Reklama

Sędzia Igor Tuleya odwieszony. Stawił się w pracy

- Trzeba poczekać na to, co się wydarzy. Toga wisi, jestem w pełnej gotowości - powiedział we środę rano sędzia Igor Tuleya, odwieszony dzień wcześniej przez Izbę Odpowiedzialności Zawodowej SN. Przyszedł do warszawskiego Sądu Okręgowego i zamierza normalnie pracować. Nie był jednak pewien, czy kierownictwo sądu dopuści go do wykonywania obowiązków. Przed budynkiem przywitali go jego zwolennicy, m.in. z Komitetu Obrony Demokracji.

Izba Odpowiedzialności Zawodowej Sądu Najwyższego nie zgodziła się we wtorek na przymusowe doprowadzenie do prokuratury sędziego Igora Tulei. Ponadto uchyliła decyzję o jego zawieszeniu, którą wydała nieistniejąca już Izba Dyscyplinarna.

- Uznajemy i stwierdzamy, że sędzia Igor Tuleya nie popełnił żadnego przestępstwa, kiedy dnia 18 grudnia 2017 roku zdecydował o jawnym prowadzeniu posiedzenia i dopuszczeniu do niego mediów. Działał w granicach i na podstawie prawa. Nie może być mowy, że w tej sprawie zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia czynu zabronionego - uzasadniła sędzia Małgorzata Wąsek-Wiaderek.

Reklama

Sędzia Tuleya zjawił się więc przed stołecznym Sądem Okręgowym, gdzie jest zatrudniony, około 8:30 w środę. Jak powiedział dziennikarzom przed wejściem, "początkowo będzie musiał się oswoić" z nową sytuacją. - Natomiast jestem przekonany, że sobie poradzę. Zobaczymy, czy uda mi się dostać do środka, chyba że to nie koniec. Każdy scenariusz jest możliwy - mówił.

Sędzia Gąciarek: To były dwa lata bezprawia. Igora Tuleyę zawiesili przebierańcy w togach

Na miejscu na Tuleyę czekali jego zwolennicy, w tym członkowie Komitetu Obrony Demokracji oraz Komitetu Obrony Sprawiedliwości. Przywitali go oklaskami, okrzykami "Brawo" i transparentem "Wspieramy niezależnych sędziów". Na pytanie, czy władze sądu "coś wymyślą", by nadal nie mógł orzekać, odparł: - Trzeba poczekać na to, co się wydarzy. Toga wisi, jestem w pełnej gotowości - zapewniał.

Chwilę później na konferencji prasowej głos zabrał sędzia Piotr Gąciarek. - Na naszym spontanicznym zgromadzeniu witamy sędziego Tuleyę (...) sędziego niezłomnego, odważnego, który wraca do pracy. To były dwa lata bezprawia. Nie-sędziowie, nie-sąd i nie-orzeczenia spowodowały, ze Igor Tuleya nie mógł orzekać - stwierdził.

Jak dodał, "wierzymy, że wreszcie będzie mógł zostać dopuszczony do pracy". - To radość ze smutkiem, bezprawie nie musiało tyle trwać. Zło nie zostało nazwane po imieniu. Sąd Najwyższy wstrzymał się (we wtorek - red.) na chwilę, nie powiedział, że zawiesili go przebierańcy w togach, pseudosędziowie. Usłyszeliśmy - co oczywiste dla każdego studenta III roku prawa - że Igor Tuleya nie popełnił przestępstwa. Działał jako sędzia i nie mógł być zawieszony - podkreślił Gąciarek.

Tuleya: Kampania w obronie praworządności trwa

Tuleya ostatecznie został dopuszczony do obowiązków. - Drobne zwycięstwo, ale to wygrana bitwa, a kampania w bronie praworządności trwa - komentował w rozmowie z Polsat News.

Wyjaśnił, że nie spodziewa się, iż jeszcze w tym roku będzie prowadził rozprawę na sali sądowej. Chodzi o czas trwania czynności administracyjnych po przydzieleniu mu spraw, m.in. poinformowania stron o terminie rozprawy.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Igor Tuleya

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy