Reklama

Reklama

Sąd uchylił wyrok ks. Arkadiuszowi H. Duchowny z filmu braci Sekielskich wykorzystywał seksualnie małoletnich

Sąd Okręgowy w Kaliszu uchylił wyrok w sprawie księdza Arkadiusza H., którego w pierwszej instancji skazano za molestowanie 15-letniego chłopca z Pleszewa (woj. wielkopolskie). Duchowny, zgodnie z poprzednim wyrokiem, otrzymał karę trzech lat pozbawienia wolności oraz dziesięcioletni zakaz pracy z dziećmi i młodzieżą. Zdaniem kaliskiego sądu drugiej instancji, doszło do przedawnienia karalności czynu. Wyrok ws. 52-letniego księdza jest prawomocny.

Arkadiusz H. to ksiądz z filmu braci Sekielskich pt. "Zabawa w chowanego", wyemitowanego w maju ub. roku. Dokument przedstawiał historię trzech chłopców - braci Bartłomieja i Jakuba oraz Andrzeja - wykorzystywanych przez tego samego księdza z diecezji kaliskiej - Arkadiusza H.

Po emisji filmu braci Sekielskich ksiądz Arkadiusz H. został zawieszony w pełnieniu posługi kapłańskiej za postępowanie w latach 1994-2000.

Sprawą molestowania małoletnich przez kapłana zajmowała się Prokuratura Rejonowa w Pleszewie, która zarzuciła mu, że pomiędzy wrześniem 1998 a majem 2000 r.w Pleszewie z góry powziętym zamiarem dopuścił się przestępstw o charakterze seksualnym na szkodę 15-letniego pokrzywdzonego.

Reklama

Duchowny miał skrzywdzić sześciu chłopców

52-letni obecnie Arkadiusz H. miał skrzywdzić jeszcze sześciu chłopców, którzy zgłosili się do prokuratury, ale sprawy umorzono z uwagi na przedawnienie.

Oskarżony Arkadiusz H. przyznał się w sądzie do postawionego mu zarzutu.

- Chcę z głębi serca pokornego bardzo serdecznie przeprosić pana Bartłomieja P. - mówił. 

Zdaniem pokrzywdzonego żadne słowa żalu już nie mają znaczenia. Według niego "przeprosiny mogły być skierowane w kontekście fałszywej skruchy lub chęci otrzymania łagodniejszego wyroku". - Jeżeli te przeprosiny są szczere, to ta osoba wspięła się na wyżyny odwagi, resztek człowieczeństwa, choć w to nie wierzę - mówił w marcu.

Prokuratura żądała podwyższenia kary

W piątek 15 października przed Sądem Okręgowym w Kaliszu odbyła się rozprawa apelacyjna ws. Arkadiusza H., księdza z Pleszewa, oskarżonego o molestowanie nieletniego ministranta. Oskarżony i poszkodowany do sądu nie przyszli.

Apelacje wnieśli prokurator i obrona w części dotyczącej wysokości kary. Sąd Rejonowy w Pleszewie w marcu br. skazał 52-letniego księdza na 3 lata bezwzględnego więzienia i 10-letni zakaz pracy z dziećmi.

Zdaniem prokuratury kara jest rażąco niewspółmierna, biorąc pod uwagę wysoki stopień społecznej szkodliwości czynu. Prokurator Piotr Miniecki powiedział, że "zasady prewencji ogólnej wskazują, żeby eliminować takie zachowania ze społeczeństwa i kształtować świadomość społeczną w sposób prawidłowy". Dodał, że oskarżonemu trzeba uświadomić, że dopuścił się przestępstwa o znacznej społecznej szkodliwości. - Dlatego kara powinna być surowsza - oznajmił.

Adwokat kapłana odparł, że oskarżony przyznał się do winy, przeprosił pokrzywdzonego, wyraził skruchę i prosił o wybaczenie. - W realiach tej sprawy wypowiedzenie publicznie tych słów wymagało zdecydowanej odwagi cywilnej oskarżonego - powiedział mec. Michał Królikowski. 

Jego zdaniem sąd nie może w tej sprawie kierować się emocjami, lecz wziąć pod uwagę wszystkie okoliczności, które nakłada procedura karna. - W tej sprawie mam wrażenie, że mimo wszystko Sąd Rejonowy w Pleszewie ukarał oskarżonego, ale nieco szerzej, niż wynikałoby to z zarzucanego mu czynu. Nie można abstrahować, że w toku postępowania była badana sprawa innych pokrzywdzonych i doszło do umorzenia ze względu na przedawnienie. Nikt nie stwierdził, że oskarżony był winny tych czynów - powiedział adwokat.

Pozostałe sprawy umorzono

Arkadiusz H. miał skrzywdzić jeszcze sześciu chłopców, którzy zgłosili się do prokuratury, ale sprawy umorzono z uwagi na przedawnienie.

Pleszewski Sąd Rejonowy ustalił, że oskarżony "co najmniej 12 razy dopuścił się wobec 10-letniego Bartłomieja innej czynności seksualnej". Do przestępstwa miało dochodzić przez 10 miesięcy w okresie od 1989 r. do 2000 r. Zdaniem sądu oskarżony dopuścił się czynu umyślnie; wiedział, ile pokrzywdzony miał lat i zdawał sobie sprawę, że jest to czyn zabroniony.

Oskarżonego zbadali biegli psychiatrzy oraz psycholog-seksuolog. Stwierdzili u kapłana zaburzenia preferencji seksualnych w formie pedofilii o charakterze dewiacji, a to - jak powiedział sędzia - oznacza, że oskarżony mógł panować nad swoim zachowaniami. Według sądu motywem działania oskarżonego było zaspokojenie swoich popędów seksualnych.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy