Reklama

Reklama

"Państwo w Państwie": Dawca nerki czeka w więzieniu. Sąd nie chce go wypuścić

Krystian Kiełbik, cierpi na poważną chorobę nerek i pilnie potrzebuje przeszczepu. Organ chciałby mu oddać brat. Ten jednak siedzi w więzieniu, a sąd nie zgadza się na przerwę w karze na czas przeszczepu. Więcej w materiale Przemysława Siudy o godz. 19:30 w programie Państwo w Państwie.

Krystian Kiełbik cierpi na poważną chorobę nerek - praktycznie przestały już funkcjonować. Przy życiu utrzymują go tylko leki, które przyjmuje na co dzień i dializy, którym musi się poddawać. Lekarze stwierdzili jasno - jedynym ratunkiem jest przeszczep.

- Moje życie to jedna wielka katastrofa. Wiąże się jedynie ze szpitalem i z domem. Ciągłe myślenie, co mi się może stać. Nie mogę nawet iść do normalnej pracy, bo pół życia spędzam na dializach - opowiada Krystian Kiełbik.

Skazany: Kocham brata, chce mu uratować życie

Krystian Kiełbik w zasadzie mógłby już rozpocząć procedurę przygotowania do przeszczepu. Znalazł dawcę - nerkę zdecydował się oddać mu rodzony brat. Problemem jest jednak to, że mężczyzna siedzi w Zakładzie Karnym.

Reklama

- Kocham mojego brata i chcę uratować mu życie. Chcę to zrobić, ale nie wiem jak. Mam dużo siły, ale nie tyle, żeby rozerwać te kraty - mówi Mariusz Kiełbik.

Aby przeprowadzić cały proces transplantacji niezbędne jest udzielenie przerwy w odbywaniu kary. Na to jednak nie chce zgodzić się sąd. Odrzucił on wniosek braci argumentując, że nie ma wykonanych badań, potwierdzających możliwość przeprowadzenia przeszczepu.

- Jak ja mam przeprowadzić badania kogoś, kogo nie ma? Jak lekarze mają zbadać człowieka, który siedzi za kratami? To nie jest proste i krótkie badanie, to jest cała skomplikowana procedura - mówi Krystian Kiebłik.

Badania są, wniosek utknął w sądzie

Mimo trudności braciom udało się wykonać jedyne badanie, które dało się przeprowadzić w takich warunkach. Mariusz Kiełbik został dowieziony więziennym konwojem do szpitala i tam przebadany. Wynik jest jednoznaczny - może być dawcą. Krystian Kiełbik natychmiast złożył kolejny wniosek, dołączając wyniki badań których wcześniej domagał się sąd. Ten jednak nawet go nie rozpatrzył. 

- Ten wniosek w ogóle nie został rozpatrzony w sposób merytoryczny, gdyż nie zakończyło się jeszcze postępowanie w sprawie pierwszego wniosku. Są pewne procedury których musimy się trzymać - mówi Iwona Konopka, rzecznik Sądu Okręgowego w Łodzi. 

Więcej już o 19:30 w programie Państwo w Państwie w materiale Przemysława Siudy.

Czy sąd powinien pozwolić skazanemu na przerwę w karze, by mógł być dawcą nerki dla chorego brata? Weź udział w ankiecie!


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy