Papież Franciszek: Nie wiem, skąd wzięli, że chcę ustąpić
- Nigdy nie przyszło mi do głowy, by podać się do dymisji - powiedział papież Franciszek w najnowszym wywiadzie. Nawiązując do swojej niedawnej operacji, przyznał, że to pielęgniarz uratował mu życie. - Mówił, że muszę poddać się zabiegowi, choć niektórzy sugerowali kurację antybiotykową. Ujawnił, że po operacji jego jelito stało się krótsze o 33 centymetry. Zapytany o zbliżającą się wizytę na Węgrzech stwierdził, że nie wie, czy spotka się z premierem Viktorem Orbanem.

Franciszek w rozmowie z hiszpańskim radiem katolickim Cope zapewnił, że po operacji jelita, którą przeprowadzono 4 lipca, prowadzi "całkowicie normalne" życie, bierze lekarstwa i może wszystko jeść. Dementując sugestie jednej z włoskich gazet, jakoby rozważał rezygnację, papież podkreślił: - Nie wiem, skąd oni to wzięli, że chcę ustąpić.
Jak opowiedział, czyta tylko jedną rzymską gazetę i nie ogląda telewizji. - Odkryłem znacznie później, po kilku dniach, że było coś o mojej dymisji. Za każdym razem, kiedy papież jest chory, wieje zawsze bryza albo huragan konklawe - stwierdził z ironią.
Franciszek nie zawsze kategorycznie zaprzeczał, że w przyszłości abdykuje. W marcu 2015 r. stwierdzał: - Sądzę, że Benedykt XVI otworzył drzwi. Ścieżka instytucjonalna jest otwarta. Dzisiaj papież emeryt nie jest dziwną rzeczą.
Pytany o sytuację w Afganistanie, Franciszek ocenił, że wycofanie wojsk amerykańskich jest "słuszne", ale zaznaczył, że myśli o tym, iż naród afgański został pozostawiony "swojemu losowi". Za kluczową kwestię uznał to, jak "wynegocjować wyjście". - Z tego, co mogę zobaczyć, nie wszystkie możliwości zostały wzięte pod uwagę. Nie chcę oceniać, ale nie wszystkie możliwości - zastrzegł.
Ujawnił, nie podając szczegółów, że Stolica Apostolska podejmuje na poziomie dyplomatycznym starania, by nie doszło do prześladowania ludności w Afganistanie. Ponadto papież wyraził opinię, że "nie należy rezygnować z dialogu z Chinami" i przypomniał, że udało się zawrzeć z Pekinem umowę w sprawie nominacji biskupów.
Franciszek stwierdził, że inspirację dla niego stanowi działalność watykańskiego sekretarza stanu za pontyfikatu św. Jana Pawła II, kardynała Agostino Casarolego. Opisał go jako "człowieka z zadaniem budowy mostów z Europą Środkową". Przytoczył też słowa purpurata o "męczeństwie cierpliwości", jakimi określił swoje doświadczenia w ówczesnych państwach komunistycznych.
- To był jeden mały krok po drugim, by budować mosty; powoli, powoli - mówił papież. Podkreślił, że ostatecznie udawało się uzyskać zgodę na mianowanie biskupów i otoczenie opieką wiernych. - Dziś w pewien sposób musimy podążać krok za krokiem tymi drogami dialogu w sytuacjach bardziej konfliktowych - wskazał.
Mówiąc o walce z pedofilią w Kościele, Franciszek wyraził uznanie dla przewodniczącego Papieskiej Komisji ds. Ochrony Nieletnich, amerykańskiego kardynała Seana O'Malleya. Następnie zaapelował do rządów na świecie, by podjęły działania przeciwko pornografii dziecięcej.
Franciszek: Nie chcę być pamiętany jako Papież-Superman
Papież wyznał, że pragnie pojechać do Glasgow na klimatyczną konferencje ONZ, COP26, która odbędzie się w pierwszej połowie listopada. - Wszystko zależy od tego, jak się będę wtedy czuł - zastrzegł. Ujawnił, że już przygotowuje swoje wystąpienie na to forum.
Zapytany o to, jak chce zostać zapamiętany, odparł: "Jako grzesznik, który stara się czynić dobro", a nie jako "papież superman", jak niektórzy chcą go przedstawiać.
Inny temat rozmowy to zbliżająca się wizyta Franciszka w Budapeszcie na zakończenie Międzynarodowego Kongresu Eucharystycznego i na Słowacji w dniach 12-15 września. - To może być trochę specjalna podróż, ale w końcu będzie taka, jak zawsze - ocenił papież.
Pytany o swe ewentualne spotkanie z premierem Węgier Viktorem Orbanem Franciszek oświadczył: - Nie wiem, czy spotkam i jego. W saloniku przyjmę różnych przedstawicieli władz. Nie podróżuję z książeczką. Czekam, kto przychodzi do mnie i patrzę mu w oczy.
W watykańskim programie podróży jest półgodzinne spotkanie papieża z prezydentem Węgier Janosem Aderem i premierem Orbanem w budapeszteńskim Muzeum Sztuk Pięknych.