Reklama

Niemcy: Chciały napić się kawy. Wyrzucono je z pociągu

Pusty przedział i chęć wypicia kawy, to niewystarczające powody, by zdjąć maseczkę w pociągu Deutsche Bahn. Przekonały się o tym dwie kobiety podróżujące do Berlina, które zostały wyrzucone z przedziału przez konduktora. Przewoźnik w rozmowie z mediami broni zachowania swojego pracownika.

Podróżne wracały szybkim pociągiem ICE z Rugii do Berlina w Sylwestra. Do pociągu na stacji w Binz wsiadły ok. godz. 9:56. Przedział, w którym siedziały, był zupełnie pusty, dlatego myślały, że mogą zdjąć maseczki. Wymóg ich noszenia obowiązuje we wszystkich pociągach dalekobieżnych Deutsche Bahn w Niemczech.

Kobiety z "błędu" wyprowadził konduktor, który nakazał im ponowne założenie maseczek. Te zastosowały się do polecenia. Jednak pół godziny później podróżne ponownie zdjęły maseczki. Tym razem - by zjeść przygotowane kanapki. Kolejne złamanie zasad nie uszło uwadze konduktora, który obserwował kobiety z korytarza.

Reklama

"Nie otwierając drzwi, bez słów, tylko każącym wzrokiem i gestami polecił nam założyć maski" - relacjonowała jedna z upomnianych kobiet w rozmowie z "Tagesspiegel". Podróżne ponownie zastosowały się do polecenia.

Para wyrzucona z pociągu

Sytuacja eskalowała kilka godzin później, gdy kobiety kupiły... kawę. Po trzecim zdjęciu maseczek, konduktor postawił na drastyczne rozwiązania.

"Był bardzo agresywny, przyszedł do naszego przedziału z kolegą i bez ostrzeżenia wyrzucił nas z pociągu" - przekazały kobiety w rozmowie z mediami. 

W momencie interwencji pociąg zatrzymywał się na stacji w Pasewalku oddalonego od Berlina o 138 km. Na nic zdały się tłumaczenia, że nie da się pić kawy w maseczkach i kobiety ostatecznie musiały wyjść na peron.

Deutsche Bahn chwali konduktora

Według rzecznika Deutsche Bahn, konduktor zachował się wzorcowo. "Po tym, jak pracownik dwukrotnie zwrócił pasażerom uwagę na wymóg noszenia maseczek, nastąpiło przerwanie podróży. Konduktor opisywał swoje zachowanie nie jako agresywne, ale rzeczowe" - zapewnił rzecznik w oświadczeniu przesłanym "Tagesspiegel".

Rzecznik przypomniał, że w pociągach DB wymagane jest noszenie maseczki FFP2, niezależnie od "okoliczności łagodzących". "Nie ma znaczenia, czy w przedziale są jedynie osoby, które są z jednego gospodarstwa domowego. Do jedzenia i picia maska oczywiście może zostać zdjęta na krótki czas".

Deutsche Bahn podkreśla, że choć pracownicy chcą "uniknąć nieprzyjemnych incydentów", to przestrzeganie zasad "jest oczekiwane przez wszystkich pasażerów i służy bezpieczeństwu wspólnoty".

Nie wiadomo ilu pasażerów Deutsche Bahn musiało przedwcześnie przerwać podróż przez łamanie obostrzeń covidowych. Przewoźnik przyznaje, że nie prowadzi takiej statystyki. 

Czy konduktor powinien być bardziej wyrozumiały? Skomentuj artykuł na Facebooku! 

INTERIA.PL

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy