Reklama

Reklama

Dargiewicz o obietnicach podwyżek dla pielęgniarek: Nie chcemy jałmużny

- 300 złotych brutto nie jest żadną zachętą. Nie chcemy jałmużny - szefowa OZZPiP Lucyna Dargiewicz komentuje w rozmowie z Interią informacje o zapowiedzianych przez ministra Zembalę podwyżkach dla pielęgniarek - Chcemy takich płac, które faktycznie zachęcą pielęgniarki do wykonywania zawodu - zaznacza.

Nowo wybrany minister zdrowia prof. Marian Zembala zapowiedział, że w lipcu ogłosi rozporządzenie, które zapewni pielęgniarkom podwyżki - średnio o 300 zł. Co na to same pielęgniarki? Poprosiliśmy o komentarz przewodniczącą Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych, Lucynę Dargiewicz.

Jak się okazuje, to dla pielęgniarek i położnych żaden przełom. - Na ostatnim spotkaniu, jakie odbyło się 9 czerwca, w którym uczestniczył były minister Arłukowicz, rozmawialiśmy wpisaniu pielęgniarki do systemu i podwyżkach płac - mówi w rozmowie z Interią Lucyna Dargiewicz.

Reklama

Jak dodaje, stanowisko ministra Arłukowicza w obu kwestiach brzmiała: "Jestem na tak".

O co chodzi z wpisaniem pielęgniarki do systemu? - W tej chwili, w tym temacie kwestia lekarska jest rozwiązana, tzn. jest określona liczba lekarzy potrzebnych do tego, żeby móc wykonywać daną procedurę medyczną - wyjaśnia przewodnicząca. Pracodawca, kontraktując daną usługę w Narodowym Funduszu Zdrowia, musi dysponować określoną liczbą lekarzy o odpowiedniej specjalizacji. Wtedy określona usługa jest bezpieczna dla pacjenta. - Nie ma wskazania co do "bezpiecznej" liczby pielęgniarek. Domagamy się zmiany w tym zakresie  zarówno ze względu na dobro pacjenta, jak i na bezpieczeństwo pielęgniarek - wyjaśnia Dargiewicz. Jak mówi, bez tego zapisu zdarza się, że jednej pielęgniarce powierza się opiekę nad nawet 40 pacjentami na oddziale. - To niemożliwe, żeby taka osoba wykonała swoje obowiązki zgodnie z procedurami, jakich się od niej wymaga - podkreśla.

"Nasze oczekiwania finansowe są już znane"

Lepsze warunki pracy i wyższe zarobki mają zachęcić młode osoby, żeby kształcić się na kierunkach pielęgniarskich i nie wyjeżdżały z kraju, a starsze, żeby zostały w zawodzie i poczekały na te młode. - W tym momencie średnia wieku pielęgniarki w Polsce to 48 lat. Do pielęgniarek młodych możemy zaliczyć tylko 2 proc. wszystkich pracujących w zawodzie - zaznacza szefowa związku.

- Nasze oczekiwania finansowe są już znane: 1 500 zł dla każdej pielęgniarki do podstawy - podkreśla i dodaje, że to nie są bezpodstawne żądania, bo pielęgniarki pracują ciężko, często emigrują albo podejmują pracę na kilku etatach, żeby utrzymać rodzinę. Wtedy - jak tłumaczy Dargiewicz -  są przemęczone, mają za dużo pacjentów, a wówczas  łatwiej o błędy. - Słyszałam, że pielęgniarka ze studiami wyższymi, po specjalizacji zarabiała 1 750 zł netto. Zdarzają się oczywiście wyższe zarobki, ale i takie sytuacje mają miejsce - mówi.

- 300 złotych brutto nie jest żadną zachętą. Nie chcemy jałmużny - komentuje informację o zapowiedzianych przez min. Zembalę  podwyżkach. - Chcemy takich płac, które zachęcą pielęgniarki do wykonywania zawodu - podsumowuje.

JT

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje