Reklama

Reklama

​Turcja sprzeciwia się wizycie niemieckiego polityka w bazie Incirlik

W reakcji na uznanie przez niemiecki Bundestag masakry Ormian z 1915 roku za ludobójstwo władze w Ankarze sprzeciwiły się planowanej wizycie wiceministra obrony Niemiec Ralfa Brauksiepego (CDU) w tureckiej bazie lotniczej Incirlik - informuje agencja dpa.

Niemiecki resort obrony potwierdził w środę wieczorem wcześniejsze doniesienia mediów na ten temat sprzeciwu wobec tej wizyty. Rzecznik ministerstwa obrony oświadczył, że nie ma pisemnego wyjaśnienia strony tureckiej.

Brauksiepe chciał w lipcu wraz z innymi deputowanymi do Bundestagu odwiedzić Incirlik, gdzie stacjonuje wiele samolotów Tornado należących do Luftwaffe. Samoloty te wspierają międzynarodową operację przeciwko Państwu Islamskiemu.

Turecki minister spraw zagranicznych Mevlut Cavusoglu powiedział w czwartek dziennikarzom, że Ankara nie uważa za stosowne, by do bazy lotniczej Incirlik udawali się politycy, natomiast delegacje wojskowe i techniczne mogą tę bazę swobodnie odwiedzać.

Reklama

Tygodnik "Der Spiegel" poinformował na swym portalu, że generał Dieter Warnecke powiedział na posiedzeniu parlamentarnej komisji obrony, iż jako powód niewyrażenia zgody na wizytę wiceministra Brauksiepego Turcja podała rezolucję Bundestagu w sprawie masakry Ormian, uchwaloną 2 czerwca.

Zastępca szefa frakcji CDU/CSU w Bundestagu Franz Josef Jung ostro skrytykował działania Ankary i podkreślił, że "taka decyzja musi mieć konsekwencje". Wskazał w tym kontekście na "wspólną odpowiedzialność NATO".

Agencja dpa odnotowuje, że już kilka dni po uchwaleniu przez Bundestag rezolucji w sprawie masakry Ormian Turcja w ostatniej chwili uniemożliwiła przedstawicielom niemieckich mediów wizytę w Incirliku, nie podając przyczyny. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy