Reklama

Reklama

RMF24: Agresja po dopalaczach: Policjanci pomogą ratownikom

Asysta policji przy wyjeździe karetki do osoby zatrutej dopalaczami - takie zasady wprowadził sztab kryzysowy w województwie śląskim. Tylko wczoraj w Śląskiem pogotowie miało ponad 20 takich zgłoszeń. W ostatnich dniach pomocy medycznej potrzebowało w tym województwie już ponad 170 osób.

Jeszcze w poniedziałek w śląskim urzędzie wojewódzkim rozpocznie się kolejne posiedzenie sztabu kryzysowego dotyczące dopalaczy. Ratownikom medycznym musi towarzyszyć policja - bo agresja - oprócz utraty kontaktu z otoczeniem, to jeden z objawów zażycia dopalacza "Mocarz", który tak masowo jest teraz używany. W Bytomiu, mimo założonych kajdanek i zapięcia pasami w karetce, młody mężczyzna zaatakował ratowników. Dyrektor pogotowia, mówił też o przypadku osoby, która po zażyciu dopalacza biegała po mieszkaniu z siekierą. W jednym ze szpitali w Katowicach, trzeba było obezwładnić dwie agresywne osoby.

Reklama

Agresywni i przestraszeni

Tracą kontakt z otoczeniem i są agresywni. Nie jedzą, nie piją - mdleją i wymiotują. Tak w większości zachowują się osoby zatrute dopalaczami. W Katowicach od sobotniego wieczora - do szpitali trafiło kolejnych dwadzieścia sześć osób zatrutych psychoaktywnymi substancjami. W sumie - od połowy ubiegłego tygodnia - ponad sto dwadzieścia.

"Były to osoby w wieku od 16 do 35 lat. Ale zdarzają się też 14-latkowie. Przeważnie są to mężczyźni, chłopcy. Trafiają do nas z domów, ale również miejsc publicznych, potrafią znaleźć się na przystanku autobusowym i dziwnie się zachowywać. Ludzie boją się takich osób. Natomiast z domu przeważnie wzywają pomocy rodzice, najbliżsi. Opowiadają, że coś dzieje się z ich dzieckiem" - mówi RMF FM Joanna Turak ratownik medyczny z pogotowia w Katowicach. 

Stan młodego mężczyzny, który po zażyciu dopalaczy trafił do szpitala w Sosnowcu jest bardzo ciężki. Inne osoby, jak tylko poczują się lepiej, odmawiają leczenia. Tak było m.in. z kobietą w ciąży. Bywa również tak, że uciekają ze szpitali, by nie narazić się na kontakt z policją.

Narada w MSW

Na poniedziałek szefowa MSW Teresa Piotrowska zwołała naradę z komendantami wojewódzkimi policji. Mają zwalczyć "Mocarza" i inne dopalacze. Wojnę ze środkami odurzającymi - którą  zaczął rząd Donalda Tuska - na razie państwo przegrywa. Owszem, można wygrać z "Mocarzem", ale jego miejsce natychmiast zajmie równie, albo jeszcze bardziej trująca substancja o zmienionym składzie i innej nazwie. Na rynku bez przerwy pojawiają się nowe dopalacze, które w niemal nieograniczony sposób można też kupić w internecie.

(ug)

Tomasz Skory

Marcin Buczek

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy