Burmistrz wręczył dyrektor szkoły wypowiedzenie. Uczniowie rozpoczęli bunt
Burmistrz Sulejówka pojawił się w czwartek w zespole szkół, aby odwołać ze stanowiska dyrektor placówki. Uczniowie liceum i ich rodzice nie zgadzają się z decyzją władz. Na miejscu rozpoczął się protest, dzieci uniemożliwiły burmistrzowi opuszczenie szkoły. Na miejscu ktoś rozpylił gaz, interweniowała policja i służby medyczne. - Mnie pan burmistrz kazał pozostać w sekretariacie i nie wychodzić, bo uznał, że manipuluję młodzieżą - relacjonowała dyrektorka w rozmowie z Polsat News.

Do protestu doszło w budynku przy ulicy Paderewskiego w Sulejówku, gdzie mieści się Liceum Ogólnokształcące oraz Zespół Szkół Ponadpodstawowych im. Jana Paderewskiego.
Podczas zaplanowanej na czwartek sesji rady miasta władze miały podjąć decyzję o likwidacji zespołu szkół, w którego skład wchodzą liceum dla dorosłych, technikum reklamy i handlu, szkoła branżowa i szkoła policealna.
Sulejówek. Odwołano dyrektor szkoły. Protest uczniów
Z relacji przedstawionej przez dyrektor placówki - Jolantę Onyszk-Palacz dla Polsat News wynika, że w czwartek burmistrz Sulejówka pojawił się w szkole, by wręczyć jej wypowiedzenie.
- Jak pan burmistrz wręczył mi akt, że zostaję natychmiast odwołana ze stanowiska, w szkole nie było mojej zastępczyni, więc pan burmistrz przejął opiekę na dziećmi, bo ja już nie mogłam takiej opieki pełnić - tłumaczyła w rozmowie z Polsat News dyrektor liceum.
- Poszłam do nauczycieli, zakomunikowałam im, że ja już nie odpowiadam za dzieci w tym budynku, tylko odpowiedzialność przejmuje pan burmistrz i wróciłam do gabinetu, żeby zabrać swoje rzeczy - relacjonowała.
Jolanta Onyszk-Palacz dodała, że w tym czasie młodzież zaczęła zbierać się pod gabinetem, w którym przebywał burmistrz i zaczęła krzyczeć, że oni się na to nie zgadzają.
- Domagali się rozmowy z panem burmistrzem - przekazała przewodnicząca Rady Rodziców. - Burmistrz jednak wezwał policję, postawił funkcjonariuszy przed drzwiami szkoły, ale młodzież mimo to wciąż domagała się rozmowy, która nie nastąpiła -powiedziała dyrektor.
Protest w szkole w Sulejówku. Interweniowała policja
Z relacji wynika, że sytuacja eskalowała bardzo szybko, dzieci przed gabinetem przybywało.
- Mnie pan burmistrz kazał pozostać w sekretariacie i nie wychodzić, bo uznał, że manipuluję młodzieżą i w tym samym czasie w szkole został rozpylony gaz. Policja rozpoczęła interwencje, a jak wyszłam z sekretariatu to na korytarzu już nie było nikogo - opisywała nauczycielka.
W tym czasie uczniowie na boisku szkolnym okrążyli burmistrza, zmuszając go do rozmowy i domagali się przywrócenia dyrektor na jej stanowisko.
Jolanta Onyszk-Palacz przekazała również, że decyzja o likwidacji szkoły nie była nagła, ale "nagłe było wypowiedzenie". - Pan burmistrz od września demonstrował niezadowolenie z mojej pracy, wiec byłam na to trochę przygotowana - powiedziała.
- Ale my nie byliśmy przygotowani - wtrąciła przewodnicząca Rady Rodziców. Podkreślała, że dyrektorka placówki niczego przed radą nie ukrywała, a ich współpraca zawsze dobrze przebiegała. - Nagonka na szkołę trwa już od wakacji i to do tego stopnia, że na forach internetowych namawiano rodziców, żeby przychodzili do urzędu składać skargi - dodała.
Ostatecznie radni zadecydowali o zdjęciu z obrad punktu dotyczącego likwidacji szkół. Za usunięciem punktu zagłosowało 12 radnych, jeden był przeciw, a dwóch się wstrzymało.
Protest uczniów. Burmistrz Sulejówka: Nie ma szans na mediacje
Reporterka Polsat News zdołała porozmawiać o całym zajściu z burmistrzem Sulejówka - Arkadiuszem Śliwą.
- Wezwałem policję, bo na korytarzu robił się coraz większy tłum i dochodziło do przykrych zajść, więc uznałem że tak będzie bezpieczniej - mówił burmistrz. Na pytanie o usunięcie Jolanty Onyszk-Palacz ze stanowiska, Arkadiusz Śliwa przekazał, że uważa, iż decyzja była słuszna i "poparta wieloma argumentami merytorycznymi" .
- Głównym powodem odwołania dyrektor była kontrola, która wykazała szereg nieprawidłowości. Protokół z tej kontroli został przekazany do prokuratury, która wszczęła śledztwo. Dostaliśmy również mnóstwo niepokojących sygnałów od środowiska szkolnego - tłumaczył burmistrz. Dodał, że kuratorium poparło decyzję o pilnym odwołaniu dyrektor ze stanowiska.
- Czarę goryczy przelało, to że w programie najbliższej sesji rady miasta pojawił się punkt o zlikwidowaniu w placówce klas, których nie ma, co pani dyrektor odebrała jako atak na siebie i nakręciła wśród rodziców i uczniów spiralę niedomówień, insynuacji i namawiała uczniów do strajków. Uznałem że to już za wiele - mówił burmistrz.
Na pytanie o porozumienie między urzędem a szkołą uznał, że "po zachowaniu pani dyrektor w trakcie protestu, nie ma szans na mediacje". Przyznał jednak, że wręczenie wypowiedzenia mogło się odbyć w inny sposób np. w urzędzie.
- Nie chciałem, żeby konsekwencją wręczenia tego wypowiedzenia było to co się wydarzyło - skwitował.
-----
Bądź na bieżąco i zostań jednym z 200 tys. obserwujących nasz fanpage - polub Interia Wydarzenia na Facebooku i komentuj tam nasze artykuły!