Niedźwiedź przyszedł do domu "na obiad". Niecodzienny widok w Bieszczadach

Oprac.: Dawid Kryska
Młody niedźwiedź złożył wizytę w miejscowości Cisna na Podkarpaciu. Dzikie zwierzę, skuszone zapachami wydobywającymi się z kuchni, podeszło pod jeden z domów i stojąc na dwóch nogach zaglądało przez okno do środka budynku. Teraz domownicy ujawniają szczegóły "wyjątkowego spotkania". Z kolei władze gminy apelują do mieszkańców o zachowanie szczególnej ostrożności.

W ostatnich dniach pojawia się coraz więcej doniesień o niedźwiedziach pojawiających się w polskich wsiach i miasteczkach. W weekend informowaliśmy o drapieżniku, który chodził po miejscowości Jordanów w Małopolsce. Wcześniej bliskie spotkanie z dzikim zwierzęciem przeżyli mieszkańcy podkarpackiego Zagórza.
Przybysze z lasu zazwyczaj unikają kontaktu z człowiekiem i nie zbliżają się do zabudowań. Jak się jednak okazuje, nie wszystkie. Jeden z niedźwiedzi zaskoczył w piątek mieszkańców domu w miejscowości Cisna w Bieszczadach - postanowił złożyć im niezapowiedzianą wizytę.
Mały zwierz podszedł pod sam dom i - stojąc na dwóch nogach - z wielkim zaciekawieniem zaglądał przez okno do środka budynku. Właścicielka domu Anna Pokrywka wyjaśniła w rozmowie z Polsat News, że akurat przygotowywała obiad.
Wyjrzała przez okno i zobaczyła niedźwiedzia
- Gotowałam obiad, robiłam coś z mięsa, chyba kurczaka. Nagle patrzę, a za oknem coś stoi. Okazało się, że to niedźwiedź. Oparł się łapami o szybę. Nie wierzyłam własnym oczom, myślałam, że to ktoś w przebraniu, ale nie. Był prawdziwy i przyszedł tutaj za zapachem - wyjaśniła kobieta.
Domownicy próbowali przepłoszyć dzikie zwierzę, jednak głód był silniejszy. - Próbowałem go odgonić, ale efekty były mierne. Badał mnie, na ile może sobie pozwolić. Stał na dwóch łapach i mierzył mnie, czy jestem większy od niego. Wyglądało to trochę tak, jakby chciał się siłować, ale nie był agresywny - powiedział Polsat News syn pani Anny, pan Jacek.
Miś nie chciał odpuścić, dlatego na miejsce wezwano policjantów i to dopiero im udało się przepłoszyć drapieżnika.
Jak się okazuje nie była to pierwsza wizyta niedźwiedzia w okolicy, ale jeszcze nigdy zwierzę nie podeszło aż tak blisko domu. Tylko od początku tego roku w gminie Cisna odnotowano już 46 próśb o interwencje w związku z wizytami niedźwiedzi.
Miś, który ostatnio odwiedził miejscowość, póki co jest mały - ma około dwóch lat i waży ok. 70 kilogramów. Trzeba jednak pamiętać, że będzie rósł, więc mieszkańcy miejscowości obawiają się, ze wkrótce będzie stanowił dla nich realne zagrożenie.
Bieszczady. Wójt apeluje do mieszkańców
Na doniesienia o niedźwiedziu zareagował już wójt gminy Cisna, który zaapelował do mieszkańców o zachowanie szczególnej ostrożności. "Zwierzęta widywane są w różnych miejscowościach naszej gminy, zarówno w dzień, jak i w porze nocnej. Prosimy o odpowiednie zabezpieczenie kompostowników oraz pojemników z odpadami, a w szczególności resztek jedzenia" - poinformowano w komunikacie.
Przekazano również, że każdy przypadek pojawienia się niedźwiedzia lub wilka na terenach zamieszkałych przez ludzi należy zgłaszać odpowiednim służbom.
Gmina nie tylko apeluje, ale również podjęła już pewne kroki w tej sprawie. - Otrzymaliśmy już taką decyzję o odstraszaniu. W związku z tym zakupiliśmy specjalny pistolet hukowy. Wyznaczony pracownik, który ma odpowiednie uprawnienia, będzie mógł tym pistoletem straszyć dziko żyjące zwierzęta - poinformował w Polsat News sekretarz gminy Cisna, Tomasz Lasyk.
- Jeśli na niedźwiedzia to nie poskutkuje i będzie on wracał w rejony zabudowań, wtedy wystąpimy na pewno o odłowienie i wywiezienie go w inny region Polski, gdzieś z dala od zabudowań mieszkalnych, gdzie nie będzie nikomu zagrażał - dodał.
-----
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 200 tys. obserwujących nasz fanpage - polub Interia Wydarzenia na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!