Reklama

Reklama

Musk już przejął Twittera? Sugeruje to na swoim koncie

Elon Musk zasugerował, że przejęcie przez niego popularnej platformy społecznościowej Twitter, po licznych perturbacjach, mogło stać się faktem. Na swoim profilu zaczął przedstawiać się jako "szef Twittera" i zamieścił nagranie obrazujące go wchodzącego do siedziby spółki z...umywalką.

Elon Musk w środę zamieścił kilka wpisów, które mogą sugerować, że doszło do ostatecznego zamknięcia transakcji przejęcia Twittera. Pierwszą z nich jest nowy opis konta, w którym najbogatszy człowiek świata, który jest założycielem takich firm jak Tesla i SpaceX, przedstawia się jako "szef Twittera". 

W jednym z wpisów, opublikowanym o godz. 17:27 czasu polskiego, miliarder wyraźnie zachwalał tę platformę. 

"Wspaniałą rzeczą jest to, jak Twitter wspiera dziennikarstwo obywatelskie, a ludzie publikując wiadomości nie muszą obawiać się establishmentu  - napisał. 

Reklama

Trzecim, najmocniejszym sygnałem, jest filmik opublikowany o godz. 20:45 czasu polskiego. Przedstawia on Elona Muska wchodzącego do siedziby Twittera z... umywalką. 

Warto pamiętać, że nie wszystkie internetowe wpisy biznesmena należy brać na serio, ponieważ najbogatszy człowiek świata słynie ze specyficznego poczucia humoru. 

Burzliwe negocjacje 

Miliarder w kwietniu tego roku złożył ofertę zakupu Twittera opiewającą na 44 mld dolarów. Zaznaczył przy tym, że jednym z jego priorytetów będzie zmniejszenie liczby fałszywych kont na serwisie. W maju wycofał się jednak z oferty, twierdząc, że Twitter nie chce udzielić mu informacji o tym, ile kont użytkowników jest fałszywych.

W lipcu Musk podał, że wycofuje się z zakupu z powodu "fałszywych i wprowadzających w błąd" informacji o firmie. Wkrótce potem Twitter podał Muska do sądu, a cena akcji spółki znacznie spadła.

Gdyby założyciel Tesli wycofał się z umowy z powodów, które nie zostały w niej przewidziane, musiałby zapłacić 1 mld dolarów. Termin na finalizację transakcji upływa w najbliższy piątek o godz. 17 czasu nowojorskiego. W przeciwnym wypadku strony ponownie spotkają się w sądzie. 

Reklama

Reklama

Reklama