Reklama

Reklama

Wpadka propagandy. Ojciec Putina "zginął" 10 lat przed narodzinami syna

Rosyjscy propagandyści "zabłysnęli" po raz kolejny. Chcieli najprawdopodobniej pokazać ojca Władimira Putina w dobrym świetle i nieco podnieść jego zasługi. Bohater, który zginął na froncie, walcząc za Rosję, brzmi zdecydowanie patriotyczne. Tak więc w rosyjskim reportażu ojciec prezydenta Rosji zginął w czasie walk o Leningrad. 10 lat przed narodzinami syna.

Rossija 1 wyemitowała w internecie reportaż o niemieckich zbrodniach w czasie II wojny światowej. W materiale nie brakowało nawiązania do współczesnej polityki. "O zbrodniach mówił także prezydent Władimir Putin, którego ojciec zginął na przyczółku Newy, przełamując linię oblężnicze wroga" - taka informacja pojawiła się w audycji.

Tekst tej informacji pojawił się również na pasku informacyjnym. Walki o przyczółek Newy dotyczą krwawego oblężenia Leningradu w latach 1941-1944. Dziennikarze serwisu SOTA, którzy poddali materiał rosyjskiej propagandy krytycznej analizie, przytoczyli informację, że ojciec Putina - Władimir Spiridonowicz Putin, otrzymał medal "za zasługi bojowe". Odznaczenie przyznano w związku z raną lewej nogi. Miało to się wydarzyć właśnie w 1941 roku.

Reklama

W materiale ojciec "umarł" 10 lat za wcześnie

Problem w tym, że Putin senior nie mógł zginąć w 1941. Jego syn - późniejszy prezydent Rosj - według oficjalnego życiorysu, urodził się 7 października 1952 roku. Oznacza to, że zgodnie z wersją autorów materiału w Rossija 1, urodził się ponad 10 lat po śmierci ojca.

Co więcej, w rosyjskich źródłach można znaleźć informację, że ojciec Putina zmarł w 1999 roku.

Rosyjscy propagandyści szybko naprawili swój błąd. Kiedy sprawa wypłynęła w mediach społecznościowych, w antenowej wersji materiału nie było mowy o śmierci podczas walk z Niemcami, a o ciężkiej ranie nogi.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy