Reklama

Wypadek radiowozu z nastolatkami. RPO domaga się wyjaśnień

Rzecznik Praw Obywatelskich poprosił prokuraturę i policję o informacje dotyczącego wypadku radiowozu z młodymi dziewczynami. Według RPO zaniepokojenie budzi zwłaszcza opisany w mediach fakt nieudzielenia pomocy medycznej dwóm nastolatkom, które z niewyjaśnionych powodów były przewożone radiowozem oraz próba ukrycia tego przez funkcjonariuszy. Wszczęto wobec nich postępowanie dyscyplinarne, jeden z nich został natomiast zawieszony. Obaj udali się na zwolnienie lekarskie.

Wniosek RPO prof. Marcina Wiącka dotyczy wydarzeń z ubiegłego tygodnia, gdy funkcjonariusze z Pruszkowa otrzymali zgłoszenie dotyczące wypalania kabli. Odjeżdżając zabrali oni do radiowozu dwie nastolatki z grupy, która zgłosiła to zdarzenie

W Dawidach Bankowych w województwie mazowieckim policjant kierujący radiowozem stracił panowanie nad samochodem i uderzył w drzewo. Dziewczyny same zgłosiły się na pogotowie. Jedna z nich pojechała do szpitala.

Wypadek radiowozu z dwiema nastolatkami. RPO wnioskuje do prokuratury

Wobec funkcjonariuszy wszczęto postępowanie dyscyplinarne, nie zostali natomiast zawieszeni. Policjanci udali się na zwolnienie lekarskie. We wtorek komendant stołeczny policji zawiesił w czynnościach służbowych dowódcę patrolu, który wioząc nastolatki rozbił radiowóz.

Reklama

Jak poinformowało w środę biuro RPO rzecznik podjął z własnej inicjatywy sprawę dotyczącą wypadku radiowozu w nocy z 2 na 3 stycznia 2023 r. Poprosił Prokuraturę Rejonową w Pruszkowie o informacje o dotychczasowym przebiegu postępowania w tej sprawie. 

Rzecznik pyta, jakie czynności procesowe zostały dotychczas podjęte oraz jakie czynności są planowane w dalszej kolejności.

Rzecznik zwrócił się również do Komendanta Powiatowego Policji w Pruszkowie z prośbą o wyjaśnienia dotyczące zdarzenia oraz o informacje o czynnościach wyjaśniających i ewentualnie postępowań dyscyplinarnych wszczętych wobec tych funkcjonariuszy.

"Szczególne zaniepokojenie Rzecznika budzi szeroko opisany w mediach fakt nieudzielenia pomocy medycznej nastolatkom poszkodowanym w wypadku, które z niewyjaśnionych powodów były przewożone radiowozem, a także próba ukrycia przez funkcjonariuszy faktu przewożenia radiowozem osób postronnych" - poinformowało biuro RPO.

Świadkowie w rozmowie z "Interwencją" Polsatu twierdzą, że zanim policjanci zabrali dziewczyny do auta, rzucali dwuznaczne żarty: "Nie tylko takie koguty możemy włączyć", czy o "przeszukaniu osobistym". - Ja się chyba cieszę, że się roztrzaskaliśmy o drzewo, bo nie wiem, co oni chcieli zrobić. Nie mieli zamiaru zawracać - powiedziała nastolatka.

Czytaj też: Zmienią się nie tylko urlopy. Co jeszcze zaskoczy pracowników w nowym kodeksie?

PAP
Dowiedz się więcej na temat: radiowóz | radiowóz wypadek | policja

Reklama

Reklama

Reklama