Reklama

Reklama

Co się wydarzyło w Makiejewce? Jest stanowisko ukraińskiej prokuratury

Co się wydarzyło w Makiejewce? W internecie pojawiły się dwa filmy i dwie wersje zdarzeń: rosyjska i ukraińska. We wtorek stanowisko w sprawie zajęła ukraińska Prokuratura Generalna. Poinformowała o postępowaniu przygotowawczym. Zarzuca Rosjanom wiarołomstwo.

Od 18 listopada w sieci pojawiają się nagrania z Makiejewki, gdzie doszło do złamania prawa wojennego. Rosjanie twierdzą, że ich żołnierze, którzy dostali się do niewoli - zostali rozstrzelani. Strona ukraińska twierdzi natomiast, że nie była to egzekucja, a rosyjscy wojskowi udawali poddanie się i zginęli, kiedy jeden z nich otworzył ogień do Ukraińców.

Dziennikarze "New York Times" przeanalizowali opublikowane w internecie filmy i potwierdzili ich autentyczność. Pierwszy z nich to ujęcia z drona. Widać na nim 11 ciał w rosyjskich mundurach, leżących w kałużach krwi. To nagranie stało się argumentem dla władz Rosji. Nie publikujemy go w całości ze względu na zbyt drastyczne obrazy.

Reklama

Wersja rosyjska

Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej wszczął śledztwo w sprawie "masowej egzekucji" rosyjskich wojskowych, przez żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy.

Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Marija Zacharowa 18 listopada oceniła, że "wideo jest kolejnym dowodem zbrodni ukraińskich neonazistów, rażącego łamania przez Ukrainę międzynarodowego prawa humanitarnego, w tym Konwencji Genewskiej o traktowaniu jeńców wojennych z 1949 roku".

Stwierdziła też, że Rosja żąda, "aby organizacje międzynarodowe potępiły rażącą zbrodnię i przeprowadziły dokładne dochodzenie w sprawie. Każde okrucieństwo popełnione przez ukraińskie grupy zbrojne nie pozostanie bezkarne. Wszyscy winni i zaangażowani w zbrodnie zostaną zidentyfikowani i poniosą zasłużoną karę. Nikt nie uniknie kary".

Wersja ukraińska

W sieci pojawił się też drugi film. Widać na nim wychodzących z niewielkiego domu, poddających się żołnierzy. Pod koniec nagrania zza budynku wychodzi postać z bronią i otwiera ogień do ukraińskich żołnierzy. W tym momencie nagranie urywa się.

Według wersji przedstawionej przez władze w Kijowie, ukraińscy żołnierze działali w samoobronie. "W takich przypadkach, osoby z rosyjskiego personelu rosyjskiego nie będą uważane za jeńców wojennych, tylko za aktywnie walczących i dopuszczających się zdrady. Odpowiadanie ogniem nie jest zbrodnią wojenną, wręcz przeciwnie. Ci którzy chcą skorzystać z ochrony prawa międzynarodowego w celu dokonania zabójstwa, muszą zostać ukarani" - napisał w mediach społecznościowych ukraiński rzecznik praw człowieka Dmytro Łubinec.

Ukraińska wicepremier Olga Stefaniszyna zapowiedziała zbadanie sprawy. Podkreśla przy tym, że jest "mało prawdopodobne", by dochodzenie wykazało, że rosyjska wersja jest prawdziwa.

Prokuratura zarzuca Rosjanom wiarołomstwo

We wtorek stanowisko zajęła ukraińska Prokuratura Generalna. W komunikacie przekazano, że wszczęto postępowanie przygotowawcze w związku z "wiarołomstwem" rosyjskich wojskowych.

Sprawą zajmuje się prokuratura okręgowa w Ługańsku. Śledztwo dotyczy artykułu Kodeksu karnego Ukrainy o naruszeniu praw i zwyczajów wojennych. Prokuratura przekazała, że "wojsko rosyjskie, udając poddanie się Siłom Zbrojnym Ukrainy, otworzyło ogień do ukraińskich obrońców".

W oświadczeniu prokuratura dodaje, że takie działania są zakazane przez międzynarodowe prawo humanitarne. Powołuje się przy tym na art. 37 protokołu dodatkowego do Konwencji genewskich z 12 sierpnia 1949 r., dotyczącego ochrony ofiar międzynarodowych konfliktów zbrojnych.

Stwierdza się w nim, iż "zabronione jest zabijanie, ranienie lub pojmanie przeciwnika w sposób wiarołomny. Stanowią wiarołomstwo działania odwołujące się do dobrej wiary przeciwnika w celu wprowadzenia go w błąd, aby uważał on, że ma prawo skorzystać z ochrony przewidzianej przez przepisy prawa międzynarodowego, mającego zastosowanie w konfliktach zbrojnych, albo że ma obowiązek udzielić takiej ochrony".

Wojna w internecie

W mediach społecznościowych dominują dwie wersje. Ukraińska - Rosjanie podstępnie udawali, że się poddają i zaatakowali żołnierzy ukraińskich. Drugą wersją jest ocena rosyjskich portali i internautów, według których jeden z Rosjan nie chciał się poddać bez walki, a kolejnych rosyjskich żołnierzy ukraińscy wojskowi zabili "z zemsty".

Wyjaśnienia sprawy chce Organizacja Narodów Zjednoczonych. W rozmowie z Reutersem Rzeczniczka Biura Praw Człowieka Marta Hurtado powiedziała, że "zarzuty doraźnych egzekucji ludności powinny być zbadane możliwie szybko, a wszyscy sprawcy zbrodni powinni być pociągnięci do odpowiedzialności".

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy