Reklama

Reklama

Tusk o CPK: Nie można pozwolić sobie na inwestycje budowane na krzywdzie

Donald Tusk spotkał się z mieszkańcami Mikołowa (woj. śląskie), którzy protestują przeciwko budowie szybkiej linii kolejowej do Centralnego Portu Komunikacyjnego, która ma biec właśnie przez Mikołów. Do wykonania inwestycji konieczne będzie wyburzenie kilkudziesięciu domów i wywłaszczenie mieszkańców. - Z punktu widzenia interesów komunikacyjnych Polski, to nie ma żadnego sensu - mówił Tusk.

Linia kolejowa biegnąca przez Mikołów ma być jednym z elementów tzw. "szprych", które łączyć będą największe miasta w Polsce z nowoczesnym portem lotniczym. 

- Chcemy zaapelować do posłów, którzy pracują nad ustawami, które mogą zniszczyć całe pokolenia Polaków. W waszym interesie jest doprowadzenie do tego, żeby nie zostało to zatwierdzone i nie powodowało strat, które doprowadzą do tragedii. Ludzie są tak zdeterminowani, że może dojść do najgorszego - mówił jeden z protestujących. 

Mieszkańcy twierdzą, że są zmuszani do opuszczenia swoich gospodarstw. Mówią, że prawie cały teren jest uznany za obszard ogrodu botanicznego, a w okolicy żyje ponad 100 gatunki ptaków i 26 gatunków zwierząt ściśle chronionych. 

Reklama

Mieszkańcy Mikołowa: My nie oddamy naszej ziemi

- Specustawa, która jest procedowana znosi plan zagospodarowania przestrzennego, który obowiązuje tutaj od 20 lat. Czuję się pokrzywdzona. Wartość mojego domu spadła trzykrotnie, gdybym chciała go teraz sprzedać. Chcielibyśmy żyć w państwie prawa i chcielibyśmy, żeby akty prawne były przestrzegane, a nie że pod osłoną nocy, ktoś obraca to do góry nogami - mówiła jedna z mieszkanek Mikołowa. 

- My nie oddamy naszej ziemi - dodała. 

- Tacy ludzie jak my żyją "na bombie zegarowej". Nie wiedzą czy trzeba będzie zlikwidować firmę czy dom. Słysząc opinię, że przedstawiciele CPK w Baranowie proponowali po 10 zł za ziemie, to są to ceny oderwane od rzeczywistości. My nie chcemy się wyprowadzać, sprzedawać firm, domów, gospodarstw z dziada pradziada. My mamy wszystko zostawić, bo ktoś w Warszawie wyznaczył sobie jedną linię taką, drugą taką, a trzecią taką?

- Z racji moich doświadczeń premierowskich wiem, że nie można pozwolić sobie na inwestycję, która jest budowana na krzywdzie ludzi. Można i trzeba zawsze z ludźmi rozmawiać i uwzględniać ich interesy, kiedy inwestycja wymaga wywłaszczeń. Ludzie muszą mieć poczucie, nawet jeśli nie ma optymizmu, że ktoś zadbał o ich elementarny interes - mówił Donald Tusk

Podkreślił, że za rządów PO znaleziono kilka sposób, dzięki którym nie było protestów dotyczących wywłaszczeń, a ludzie nie czuli się poszkodowani. - Daliśmy ludziom satysfakcję materialną. Nikt nie jest szczęśliwy, gdy musi zmienić miejsce zamieszkania lub przenieść firmę - stwierdził. 

Tusk o CPK: To nie ma żadnego sensu

Dodał, że zdaniem ekspertów cała inwestycja związana z budową CPK wyniesie ponad 400 mld złotych. - Przy tak gigantycznych inwestycjach pieniądze, które dadzą satysfakcję materialną powinny się znaleźć - mówi. Tusk powiedział, że bezpośrednio wywłaszczonych ma zostać 20 tys. osób, a ucierpieć może nawet 200 tys. 

- Problem polega na tym, że w ocenie ekspertów ta inwestycja to jest jakiś pomnik arogancji i ignorancji. To ma być wielki pomnik, że zbudowaliśmy coś największego. Pewnie zostanie nadane imię i wszyscy będą zadowoleni politycznie. Z punktu widzenia interesów komunikacyjnych Polski, już nie mówiąc o waszych ryzykach, to nie ma żadnego sensu - dodał. 

- Mam przekonanie, że ćwierć miliarda złotych poszło raczej w piach. Horała jest ode mnie z Gdyni. On ma takie same ręce do biznesu jak Sasin i ci, co zbudowali i zburzyli Ostrołękę - mówił lider PO. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy