Reklama

Reklama

Bieszczady. Turyści z odmrożonymi palcami rąk i nóg, jeden w hipotermii

Jeden z turystów odmroził palce obu rąk, drugi był w stanie hipotermii. Goprowcy w Bieszczadach znowu musieli interweniować.

Zaczęło się w piątek. Sześciu skiturowców wybrało się w góry, ale utknęło w rejonie Przełęczy Goprowskiej. Warunki były trudne, widoczność bardzo ograniczona. "Nowiny" przypominają, że był nie tylko mróz, ale obficie padał śnieg. 

Goprowcy napisali w mediach społecznościowych, że "jedna osoba była w gorszym stanie, natomiast reszta mogła kontynuować marsz. Cztery osoby zostały przeprowadzone przez Przełęcz w kierunku Wołosatego, natomiast osoba w najgorszym stanie z inną w zdecydowanie lepszym, oczekiwały na transport".

Reklama

"Zamieściliśmy dość drastyczne zdjęcie odmrożonych dłoni - ku przestrodze. Pamiętajcie! Nie zawsze wszystko jest tak oczywiste jak nam się wydaje" - czytamy we wpisie ratowników.

- Turyści byli dobrze przygotowani, ale pułapka terenowa w postaci nawisu śnieżnego oraz trudne warunki atmosferyczne doprowadziły do niebezpiecznej sytuacji - twierdzą ratownicy, opisując całe zdarzenie na Facebooku i pokazując na zdjęciu odmrożone dłonie jednego z poszkodowanych. 

W sobotę goprowcy zostali wezwani do dwóch osób, które straciły kontakt z trzecim towarzyszem wędrówki. Zgubił szlak, ale ostatecznie się odnalazł, choć w stanie hipotermii. Nie mógł ruszać palcami u rąk, nie czuł też nóg. Jak się okazało, był zupełnie nieprzygotowany na wycieczkę w takich warunkach - buty budowlane, dres, brak zapasowego ubioru w plecaku, cienkie rękawice, a do tego był pity alkohol.

"Na szczęście w szybkim czasie na górze pojawiło się około 10 ratowników, którzy w tym czasie znajdowali się w pobliżu, ponieważ startowali w zawodach skiturowych" - informują ratownicy.

  

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje