Reklama

Reklama

Reklamacja za parkowanie. W siedzibie ZDM porozmawiasz z urzędnikiem przez telefon

Wiesz, że nie przekroczyłeś czasu postoju auta opłaconego w parkomacie, a dostałeś za to mandat. Co zrobić? Naturalnym odruchem jest odwiedzenie siedziby Zarządu Dróg Miejskich i wyjaśnienie sprawy. Tam, owszem, pomogą, ale… aby porozmawiać z urzędnikiem musisz usiąść przy biurku i dzwonić do niego z telefonu stacjonarnego. Pandemiczne zaszłości? Nie. Pytany o rozwiązanie rodem z filmów Barei rzecznik stołecznej instytucji uśmiecha się z lekkim zakłopotaniem.

Cofamy się do piątku, 11 lutego. Chwilę po godzinie 11 na placu Zbawiciela w Warszawie parkuję auto. Dokładnie o 11:09 (co sprawdziłam w banku na podstawie transakcji dokonanych kartą) za postój w strefie płatnego parkowania płacę 10,50 zł. "Kupuję" ponad dwie godziny. Jak czytamy na stronie ZDM, stawka za pierwszą wynosi 3,90 zł, za drugą 4,60 zł, z kolei za trzecią 5,50 zł.

Jest dość zimno i wietrznie, więc klawisze na parkomacie wciskam szybko. Wydruk z potwierdzeniem płatności i numerem rejestracyjnym samochodu wrzucam za szybę i idę na spotkanie.

Reklama

Wezwanie do zapłaty

Dwa miesiące później dostaję pismo od Zarządu Dróg Miejskich. Powód? Wezwanie do "uiszczenia opłaty dodatkowej za nieuiszczenie opłaty za postój pojazdu o numerze rejestracyjnym XXX na obszarze strefy płatnego parkowania niestrzeżonego w Warszawie".

Data i godzina oraz lokalizacja? 11 lutego 2022 roku, 11:39, plac Zbawiciela 2.

Kwota? 250 złotych. Jeśli zapłacę w ciągu siedmiu dni od otrzymania wezwania, zmniejsza się ona do 170 złotych.

W tej części stolicy bywam rzadko, więc potrafię odtworzyć w pamięci to przedpołudnie. Wiem, że bilet był ważny co najmniej dwie godziny od momentu wykonania zdjęcia przez kontrolujących teren.

Jak czytamy na stronie ZDM, "informacje o liczbie i wartości opłat dodatkowych obciążających dany pojazd samochodowy z tytułu nieuiszczenia opłaty za postój w SPPN, można uzyskać:

- drogą elektroniczną, dołączając do e-maila skan dowodu rejestracyjnego pojazdu;

- osobiście w siedzibie Zarządu Dróg Miejskich, ul. Chmielna 120, od poniedziałku do piątku w godz. 7:30 - 15:30, po okazaniu dowodu rejestracyjnego pojazdu".

Odwołanie od "opłaty dodatkowej"? "Osobiście" przez telefon

Wybieram tę drugą opcję. Wraz z bankowym potwierdzeniem wykonania transakcji na rzecz SPP Warszawa udaję się na ul. Chmielną. Wita mnie pracownica, która - po wysłuchaniu sprawy - wskazuje mi salę.

- Jest tam kilka biurek, na których stoją telefony stacjonarne. Na kartce ma pani numery do urzędników zajmujących się opłatami dodatkowymi. Proszę siąść i dzwonić do skutku, bo może być trudno - słyszę.

Kobieta nie daje gwarancji, że "ktoś do mnie zejdzie i porozmawia", mimo że jest na miejscu. Dzwonię. Raz, drugi, trzeci. Za około piętnastym zgłasza się mężczyzna. Opisuję mój przypadek. - Niestety, nie przyjdę do pani, bo pracuję w innym budynku i jestem sam w pokoju, ale spróbujmy rozwiązać problem telefonicznie.

Numeru rejestracyjnego mojego auta nie ma w bazie samochodów, które są obciążone "wezwaniem do uiszczenia opłaty dodatkowej". Urzędnik szuka więc podobnego, sugerując, że zrobiłam literówkę. - A tak, mamy. Wpisała pani o jedno "8" za dużo. Proszę złożyć reklamację w kancelarii i anulujemy mandat - oznajmia.

Odkładam na widełki telefon stacjonarny, udaję się do wspomnianego miejsca i wypełniam wniosek. Po niecałych dwóch tygodniach dostaję informację o jego pozytywnym rozpatrzeniu.

"Uznając, że popełniono omyłkę pisarską przy dokonywaniu płatności, w drodze wyjątku anulowaliśmy wezwanie do uiszczenia opłaty dodatkowej". Ostrzeżono mnie również, że kolejne reklamacje w tym zakresie mogą nie zostać uwzględnione.

Rodem z "Misia"

Choć sprawę - koniec końców - rozwiązano pomyślnie, pozostaje pytanie o obsługę interesantów w ZDM i salę z telefonami stacjonarnymi przypominającą poziomem absurdu sceny rodem z "Misia".

- W siedzibie ZDM przy Chmielnej nie ma "okienek dla interesantów", działa tu jedynie kancelaria podawcza. Sprawy związane karą za brak opłaty parkingowej, a z taką sprawą do nas pani przyszła, nie wymagają zresztą bezpośredniego kontaktu z urzędnikiem. Jeśli mieszkaniec się z karą nie zgadza, powinien złożyć pisemną reklamację i każda jest indywidualnie rozpatrywana - wyjaśnia rzecznik Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie Jakub Dybalski.

W zeszłym roku instytucja ta skontrolowała ponad 5,6 mln aut. Wystawiono blisko 270 tysięcy kar za brak opłaty. - Dostaliśmy około 20 tys. reklamacji. Rozpatrzenie ich w inny sposób jest niemożliwe - twierdzi.

Jak dodaje, "w każdym przypadku, w którym mieszkaniec istotnie musi spotkać się z urzędnikiem w ZDM, może to zrobić wcześniej, umawiając się telefonicznie".

- Zajmujemy się różnymi sprawami, m.in. wydawaniem opinii dotyczących zmian w pasie drogowym, czy zezwoleń na prace budowlane przy drodze lub ustawienie przy niej różnych obiektów. Zwykle to są sytuacje, w których nasz urzędnik musi przygotować wcześniej dokumentację dotyczącą sprawy.

Kosztowna literówka

O możliwym umówieniu konsultacji z urzędnikiem w sprawie opłaty dodatkowej na stronie ZDM (w zakładce "Brak opłaty za postój") informacji brak. W zakładce "Reklamacje" również czytamy o pisemnym sposobie kontaktu.

Dlaczego zatem, gdy - kupując bilet - zrobiła literówkę w numerze rejestracyjnym pojazdu, ZDM wystawiło opłatę dodatkową za brak parkowania, choć na bilecie za szybą wyraźnie widać godzinę dokonania transakcji i jej kwotę?

- Właśnie dlatego, że nie podała pani właściwego numeru rejestracyjnego swojego auta. W momencie opłaty - czy to w parkomacie, czy za pomocą aplikacji - w systemie pojawia się informacja, że samochód o konkretnym numerze rejestracyjnym ma opłacony postój przez konkretny czas. Kontrola w strefie płatnego parkowania odbywa się przez skanowanie tablic rejestracyjnych (robi to auto do e-kontroli, albo pieszy kontroler korzystający ze specjalnego urządzenia). Sprawdzenie, czy auto o konkretnym numerze rejestracyjnym ma opłacony postój, odbywa się automatycznie. Jeśli w bazie nie ma numeru rejestracyjnego zaparkowanego auta - a nie było, z powodu pani pomyłki - wystawiana jest kara - odpowiada Dybalski.

Pojawia się też kolejne pytanie - jeśli kontrola to skanowanie tablic rejestracyjnych, po co w takim razie wydruk biletu z parkomatu, który, na czas naszej nieobecności, zostaje w aucie?

Jak wspomina wcześniej rzecznik, ZDM co roku otrzymuje około 20 tys. reklamacji związanych z karą za brak opłaty. Poproszony o dane dotyczące tego, ile z nich wynika z błędu przy wpisywaniu numeru rejestracyjnego, twierdzi: - Nie sprawdzamy tego.

A telefon stacjonarny na sali dla interesantów, do którego zostałam odesłana? Tu Dybalski tylko uśmiecha się z lekkim zakłopotaniem.

Reklama

Reklama

Reklama