Reklama

Reklama

Wolą umrzeć, niż iść na mammografię. Dlaczego Polki się nie badają?

W porównaniu do innych narodowości, Polki chorują na nowotwór piersi rzadziej. To jednak koniec dobrych wieści. Bo mimo statystycznie rzadszych zachorowań na tle innych krajów, umieramy na raka piersi częściej. Zdaniem ekspertów, za prawie każdym takim zgonem stoi zbyt późna diagnoza. Najnowsze dane dotyczące zgłaszalności Polek na mammografię nie napawają optymizmem. Interia pyta, dlaczego Polki, zamiast korzystać z darmowych badań profilaktycznych, wolą ryzykować swoje życie.

W Polsce od szesnastu lat działa populacyjny program badań przesiewowych w kierunku raka piersi z wykorzystaniem mammografii. Raz na dwa lata uczestniczyć w nim mogą kobiety w wieku 50-69 lat. 

Z danych NFZ z 1 października 2022 roku wynika, że w Polsce zgłaszalność na mammografię w ramach tego programu wynosi... 36,9 proc. Dla porównania, w Wielkiej Brytanii, gdzie program ten jest realizowany w podobnym zakresie jak w Polsce, odsetek zgłaszalności oscyluje wokół 70 proc.

Mammobus jest, kolejki brak

O tym, że te niepokojące statystyki dość dokładnie odzwierciedlają rzeczywistość, przekonuje Anna Kupiecka, prezes Fundacji OnkoCafe - Razem Lepiej.

Reklama

- W ramach naszej kampanii "BreastFit. Kobiecy Biust. Męska sprawa" już trzeci rok szkolimy Ambasadorki Profilaktyki BreastFit, które uzbrojone w fantomy przekazują zdobytą na temat samobadania wiedzę w swoich środowiskach. Często towarzyszą także w swoich regionach mammobusom. I tłumów przy tych mammobusach niestety nie widzą - ocenia Anna Kupiecka.

Jak podkreśla, zdarzają się na mapie Polski gminy, gdzie "zgłaszalność na mammografię wynosi zaledwie 5 proc."

"Profilaktyka raka piersi w Polsce jest sierotą"

Dlaczego Polki nie chodzą na darmową mammografię? Dorota Korycińska, prezes Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej ocenia, że jedną z głównych przyczyn jest brak edukacji zdrowotnej i spójnego przeciwdziałania tej chorobie.

- Profilaktyka w Polsce jest sierotą. Nie ma odpowiedzialnych za nią, brakuje jednolitych rozwiązań legislacyjnych, jest rozproszona. A to się mści w postaci wysokiej umieralności na nowotwory - mówi Dorota Korycińska.

- Śmiem twierdzić, że za prawie każdym odejściem matki, córki, żony, siostry z powodu raka piersi, stoi zbyt późna diagnoza - ocenia nasza rozmówczyni.

Interia Zdrowie: Mammografia - dla kogo i kiedy?

Dorota Korycińska daleka jest jednak od obwiniania za niechodzenie na badania samych kobiet. - Tak, jak nie można stawiać uczniowi jedynki za materiał szkolny, którego z nim nauczyciel nie przerobił, tak nie można winić ludzi za to, że nie mieli czym, jak i za co pojechać na badania oraz nie wiedzieli gdzie - mówi prezes Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej.

Wskazuje, że dla wielu problemem może być samo znalezienie informacji o tym, gdzie mogą się przebadać.

- Wiele osób, które chciałyby takie badania zrobić, nie orientuje się, gdzie znajdzie informacje na ten temat. Wyszukanie ich nie jest, wbrew pozorom, proste - przyznaje Korycińska. - Na stronie NFZ jest informacja o mammobusach, ale nie znalazłam linka do mammografii stacjonarnej. Podejrzewam, że niewiele kobiet w ogóle wie, że mammobusów szukać trzeba na stronie NFZ - mówi prezes Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej.

Interia Zdrowie: USG piersi a mammografia. Czym się różnią? Które badanie wykonać?

Jak słyszymy, samo postawienie mammobusu da niewiele, jeśli informacje o jego przyjeździe nie dotrą do obywateli. - Nie wystarczy wywiesić plakat w urzędzie gminy, albo wstawić go na stronę realizatora badania. Trzeba w trybie pilnym i natychmiastowym, i o to też apelujemy do decydentów, podjąć kroki, aby ucywilizować te mechanizmy - mówi Anna Kupiecka, prezes Fundacji OnkoCafe - Razem Lepiej.

"Każdy wiedział, gdzie się zaszczepić przeciw COVID-19. Powtórzmy to z badaniami profilaktycznymi"

Pojawiają się głosy, że lwią przysługę wyrządzono Polkom, zaprzestając wysyłania im imiennych zaproszeń na mammografię. Powód? RODO.

Ale są sposoby, żeby dotrzeć do bezpośrednio zainteresowanych inaczej.  - Skoro można w Internetowym Koncie Pacjenta (IKP) zamieścić każdemu skierowanie na szczepienia przeciw COVID-19, to myślę, że tak samo można zamieścić tam informację: dzień dobry, przysługuje pani bezpłatna mammografia - mówi Anna Kupiecka.

Jak podkreśla, przy COVID-19 "każdy wiedział, gdzie się może zaszczepić, jak blisko domu ma punkt szczepień, jakie preparaty są dostępne". - To pokazuje, że można. Zróbmy to samo z badaniami profilaktycznymi. Bo inaczej będziemy te rozpacze pacjenckie i ludzkie przerabiać cały czas. A jako społeczeństwo nie możemy sobie pozwolić na tyle niepotrzebnych śmierci, które są do uniknięcia - podkreśla Kupiecka.

Dorota Korycińska dodaje: - Stoję na stanowisku, żeby nie wybijać okien, jeżeli drzwi są szeroko otwarte. Możemy sięgać do doświadczeń innych krajów unijnych. Świetnie działa system osobistych zaproszeń telefonicznych na badania profilaktyczne. Ten system jest również praktykowany w Polsce, lecz w niewielu miejscach - dodaje prezes Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej.

Cel: 75 proc. zgłaszalności do 2027 roku

Narodowa Strategia Onkologiczna zakłada, że w ciągu następnych pięciu lat liczba przeprowadzonych mammografii znacząco się poprawi.

"Do końca 2024 r. zwiększymy zgłaszalność na badania przesiewowe w kierunku raka piersi z 39 proc. do 60 proc. Do końca 2027 r. zwiększymy zgłaszalność do 75 proc." - czytamy w założeniach Narodowej Strategii Onkologicznej.

Dorota Korycińska w taki progres nie wierzy. - Bez zmiany polityki zdrowotnej w obszarze badań przesiewowych nie mamy szans na osiągnięcie w 2027 roku rezultatu 75 proc. - mówi prezes Ogólnopolskiej Federacji Onkologicznej.

Co możemy zrobić sami?

- Badajmy się! Nikt nam tak nie pomoże, jak możemy pomóc sobie same. Pytajmy o profilaktykę w gabinetach lekarskich, przychodniach, dzwońmy na infolinię NFZ. Namawiajmy nasze wszystkie znajome. Raka piersi da się wyleczyć. Im wcześniej go wykryjemy, tym krócej będzie trwało leczenie i tym szybciej będziemy zdrowe i silne. Niech Różowy Październik - miesiąc świadomości raka piersi - trwa cały rok. Żyjmy! - apeluje Dorota Korycińska.

***

Anna Kupiecka ma jeszcze jedną radę. - Odczarujmy latami popularyzowany wizerunek pacjentki onkologicznej. Wychudzonej, łysej, leżącej pod kroplówką. Pokazujmy realny obraz kobiety leczącej się na raka. Nasze podopieczne w czasie terapii funkcjonują w życiu rodzinnym, społecznym, nierzadko też zawodowym, bo wiele z nich nie chce z pracy rezygnować - mówi Anna Kupiecka.

Nie ukrywa, że rak piersi to nie "bułka z masłem". - Leczenie w zależności od stadium czy typu nowotworu może być bardzo obciążające. Ale po tym leczeniu jest życie - zaznacza.

Sama jestem tego najlepszym przykładem. - Dwa lata, 34 wlewy chemioterapii. Otarłam się o śmierć, ale jestem. Tak jak wiele naszych podopiecznych. I wszystkie chcemy tym, które mają jakiekolwiek opory czy wątpliwości dotyczące tego, czy pójść się zbadać powiedzieć jedno: badajcie swoje piersi, żeby potwierdzić, że one są zdrowe. Ale jeśli się okaże, że nie, to wiedzcie, że dacie radę. Tak jak my. Tylko musicie dać sobie szansę - podsumowuje prezes Fundacji OnkoCafe - Razem Lepiej.

Harmonogram mammobusów w poszczególnych województwach

Wyszukiwarka programów profilaktycznych 

Irmina Brachacz

Irmina.brachacz@firma.interia.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy