Reklama

Wojna z Rosją. Abolicja dla Polaków walczących w Ukrainie

Do ministerstwa obrony trafiło 25 oficjalnych wniosków od Polaków chcących walczyć w Ukrainie. Dotychczas dwa z nich rozpatrzono pozytywnie. Mówi się jednak, że z siłami Putina walczy nawet kilka tysięcy Polaków. Formalnie grozi im do pięciu lat więzienia. Jak dowiedziała się Interia, na najbliższym posiedzeniu Sejmu wszystko może się zmienić ze względu na ustawę abolicyjną. - Nie ma tu co czekać, panuje powszechna zgoda - powiedział nam Michał Jach z PiS, szef sejmowej komisji obrony.

Ilu polskich obywateli wystąpiło o zgodę na udział w wojnie z Rosją na terytorium Ukrainy? Ilu otrzymało zgodę? Ile było odmów? Czy MON będzie interweniował w sprawie kar grożących Polakom? Takie pytania w swojej interpelacji zadali posłowie KO, Janusz Cichoń i Rajmund Miller. W odpowiedzi resort informuje o 25 wnioskach dotyczących służby w Siłach Zbrojnych Ukrainy.

"Z tej liczby jedno postępowanie zakończono umorzeniem z powodu wycofania wniosku przez stronę, dwa wnioski rozpatrzono pozytywnie, na dwa wnioski nie wyrażono zgody. Pozostałe postępowania są w toku, w związku z wezwaniem strony do uzupełnienia dokumentów lub oczekiwaniem na stanowiska organów innych niż MON" - przekazał Wojciech Skurkiewicz, wiceminister obrony narodowej.

Reklama

- Nawet jeśli przyjmiemy, że 25 Polaków złożyło wniosek o zezwolenie na udział w wojnie w Ukrainie, wniosek jest jeden: procedura nie działa. Polaków walczących za wschodnią granicą jest wielu, nie ma wątpliwości - komentuje Cichoń.

Kara za wojnę z Rosją

Za służbę w obcym wojsku, bez odpowiedniej zgody, polski Kodeks karny przewiduje karę od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności

- Mówimy o przestępstwie formalnym. Prokurator musi przedstawić takiej osobie zarzuty. W praktyce, po powrocie do kraju walczących Polaków czeka uciążliwe śledztwo, chociaż całej tej sytuacji można uniknąć. A wiemy, że to dość liczna grupa - mówi Interii senator Krzysztof Kwiatkowski, autor senackiej ustawy abolicyjnej, którą izba wyższa zaproponowała jeszcze w ubiegłym roku.

Co zakładał dokument? - Wprowadziliśmy abolicję, czyli niekaranie Polaków walczących w Ukrainie. Ci ludzie dzielą się na trzy grupy. Część nie wybierała się na wojnę, bo mają na przykład żony Ukrainki i dzieci, mieszkali w Mariupolu bądź Charkowie, a agresja do nich przyszła. Są również ci, którzy pojechali na front z potrzeby serca. No i trzecia grupa, Polacy na kontraktach - wylicza Kwiatkowski.

Ustawa zaproponowana przez Senat na ponad pół roku utkwiła w sejmowej zamrażarce. Wiadomo jednak, że w połowie grudnia pojawiła się kolejna, poselska. Jest bardzo podobna, ale zawiera poprawkę, która rozszerza zakres abolicji. Mieliby nią zostać objęci również Polacy walczący z Rosjanami od 2014 r., kiedy Putin pierwszy raz zaatakował Ukrainę.

Ponadpartyjna zgoda

W uzasadnieniu ustawy, o której jako pierwszy w połowie grudnia informował minister Michał Dworczyk, czytamy m.in. o konieczności uproszczenia obowiązujących procedur.

"Zgody udziela się w drodze decyzji administracyjnej, po przeprowadzeniu czasochłonnej i wieloetapowej procedury zakładającej m.in. konieczność zasięgnięcia opinii ministra właściwego do spraw wewnętrznych i ministra właściwego do spraw zagranicznych, lub organów przez nich upoważnionych" - w uzasadnieniu piszą posłowie.

Na liście poparcia pod dokumentem podpisali się m.in. Michał Gramatyka z Polski 2050, Jan Grabiec z PO, Wiesław Szczepański z Lewicy, Marek Biernacki z Koalicji Polskiej czy Ryszard Terlecki z PiS. Wiadomo, że żeby którakolwiek z dwóch proponowanych ustaw weszła w życie, muszą się nad nią pochylić sejmowe komisje spraw zagranicznych, obrony narodowej oraz administracji i spraw wewnętrznych.

Nadchodzi abolicja

Jak dowiedziała się Interia, zaplanowano już wspólne posiedzenie tych trzech gremiów. - Chcemy przeprowadzić ustawę już na najbliższym posiedzeniu Sejmu. Nie ma tu co czekać, panuje powszechna zgoda - zapewnia Michał Jach z PiS. - Pod obydwoma projektami, zarówno tym poselskim jak i senackim, widnieją podpisy parlamentarzystów wszystkich klubów. Dlatego nie przewiduję żadnych problemów - dodaje.

Janusz Cichoń, KO: - Rozmawiałem z ojcem jednego z żołnierzy, który został ranny pod Bachmutem. W Polsce chłopak próbuje dojść do siebie i chce wrócić za wschodnią granicę. Takich ludzi jest sporo - zapewnia nas polityk z Olsztyna. - Chodzi o ich dobre imię, bo nie wiadomo czy komuś nie przyjdzie do głowy robić z nich przestępców - podkreśla.

Nie wiadomo, ilu dokładnie Polaków walczy w Ukrainie. Do tej pory w wojnie straciło życie pięciu naszych obywateli: w lipcu zginął Tomasz Walentek, w listopadzie ochotnik z Gdańska oraz Daniel Sztyber z Warszawy. Na początku grudnia polegli Janusz Szeremeta i Krzysztof Tyfel

Jakub Szczepański

Czy popierasz abolicję dla Polaków walczących w Siłach Zbrojnych Ukrainy? Skomentuj artykuł na Facebooku!

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: wojna Rosji z Ukrainą | Abolicja

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy