Reklama

Reklama

"Drach" Twardocha ukazał się po śląsku

Powieść "Drach" jednego z najbardziej poczytnych współczesnych polskich pisarzy Szczepana Twardocha ukazała się w tłumaczeniu na język śląski nakładem Wydawnictwa Literackiego, które wcześniej wydało polski oryginał.

Tłumaczenie miało premierę w niedzielę podczas Śląskich Targów Książki w Katowicach.

Autorem przekładu jest Grzegorz Kulik, który wcześniej przetłumaczył na śląski m.in. "Opowieść wigilijną" Charlesa Dickensa. W rozmowie z PAP Kulik wspominał, jak czytał polskie wydanie "Dracha" i zaczął się nim "trocha bawić". Kulik publicznie używa wyłącznie języka śląskiego. Przetłumaczył pierwsze strony powieści - opis świniobicia - i wysłał je Szczepanowi Twardochowi, a jemu się bardzo spodobały. Kolejnym krokiem było zainteresowanie tłumaczeniem krakowskiego Wydawnictwa Literackiego.

Reklama

Twardoch: To wspaniała śląszczyzna

Kulik uznał, że wydanie poczytnej powieści po śląsku wpisuje się w ewolucję podejścia do śląszczyzny. Śląski staje się bowiem - jak ocenił - już nie tylko sposobem na wyrażenie swojej tożsamości, czy nawet wyrazem protestu (w okresie PRL szykanowano np. dzieci używające śląskiego w szkole - PAP), ale staje się po prostu częścią życia. "Ło to się rozchodzi, żeby to było takie normalne, nie z potrzeby pokazania komuś czegoś, ino z potrzeby wyrażenia siebie" - powiedział Grzegorz Kulik PAP.

W tłumaczeniu zastosował tzw. zapis ślabikorzowy, interdialektalny, przygotowany pod kierownictwem prof. Jolanty Tambor z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

Autor jest zadowolony z przekładu. "To wspaniała śląszczyzna" - ocenił Szczepan Twardoch. "To jest na pewno książka dla Ślązaków, po to, żeby mogli jakoś inaczej myśleć o samych sobie" - dodał. Zdaniem zarówno autora, jak i tłumacza, nawet osoby nieznające śląskiego po lekturze kilku stron są jednak w stanie zrozumieć ten tekst.

"Jeśli Polacy zechcieliby czytać tę książkę, byłoby wspaniale. Może coś ciekawego w niej znajdą dla siebie" - dodał Szczepan Twardoch.

Wydany w 2014 r. "Drach" okazał się dużym sukcesem wydawniczym. Akcja toczy się w dwóch przestrzeniach czasowych, ale jednej geograficznej - na obszarze między Gliwicami a Rybnikiem. Jak mówi Szczepan Twardoch, to dla niego najważniejsza z jego książek. "Opowiadam w niej moje własne historie - rodzinne, rodzin moich przyjaciół, historie, które są częścią mojej tożsamości, dlatego jest dla mnie najważniejsza, najintymniejsza, jakoś mi najbliższa" - powiedział w lutym tego roku w Rybniku.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje