Reklama

Reklama

Pożar klubu nocnego w Tajlandii. Co najmniej 13 ofiar

W czasie imprezy w klubie nocnym w pobliżu turystycznego miasta Pattaya na wschodnim wybrzeżu Tajlandii wybuchł pożar. Zginęło co najmniej 13 osób, a ponad 40 zostało rannych. Ludzie z krzykiem starali się opuścić budynek. Ich ubrania płonęły. Strażacy walczyli z ogniem przez ponad dwie godziny.

Ogień pojawił się w klubie "Mountain B" około godz. 1 w nocy czasu lokalnego. Budynek został błyskawicznie opanowany przez wysokie płomienie, co widać na nagraniach udostępnionych w mediach społecznościowych. 

Ludzie w pośpiechu, z krzykiem uciekali z klubu przez jedyne otwarte drzwi. Ubrania niektórych osób płonęły. Tylne wyjście z klubu było zamknięte. Jednopiętrowy budynek miał powierzchnię 4,8 tys. metrów kwadratowych. 

W pożarze zginęło co najmniej 13 osób - cztery kobiety i dziewięciu mężczyzn. 40 osób zostało rannych. 

Reklama

Ciała zmarłych znajdowano głównie w pobliżu wejścia oraz w toaletach. Kilka ciał znaleziono w pobliżu stanowiska dla DJ-a. Ze wstępnych ustaleń wynika, że wszystkie ofiary pożaru to obywatele Tajlandii. 

Pożar klubu nocnego w Tajlandii. Łatwopalna pianka zaostrzyła pożar

Przyczyna wybuchu pożaru nie jest jeszcze znana. Ratownicy uczestniczący w akcji twierdzili, że ściany budynku były pokryte łatwopalną pianką akustyczną, co sprawiło, że ogień rozprzestrzeniał się bardzo szybko - podaje BBC. Strażacy walczyli z ogniem ponad dwie godziny. 

Agencja AFP przypomina, że w 2009 roku w pożarze klubu nocnego w Bangkoku zginęło 67 osób, a ponad 200 zostało rannych.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy