Reklama

Reklama

Lubuskie: Ludzkie kości w spalonym aucie. Pochodziły z wykopalisk archeologicznych

W Zielonej Górze w spalonym samochodzie strażacy znaleźli ludzkie kości i dwie łopaty. Sprawa wyglądała poważnie i tak też została potraktowana. Śledczy ustalili, że kości pochodzą z wykopalisk archeologicznych - poinformowała w poniedziałek (23 listopada) Małgorzata Barska z Komendy Miejskiej Policji w Zielonej Górze.

Zgłoszenie o porzuconym aucie, które płonie na skraju lasu, na obrzeżach Zielonej Góry, w dawnym Drzonkowie, straż pożarna odebrała w niedzielę (22 listopada) ok. godz. 10. Ugaszenie forda fiesty nie trwało długo.

Reklama

W bagażniku auta strażacy znaleźli ludzkie kości - fragment czaszki i żuchwę. Do tego w aucie były dwie łopaty. Wieść o tym znalezisku szybko rozniosła się w internecie.

Policjanci przeprowadzili wnikliwe oględziny spalonego pojazdu i zabezpieczyli znalezione w nim rzeczy. Wszystko wyjaśniło się, kiedy dotarli do właściciela pojazdu. Okazało się, że nie jest to samochód sprawcy okrutnej zbrodni.

- Właścicielem fiesty jest archeolog, który oświadczył, że w samochodzie miał kości pochodzące z wykopalisk archeologicznych oraz swój sprzęt. Jego auto ktoś ukradł sprzed domu w Zielonej Górze - powiedziała Barska.

Obecnie pod nadzorem prokuratury jest prowadzone dochodzenie mające na celu ustalenie i ujęcie osoby bądź osób odpowiedzialnych za kradzież forda i jego podpalenie. 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy