Reklama

Reklama

Wójt Kuźnicy: Takiej sytuacji tu jeszcze nie było

- Takiej sytuacji w Kuźnicy jeszcze nie było, czuć pewne zaniepokojenie, ale funkcjonujemy normalnie. Urzędy działają, sklepy są otwarte - mówi w rozmowie z Interią wójt gminy Kuźnica Paweł Mikłasz. Jak wcześniej informowaliśmy, uczniowie z tamtejszej podstawówki nie poszli dziś do szkoły - dyrektor zarządziła dni dyrektorskie. Większość rodziców przedszkolaków zdecydowała, żeby pociechy zostały w domach.

Trwa kryzys na granicy polsko-białoruskiej. W poniedziałek rano media obiegła informacja o dużej grupie migrantów, idącej po stronie białoruskiej w kierunku granicy z Polską. Migranci zgromadzili się w okolicach Kuźnicy Białostockiej. Jak przekazał MON, po południu doszło do masowej próby przekroczenia granicy. 

Obecnie migranci rozbili obóz w rejonie Kuźnicy, pilnują ich służby białoruskie. Rozwój wydarzeń przy granicy polsko-białoruskiej relacjonujemy na bieżąco TUTAJ.

Reklama

Wójt gminy Kuźnica: Urzędy funkcjonują, sklepy otwarte

- Widzimy wzmożony ruch służb, wojska, ale to zrozumiałe. Granica musi być chroniona - relacjonuje w rozmowie z Interią wójt gminy Kuźnica Paweł Mikłasz. Jak zapewnia, gmina mimo to funkcjonuje normalnie. -  W szkole pani dyrektor zarządziła dziś i jutro godziny dyrektorskie, poza tym wszystkie urzędy funkcjonują bez zmian. Sklepy są otwarte - mówi.

Jak wcześniej informowaliśmy, uczniowie z Kuźnicy Białostockiej zostali dziś w domach - w tamtejszej szkole podstawowej ogłoszono dni dyrektorskie. Przedszkole pozostało otwarte, ale przyszła dzisiaj garstka dzieci.

- Część ludzi się obawia, to naturalne, bo takiej sytuacji w Kuźnicy jeszcze nie było. Każdy ma wolną wolę i sam podejmuje decyzje. Rodzice mogli nie posłać dzieci do przedszkola, to ich wybór i nie można im tego zabronić - mówi wójt. 

- Różne informacje niesprawdzone krążą, ale ja chcę uspokoić. Pytano mnie, czy to prawda, że będzie wysiedlone całe południe Kuźnicy? Pytam, a kto tak mówi? No ludzie mówią. To nie było prawdą. Pisali, że chleba brakuje w sklepach, bo strażnicy wykupują. Brakło po południu, rano dowieźli, żaden problem - komentuje. 

Granica tuż za płotem

Jak tłumaczy Paweł Mikłasz, pierwsze zabudowania mieszkańców Kuźnicy zaczynają się w bezpośredniej bliskości granicy. - Nie kilkaset metrów, a granica tuż za płotem - obrazuje. - Jak do tej pory nikt z mieszkańców do nas nie dzwonił, nie alarmował. Do bliskości granicy jesteśmy przyzwyczajeni. Sam mieszkam 300 metrów od granicy i śpię spokojnie. Jest tu straż, wojsko, należycie wykonują swoje obowiązki. Należą im się nasze podziękowania - komentuje.

Granica. Sztab kryzysowy i spotkanie w BBN

W poniedziałek pod przewodnictwem premiera odbyło się posiedzenie sztabu kryzysowego w związku z sytuacją na polsko-białoruskiej granicy, a następnie w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego narada zwołana przez prezydenta Andrzeja Dudę w tej samej kwestii. We wtorek przed południem w BBN odbyło się kolejne spotkanie prezydenta ze sztabem kryzysowym z udziałem premiera, ministrów, szefów służb i najwyższych dowódców wojskowych.

Po spotkaniu Andrzej Duda powiedział m.in., że grupy migrantów, które szły w poniedziałek na granicę, są sterowane przez służby białoruskie i że to akcja hybrydowa prowadzona przez białoruski reżim przeciwko Polsce i UE. 

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy