Reklama

Prawnik Mike'a Pence'a odkrył tajne dokumenty w domu byłego wiceprezydenta

Prawnik byłego wiceprezydenta USA Mike'a Pence'a znalazł w domu swojego szefa tajne dokumenty i przekazał je FBI. Wcześniej były wiceprezydent i współpracownik Donalda Trumpa podkreślał, że nie posiada materiałów z zastrzeżonymi danymi.

O sprawie poinformowało CNN. Informacja ma pochodzić od "wielu źródeł zaznajomionych ze sprawą". FBI i Wydział Bezpieczeństwa Narodowego Departamentu Sprawiedliwości USA miały rozpocząć analizę dokumentów oraz sposobu, w jaki trafiły do domu Pence'a w Carmel w stanie Indiana.

Na razie nie ma informacji, czego dotyczą dokumenty oraz jaka dokładnie jest ich klauzula tajności.

Mike Pence. Dokumenty znalazł prawnik

O sprawdzenie dokumentów w posiadłości, Pence sam miał poprosić swojego prawnika. Ten zajrzał do czterech pudeł z papierami, a w jednym z nich odkrył "niewielką liczbę" dokumentów z oznaczeniem tajności. Gdy znalazł papiery, umieścił je w sejfie. Wcześniej nie były zabezpieczone.

Reklama

Służby poinformowały o sprawie FBI, które w ten sam dzień, kiedy odkryto dokumenty, zjawiło się w domu Pence'a. Były wiceprezydent zgodził się, by wydać im znalezione papiery.

Mike Pence skłamał?

Narodowe Archiwa, gdzie obecnie znajdują odkryte pliki, otrzymały list od przedstawiciela Pence'a, Grega Jacoba. Według CNN wyjaśniał on, że tajne dane zostały "nieumyślnie zapakowane w pudła i przetransportowane do domu wiceprezydenta".

CNN podkreśla, że w przeszłości Pence podkreślał, że nie posiada materiałów niejawnych. Odkąd w sierpniu FBI przeszukało dom Donalda Trumpa w związku z przechowywaniem dokumentów tajnych, Pence co najmniej dwukrotnie (w sierpniu i listopadzie) zaprzeczał, że on sam nie ma takich danych.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Mike Pence | USA | tajne dokumenty | Federalne Biuro Śledcze (FBI)

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy