Reklama

Reklama

Kraków. Wypadek na hulajnodze elektrycznej. Nie żyje 65-latek

Nie żyje 65-latek, który podczas jazdy na hulajnodze upadł i uderzył głową o asfalt. Mimo podjętej akcji reanimacyjnej, nie udało się go uratować. Rzecznik krakowskiej policji, Piotr Szpiech poinformował, że mężczyzna poruszał się bez kasku na głowie.

Do tragicznego wypadku doszło przed południem na ul. Zarzecze w Krakowie. Świadkowie, którzy byli na miejscu zdarzenia twierdzą, że mężczyzna poruszał się na prywatnej hulajnodze ze znaczną prędkością. Wyjaśniali, że rzeczywistą prędkość "trudno ocenić", ale zapewniali, że "mogło to być 50 km/h".

Świadkowie dodają też, że mężczyzna w momencie wypadku mógł być oślepiony przez słońce

W pewnej chwili 65-latek najechał na próg zwalniający, po czym stracił równowagę, upadł na ziemie i z impetem uderzył głową o asfalt.

Reklama

"Kask mógłby uratować mu życie"

Osoby, które widziały całe zajście natychmiast podbiegły do mężczyzny - jak mówią - chwilę po wypadku. 65-latek wciąż oddychał

Na miejsce szybko przyjechały służby ratunkowe, które rozpoczęły akcję reanimacyjną - ta okazała się niestety nieskuteczna i mężczyzna zmarł

Zdaniem funkcjonariuszy życie ofiary mógłby uratować kask na głowie, jednak nie ma przepisów nakazujących używania takiego zabezpieczenia podczas jazdy na hulajnodze.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy