Reklama

Reklama

Ministerstwo Rozwoju: Polska za wprowadzeniem TTIP

- Zdajemy sobie sprawę, że TTIP może nieść pewne zagrożenia dla niektórych sektorów - przyznaje Ministerstwo Rozwoju, w odpowiedzi na pytania Interii. Jak przekonuje ministerstwo, umowa handlowa między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi będzie korzystna dla Polski, a zagrożenia powinny zostać wyeliminowane w toku negocjacji. Petycję przeciwko TTIP podpisało już ponad 3,5 mln Europejczyków.

TTIP (Transatlantic Trade and Investment Partnership) to po polsku Transatlantyckie Partnerstwo w sprawie Handlu i Inwestycji, czyli negocjowana od trzech lat umowa mająca na celu zlikwidowanie barier w handlu między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi. 

Reklama

Rzeczone bariery to nie tylko cła, które i tak są niskie i wynoszą ok. 2 proc., ale przede wszystkim regulacje, wskutek których np. amerykańskie firmy muszą przygotowywać na europejski rynek produkty spełniające europejskie normy.

Jak dowiedzieliśmy się w Ministerstwie Rozwoju, Polska opowiada się za przyjęciem umowy TTIP. Ministerstwo odpowiada za to, by w umowie uwzględniono polskie postulaty i by chroniła ona interesy polskiej gospodarki.

- Większość analiz ekonomicznych mówi o korzystnym wpływie zawarcia umowy TTIP na polską gospodarkę. Oznacza ona przede wszystkim wsparcie wzrostu PKB oraz wzrost wymiany handlowej z USA - przekonuje Ministerstwo Rozwoju.

- Do ofensywnych postulatów Polski należą także poprawa dostępu do amerykańskiego rynku towarów rolnych przetworzonych, kosmetyków, usług transportowych, w tym w sektorze transportu morskiego. Zdajemy sobie również sprawę, że TTIP może nieść pewne zagrożenia dla niektórych sektorów, dlatego staramy się zabezpieczyć ich interesy - podkreśla Magda Smokowska z MR.

W tym celu Polska będzie postulować albo okresy przejściowe w znoszeniu barier handlowych (towary chemiczne), albo ograniczoną liberalizację ceł lub wręcz wyłączenie z niej (sektor rolny).

Czy polski rząd ma jednak jakikolwiek wpływ na toczące się negocjacje?

- Umowę TTIP negocjuje w imieniu UE Komisja Europejska. Jest jednak zobowiązana do prowadzenia tych negocjacji w konsultacjach z Komitetem Polityki Handlowej Rady UE, gdzie reprezentowane są państwa członkowskie, w tym Polska. Tak więc, o ile rząd Polski nie negocjuje bezpośrednio z USA, to ma on wpływ na stanowisko UE, które jest prezentowane stronie amerykańskiej przez Komisję Europejską - dowiedzieliśmy się.

Ministerstwo pokazało nam analizę skutków TTIP dla polskiej gospodarki. Wynika z niej, że w wyniku podpisania umowy PKB wzrośnie dodatkowo o 0,2 proc. w ciągu 10 lat, a polski eksport i import (nie tylko z USA) o ponad 1 proc.

Umowa TTIP budzi ogromne kontrowersje i niepokój w społeczeństwach Unii Europejskiej. Zarzuca się, że będzie ona służyła wyłącznie korporacjom, a nie obywatelom, że poskutkuje utratą 600 tys. miejsc pracy, a także pozbawi państwa suwerenności - w ramach mechanizmu ISDS (inwestor-przeciw-państwu) korporacje będą mogły pozywać państwa do trybunałów arbitrażowych. Więcej o zagrożeniach związanych z TTIP możecie przeczytać TUTAJ i TUTAJ.

Dowiedz się więcej na temat: TTIP

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje