Reklama

Reklama

Nowe przepisy dotyczące hulajnóg elektrycznych. Sprawdziły się?

Hulajnoga elektryczna stojąca bądź leżąca na środku chodnika? To wciąż nierzadki widok w dużych miastach. Mimo nowych przepisów, porozumień wypracowanych z operatorami i akcji edukacyjnych pojazdy te utrudniają życie przechodniom, w tym osobom z niepełnosprawnościami. - Poruszam się na wózku. Czasem muszę jechać bokiem, po trawie bądź ulicy - opowiada Interii Monika Szynkowska. Według rzecznika ZDM jest lepiej, choć do ideału jeszcze daleko. Jak zapowiada jedna z firm "hulajszeringowych", wkrótce na szerszą skalę nad prawidłowym parkowaniem będzie czuwać sztuczna inteligencja.

Pierwsze elektryczne hulajnogi możliwe do wypożyczenia za pomocą aplikacji pojawiły się na ulicach stolicy w 2018 roku. Wraz z rosnącą popularnością i kolejnymi usługodawcami stały się źródłem licznych problemów - głównie ze względu na nierozważną jazdę użytkowników oraz pozostawianie ich w nieodpowiednich miejscach. Skarżyli się na to mieszkańcy nie tylko Warszawy, ale też innych miast, w których sprzęt ten był dostępny.

Hulajnogi elektryczne. Nowe przepisy

Apele ich oraz samorządów przyniosły efekty. W ubiegłym roku e-hulajnogi uregulowano przepisami. Od 20 maja 2021 r. obowiązuje ustawa określająca podstawowe zasady i definicje związane z nimi. E-hulajnogi zyskały miano pojazdów. 1 listopada w życie weszło natomiast rozporządzenie dotyczące ich warunków technicznych i wyposażenia.

Reklama

Zgodnie z przepisami parkowanie elektrycznych hulajnóg jest dozwolone tylko w miejscach do tego przeznaczonych, a jeśli ich nie ma - na chodniku, równolegle, jak najbliżej tej krawędzi, która jest najbardziej oddalona od jezdni. Aby nie utrudniać ruchu przechodniom, należy pozostawić co najmniej 1,5 metra jego szerokości.

Osobom parkującym e-hulajnogę nieprawidłowo i w nieodpowiednim do tego miejscu grozi mandat od straży miejskiej lub policji. Dodatkowo opłata naliczana za jej usunięcie wynosi 123 zł.

Hulajszeringi zapłacą Warszawie

W ubiegłym roku Warszawa podpisała z hulajszeringami porozumienia regulujące to, czego nie określają przepisy ustawy.

- Są one dobrowolne, ale póki co, firmy wolą z nami rozmawiać, niż działać całkowicie "na dziko". Kwestia postoju e-hulajnóg jest jednym z elementów tych porozumień. Wyszliśmy z założenia, że prywatny biznes korzystający z pasa drogowego powinien za taką możliwość płacić, dokładnie w taki sam sposób, jak robią to właściciele straganów, ogródków restauracyjnych, czy firmy zajmujące ulicę np. pod zdjęcia do filmu - wyjaśnia Interii Jakub Dybalski, rzecznik prasowy ZDM w stolicy.

Podkreśla, że "wciąż brakuje przepisów regulujących tak specyficzny biznes jak hulajszering".

- A ponieważ ich nie ma, musieliśmy sami wypracować model rozliczeń z operatorami e-hulajnogowymi. Ustaliliśmy, że wyznaczymy dla nich miejsca postojowe w różnych punktach Warszawy. Oni się nimi podzielą w tym sensie, że za każdy będzie płacić jeden z operatorów, ale wszystkie miejsca będą dostępne, zarówno dla innych operatorów, jak i dla prywatnych e-hulajnóg. Dodatkowo miejskie stojaki rowerowe również mogą być używane jako miejsce postoju dla e-hulajnóg. Jesteśmy w trakcie opracowywania listy takich miejsc. W momencie, gdy zostaną wyznaczone w terenie, podpiszemy z każdą z firm hulajszeringowych osobną umowę dzierżawy w ramach wspomnianych wyżej porozumień. Wtedy zaczną płacić za korzystanie z warszawskich ulic.

Jakie będą stawki?

- Powierzchnia, za którą powinna płacić jedna firma, musi być proporcjonalna do wielkości floty hulajnóg w stolicy. Przyjęliśmy, że na m2 mieszczą się dwie e-hulajnogi, a miesięczna stawka czynszu za zajęcie ulicy na "pozostałe cele" wynika z zarządzenia prezydenta i wynosi na dziś 5,76 zł/m2 lub 4,33 zł/m2 w zależności od dzielnicy (bliżej centrum stawka jest wyższa). Oznacza to, że każdy z operatorów będzie płacił za korzystanie z miejskiej przestrzeni kilkadziesiąt tysięcy złotych rocznie.

Hulajnogi elektryczne: Jest lepiej, ale wciąż nie idealnie

Przed zmianą przepisów e-hulajnogę leżącą na środku chodnika traktowano jako "potykacz", który był usuwany, wywożony do magazynu i zwracany właścicielowi po przedstawieniu prawa własności i zapłaceniu za usunięcie i przechowywanie. Czasem w magazynie ZDM znajdowało się po kilkaset sztuk e-hulajnóg różnych operatorów.

Teraz - według rzecznika - jest lepiej, choć nie idealnie.

- Od zeszłego roku sytuacja na chodnikach jednak się poprawiła. Operatorzy wiedzą, w jaki sposób rano rozstawiać e-hulajnogi i się do tego stosują. Niektórzy użytkownicy też starają się pozostawiać je po przejeździe przy stojakach rowerowych lub na skraju chodnika, inni niestety wciąż nie. Wiem, że operatorzy zwracają uwagę na właściwe pozostawianie hulajnóg, wymagają zrobienia zdjęcia, bo dla nich to duży problem wizerunkowy i koszty.

Sztuczna inteligencja sprawdzi, jak zaparkowałeś e-hulajnogę

Sprawdzamy strony internetowe kilku hulajszeringów (Lime, TIER, Dott i Bolt), których pojazdy możemy wypożyczyć w stolicy. Każdy z nich ma szczegółowo wymienione zasady prawidłowego parkowania.

Jednak problemy z ich przestrzeganiem zauważa Valerii Romanov z Bolt Rentals.

- Dlatego pod koniec kwietnia rozpoczęliśmy wdrażanie nowego rozwiązania do weryfikacji zdjęć zaparkowanej e-hulajnogi, które jest oparte na działaniu sztucznej inteligencji (AI). System analizuje zdjęcia zrobione przez użytkowników i poucza, jak prawidłowo pozostawić pojazd po zakończeniu przejazdu. W ten sposób chcemy w Bolt edukować użytkowników. Na początek, w ramach testów nowe rozwiązanie jest dostępne w Krakowie, Lublinie, Szczecinie, Trójmieście i Warszawie - mówi Interii.

Apeluje też do użytkowników pojazdów i mieszkańców miast. - Jeśli któryś z nich dostrzeże nieprawidłowo zaparkowaną e-hulajnogę - uprzejmie prosimy o zgłaszanie nam tego w aplikacji, mailem lub za pomocą infolinii. Nasz zespół serwisowy odnajdzie i ją zabierze.

W przypadku zaparkowania np. poza wyznaczonym obszarem, użytkownik musi liczyć się z naliczeniem opłaty karnej, o której informowany jest w aplikacji. 

- Współpracujemy również ze Strażą Miejską i jeśli zdarzy się, że zabierze ona e-hulajnogę Bolt z ulicy, odbieramy od niej sprzęt, opłacamy holowanie i podajemy dane ostatniego użytkownika.

Romanov - podobnie jak rzecznik ZDM - widzi poprawę.

- Edukacja przynosi efekty - rok do roku odnotowujemy coraz mniej zgłoszeń na ten temat. Mamy nadzieję, że tak też będzie w przypadku naszego rozwiązania AI do parkowania. Dotychczasowe wyniki są obiecujące - podczas testu przeprowadzonego w Sztokholmie udało się zmniejszyć liczbę nieprawidłowo zaparkowanych e-hulajnóg o 20 proc., z perspektywą coraz lepszych rezultatów.

E-hulajnogi problemem dla osób na wózkach. "Muszę jechać bokiem"

Mimo edukacji, przepisów i porozumień, wciąż nierzadkim widokiem są e-hulajnogi ustawione na środku chodnika, w trawie czy rzucone "w krzaki".

Dodajmy, że od początku tego roku (dane na drugą połowę maja) w naszym kraju kierujący hulajnogami elektrycznymi uczestniczyli w 72 wypadkach drogowych. Jedna osoba zginęła, 74 zostały ranne. Brali też udział w 166 kolizjach - podaje policja.

Monika Szynkowska ma 28 lat, mieszka w Warszawie. W wyniku czterokończynowego porażenia mózgowego porusza się na wózku.

- Potrzebuję więcej miejsca niż zwykły przechodzień. Gdy hulajnoga stoi bądź leży na środku chodnika, muszę jechać bokiem - częściowo po trawie. To niewygodne i problematyczne. Czasem też kieruję się na jezdnie, na której z kolei bywają dziury i kocie łby - relacjonuje w rozmowie z Interią.

Kobieta - by zgłaszać nieprawidłowości - korzysta z aplikacji miejskiej aplikacji "Warszawa 19115".

- Tam informuję o nierównościach na drodze, niezakrytej studzience kanalizacyjnej itp. Analogicznie z hulajnogami - wysyłam zdjęcie, wybierając kategorię "źle zaparkowany pojazd". Dla mnie, osoby z niepełnosprawnością, każda z tych sytuacji to duże utrudnienie w codziennym życiu.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy