Reklama

Chwile grozy na niemieckiej autostradzie. Polak uratował siebie i sprawcę

Jadący pod prąd kierowca spowodował poważny wypadek na niemieckiej autostradzie A2. Jego pojazd poruszał się pod prąd. Śledczy pochwalili 36-letniego polskiego kierowcę ciężarówki. To dzięki jego manewrowi w zdarzeniu nikt nie zginął.

Do zdarzenia doszło w środową noc między skrzyżowaniami Bönen i Hamm na autostradzie w kierunku Hanoweru

Jadący pod prąd 46-letni kierowca z Bönen, wjechał w ciężarówkę kierowaną przez 36-letniego polskiego kierowcę.

Policja początkowo podejrzewała, że kierowca volkswagena celowo wjechał w ciężarówkę, chcąc popełnić samobójstwo. Dlatego też sprawą zajął się wydział zabójstw. Po przesłuchaniu świadków zdarzenia oceniono jednak, że brak podstaw, aby podejrzewać sprawcę wypadku o celowe działanie

Reklama

Jeden ze świadków zeznał, że styl jazdy kierowcy volkswagena sugerował, że zdarzenie mogło być dziełem przypadku. Według wstępnych informacji 46-latek został tymczasowo aresztowany i pobrano od niego krew do badań.

Niemcy: Śledczy chwalą polskiego kierowcą tira

Niemieccy śledczy w wydanym komunikacie pochwalili zachowanie 36-letniego polskiego kierowcy, który zachował zimną krew i wykonał manewr, dzięki któremu nikt nie ucierpiał.

- Kierowca ciężarówki zareagował bardzo dobrze - powiedział rzecznik prokuratury w Dortmundzie. 

Jak wyjaśnił, Polak w ostatniej chwili zrobił unik swoim tirem, dzięki któremu pojazdy nie zderzyły się ze sobą czołowo. Mężczyzna zapobiegł najgorszemu i prawdopodobnie uratował życie zarówno sobie, jak i sprawcy kolizji.

Zarówno vw jak i ciężarówka zostały rozbite i nie nadawały się do dalszej jazdy. Żaden z kierowców nie odniósł poważnych obrażeń

Z powodu wypadku autostrada A2 w kierunku Hanoweru pozostawała całkowicie zamknięta do godzin porannych w czwartek. 

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Niemcy | autostrada | wypadki drogowe | policja | polski kierowca

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy