Reklama

Reklama

Genewa. Amerykańsko-rosyjskie rozmowy o Ukrainie

W Genewie rozpoczęły się w poniedziałek rano rozmowy delegacji USA i Rosji prowadzone w ramach dialogu o stabilności strategicznej. Z zapowiedzi nadchodzących z Waszyngtonu i Moskwy wynika, że szanse na obniżenie napięć są nikłe. Główne role podczas poniedziałkowych rozmów amerykańsko-rosyjskich w Genewie odegrają wiceszefowie resortów dyplomacji, Wendy Sherman i Siergiej Riabkow. To początek serii spotkań między przedstawicielami USA, NATO i OBWE oraz Rosji.

Spotkanie, które rozpoczęło się o godz. 8.55 odbywa się w gmachu Stałego Przedstawicielstwa USA przy ONZ i innych organizacjach międzynarodowych.

Jeszcze w niedzielę wieczorem w rezydencji ambasadora USA przy Konferencji Rozbrojeniowej ONZ doszło do roboczej kolacji zastępczyni sekretarza stanu USA Wendy Sherman i wiceministra spraw zagranicznych Rosji Siergieja Riabkowa, którzy stoją na czele delegacji swych krajów. Według Riabkowa, rozmowy były "wspaniałe" i rzeczowe, choć złożone.

W poniedziałek Sherman towarzyszy podsekretarz ds. kontroli zbrojeń Bonnie Jenkins oraz zastępca asystenta sekretarza stanu ds. Europy i Eurazji Chris Robinson, a także ich odpowiednicy z Pentagonu - Laura Cooper i generał James Mingus. W skład rosyjskiej delegacji wchodzą urzędnicy z MSZ i resortu obrony, w tym wiceminister obrony generał Aleksandr Fomin.

Reklama

Jak dotąd odbyły się dwie rundy rozmów w Genewie w tym formacie, stworzonym w następstwie spotkania prezydentów obu państw, Joe Bidena i Władimira Putina w czerwcu 2021 roku.

Dwie poprzednie sesje w ramach dialogu o stabilności strategicznej (SSD) skupiały się głównie na kwestiach kontroli zbrojeń, w tym broni jądrowej. Wiceszef rosyjskiej dyplomacji Riabkow zapowiedział, że dla Moskwy najważniejsze są teraz tzw. gwarancje bezpieczeństwa zaprezentowane w grudniu w postaci projektów traktatów Rosja-USA i Rosja-NATO. Wśród rosyjskich postulatów jest prawnie wiążące wykluczenie rozszerzenia Sojuszu Północnoatlantyckiego na wschód oraz wycofanie wojsk i uzbrojenia z państw NATO graniczących z Rosją. Mimo wyrażonego przez Riabkowa optymizmu po roboczej kolacji z Sherman, niewiele wskazuje na to, by genewski dialog okazał się owocny.

Stanowiska Rosji i USA

Przedstawiciele Białego Domu i Departamentu Stanu USA zapowiadali, że przedmiotem rozmów dwustronnych będzie jedynie wąski zestaw spraw dwustronnych, głównie kontroli zbrojeń. Sama Sherman miała w niedzielę przekazać Riabkowowi, że dyskusja na część z proponowanych przez Moskwę tematów będzie zarezerwowana na rozmowy w szerszym gronie, na forum Rady NATO-Rosja i Stałej Rady OBWE.

Wcześniej szef dyplomacji USA Antony Blinken stwierdził, że jest gotowy do rozmów o limitach dotyczących ćwiczeń wojskowych, rozmieszczenia pocisków rakietowych i "gorącej linii" z Moskwą.

Wykluczył spełnienie rosyjskich żądań na temat rezygnacji z polityki "otwartych drzwi" NATO i zmniejszenia liczby wojsk USA i Sojuszu na wschodniej flance. Zaznaczył przy tym, że ewentualne porozumienie musi opierać się na pełnej wzajemności ze strony Moskwy. Dodał też, że niewielkie są szanse na osiągnięcie postępów w sytuacji, kiedy rosyjskie wojska skoncentrowano przy granicach z Ukrainą i "przystawiony jest pistolet do głowy Ukrainy". Blinken stwierdził, że Rosja być może traktuje rozmowy dyplomatyczne - i ich ewentualne niepowodzenie - jako pretekst do rozpoczęcia działań wojennych.


Na wysokie prawdopodobieństwo fiaska rozmów wskazują też słowa i ton Riabkowa, który powiedział agencji TASS w niedzielę, że "NATO powinno zwijać manatki i udać się na granice z 1997 roku", tj. z okresu przed rozszerzeniem Sojuszu o Polskę, Czechy i Węgry. Według agencji RIA Nowosti stwierdził też, że Moskwa nie pójdzie na żadne ustępstwa i zasugerował, że jeśli główne żądania Rosji zostaną w Genewie odrzucone, może to być ostatnie takie spotkanie.

Strona amerykańska wielokrotnie przed rozmowami zapowiadała, że spodziewa się, iż Rosja będzie dezinformować na temat przebiegu rozmów i rzekomych amerykańskich ustępstw i apelowała do sojuszników i dziennikarzy o ignorowanie rosyjskich komunikatów. Wysoki przedstawiciel Białego Domu zapewnił w sobotę, że w Genewie dojdzie do wstępnych dyskusji, które później zostaną skonsultowane w Waszyngtonie i z sojusznikami.

Kim jest Wendy Sherman?

72-letnia Sherman zajmuje stanowisko zastępcy sekretarza stanu USA od 2021 roku, ale jest weteranką dwóch poprzednich demokratycznych administracji, Billa Clintona i Baracka Obamy.

Zanim trafiła do dyplomacji, była m.in. pracownikiem socjalnym, działała w strukturach partyjnych Demokratów i doradzała byłej senator Barbarze Mikulski. Szefowała też organizacji EMILY's List, wspierającej kandydatów popierających prawo do aborcji.

W administracji Clintona Sherman najpierw pełniła funkcję asystenta sekretarza stanu Warrena Christophera ds. legislacyjnych, a później doradcy następczyni Christophera, Madeleine Albright. Była główną odpowiedzialną za rozmowy z Koreą Północną na temat jej programu jądrowego.

Przed objęciem obecnej funkcji najbardziej znana była jako główna negocjatorka umowy JCPOA z Iranem podczas kadencji prezydenta Obamy. Zarówno w negocjacjach z reżimami w Pjongjangu, jak i w Teheranie, Republikanie zarzucali jej zbyt miękką postawę i appeasement. Za administracji Obamy, jako czwarta najwyższa rangą przedstawicielka resortu dyplomacji, Sherman odwiedziła też miejsce protestów na kijowskim Majdanie w marcu 2014 roku. W swojej obecnej roli Sherman prowadziła rozmowy z Chińczykami w Tiencinie, a także stała na czele amerykańskiej delegacji w dwóch poprzednich sesjach dialogu o stabilności strategicznej z Rosją w Genewie, gdzie jej głównym rozmówcą był Siergiej Riabkow.


Kim jest Siergiej Riabkow?

61-letni Riabkow stanowisko wiceministra spraw zagranicznych Rosji i głównego zastępcy Siergieja Ławrowa zajmuje od 2008 roku. W MSZ pracuje od 1982 roku, kiedy skończył studia w Moskiewskim Państwowym Instytucie Stosunków Międzynarodowych (MGIMO), tradycyjnej kuźni kadr rosyjskiej dyplomacji. Podczas swojej kariery był m.in. radcą ambasady w Waszyngtonie oraz szefem wydziału ds. europejskich.

Według cytowanego przez agencję Reutera rosyjskiego analityka Andrieja Kortunowa, szefa Rosyjskiej Rady Stosunków Międzynarodowych, Riabkow nie jest takim "jastrzębiem" jak inni przedstawiciele rosyjskich sfer bezpieczeństwa, potrafi bowiem być "elastyczny".

Mimo tej oceny, w tygodniach poprzedzających negocjacje Riabkow był najczęściej cytowany przez rosyjskie media i wypowiadał się w najostrzejszy sposób. 

- Ostatecznie to od (prezydenta Władimira) Putina, a nie Riabkowa zależy wytyczenie czerwonych linii, a Riabkow będzie się starać, by jak najlepiej te linie wyartykułować- ocenił Kortunow.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje