obszarach, wraz ze sposobem realizacji tego nakazu".

Do Kodeksu wykroczeń trafił art. 116 par. 1a w brzmieniu: "Kto nie przestrzega zakazów, nakazów, ograniczeń lub obowiązków określonych w przepisach o zapobieganiu oraz zwalczaniu zakażeń i chorób zakaźnych u ludzi, podlega karze grzywny albo karze nagany"

- W obecnej sytuacji zagrożenia naszego zdrowia i życia w związku z rozprzestrzeniającym się wirusem SARS-COVID-19 oraz trudnej sytuacji w służbie zdrowia, wszyscy zobowiązani jesteśmy do przestrzegania określonych zasad sanitarnych. Przepisy prawa nakładają na nas określone zakazy i nakazy w związku ze stanem epidemii, przestrzeganie ich powinno być naszym obowiązkiem. Ale oprócz respektowania prawa, powinniśmy także prezentować odpowiedzialną społecznie postawę dbania nie tylko o własne zdrowie, ale osób z naszego bliższego i dalszego otoczenia - informowało wówczas Biuro Rzecznika Praw Obywatelskich.

Sędziowie na łamach Interii komentowali, że ustawodawca wreszcie konkretnie wskazał o co mu chodzi, a wspomniany zapis stał się podstawą prawną do wprowadzenia sankcji za zachowania określone w rozporządzeniu.


- O ile do grudnia 2020 r. w sądach okręgu rzeszowskiego zdecydowanie przeważały odmowy wszczynania postępowań o  wykroczenia w związku z brakiem maseczek, lub zapadały wyroki uniewinniające, to od grudnia 2020 r. sytuacja uległa zmianie i średnio ponad połowa wniosków kierowanych do sądów kończy się ukaraniem osoby obwinionej - mówił Interii sędzia Tomasz Mucha, rzecznik prasowy Sądu Okręgowego w Rzeszowie.

Jako przykład podawał sądy rejonowe w Dębicy czy Strzyżowie, gdzie zdecydowana większość spraw o brak maseczki kończyła się ukaraniem.

Antymaseczkowcy: "To nie ustawa, ale rozporządzenie"

Ale sądząc chociażby po liczbie wystawianych aktualnie przez policję mandatów, wielu obywateli wciąż kwestionuje konieczność noszenie maseczek, uważając ten nakaz za niekonstytucyjny.

- Art. 116 kodeksu wykroczeń budzi wątpliwość prawną. Stosowanie tegoż artkułu, jako podstawy do nałożenia mandatu jest sprzeczne z prawem. Według Konstytucji RP ograniczenia w zakresie korzystania z konstytucyjnych wolności i praw mogą być ustanawiane tylko w ustawie. Wszelkie obostrzenia wprowadzone w formie rozporządzeń są niezgodne z prawem - przekonują kancelarie specjalizujące się w odwołaniach od mandatów.

- I ja im wierzę - przyznaje Sławomir Nyznar. I składa za pośrednictwem jednej z takich kancelarii wniosek o uchylenie mandatu.

Inną decyzję podejmuje pan Paweł. Chociaż nie czuje się winnym złamania prawa i kolejny raz podkreśla, że maseczki nie będzie nigdy nosił, mandat w wysokości 20 zł zapłacił.

- Uważam, że to bezprawie, ale nie mam czasu na chodzenie po sądach - kwituje.

Sprzeciwu wobec noszenia maseczek w pomieszczeniach zamkniętych nie rozumie dr hab. Mikołaj Małecki z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

- Mówimy o bardzo prostej czynności, która nie wymaga przecież od nas jakiegoś wielkiego poświęcenia, a zdecydowanie polepsza bezpieczeństwo osób, z którymi mamy kontakt. Założenie maseczki w komunikacji miejskiej czy w sklepie nie jest żadną realną uciążliwością i powinniśmy poczuwać się do obowiązku, by również w ten sposób przyczyniać się do zwalczania epidemii - przekonuje.

I zwraca uwagę na jeszcze jedną ważną rzecz.

- Warto pamiętać, że na skutek nowelizacji ustawy o chorobach zakaźnych w 2020 r., sanepid utracił możliwość nakładania kar pieniężnych za brak maseczki. Wcześniej kary te mogły wynosić nawet do 30 tys. zł, obecnie sanepid nie ma już możliwości nakładania kar za niezakrywanie ust i nosa. Może wymierzać kary za złamanie rozmaitych obostrzeń, ale nie za brak maseczki, bo do nich przepisy o karach się nie odnoszą - tłumaczy dr hab. Mikołaj Małecki, prezes Krakowskiego Instytutu Prawa Karnego. I dodaje: - Teraz może to robić tylko policja, a kara grożąca za wykroczenie jest zdecydowanie niższa niż 30 tys. Jest to świadoma decyzja rządzących, by traktować osoby niezasłaniające ust i nosa w sposób pobłażliwy. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy