Reklama

Ks. Andrzej Dymer winny. Kościół po dwóch latach oficjalnie potwierdził wyrok

"Sąd apelacyjny potwierdził ustalenia Sądu I instancji, a oskarżony ks. Andrzej Dymer został uznany winnym zarzucanych mu czynów" - podaje serwis Więź.pl, powołując się na informacje przekazane przez kanclerza gdańskiej kurii ks. Rafała Dettlaffa. Ks. Dymerowi zarzucano wykorzystywanie seksualne małoletnich.

Informację o wyroku udało się uzyskać o. Tarsycjuszowi Krasuckiemu, franciszkaninowi, który przed 30 laty został wykorzystany seksualnie przez nieżyjącego już ks. Andrzeja Dymera w szczecińskim Ognisku św. Brata Alberta. 

To w liście do adwokata o. Tarsycjusza kanclerz Kurii Metropolitalnej Gdańskiej, której to Trybunał na zlecenie Kongregacji Nauki Wiary prowadził sprawę na stopniu apelacyjnym, przekazał informacje o wyroku. 

"Sąd apelacyjny potwierdził ustalenia Sądu I instancji, a oskarżony ks. Andrzej Dymer został uznany winnym zarzucanych mu czynów w oparciu o normę kan. 1395,2 par. KPK" - informuje ks. Rafał Dettlaff.

Przywoływany przepis mówi o przestępstwach "przeciwko szóstemu przykazaniu Dekalogu, jeśli jest to połączone z użyciem przymusu lub gróźb, albo publicznie lub z osobą małoletnią poniżej lat szesnastu" (w 2001 roku granica wieku została przesunięta do 18. roku życia). 


Ks. Andrzej Dymer winny. Pokrzywdzony musiał wywalczyć tę informację

Reklama

Jak podaje Więź.pl, list jest odpowiedzią na interpelację o. Krasuckiego, który - jako osoba pokrzywdzona - domagał się upublicznienia wyroku wydanego 12 lutego 2021 r.

Zbigniew Nosowski, który na łamach "Więzi" nagłośnił sprawę ks. Dymera, tak komentuje otrzymanie przez o. Tarsycjusza oficjalnego potwierdzenia od Kościoła, że jego krzywdziciel był winny: "'Otrzymał' to za słabo powiedziane. On musiał je wywalczyć, wyszarpać. Informacja przyszła dwa lata po zapadnięciu wyroku w drugiej instancji".

O. Tarsycjusz nie otrzymał jednak informacji o karze nałożonej na ks. Dymera.

O krzywdzeniu wiedzieli od lat. Wstrząsająca historia

Sprawa ks. Andrzeja Dymera i chłopców, których miał wykorzystać seksualnie, przez 25 lat pozostawała bez finalnego rozstrzygnięcia. 

Jesienią 2020 roku Nosowski w cyklu reportaży "Przeczekamy i prosimy o przeczekanie" zwracał uwagę, że przez ponad ćwierć wieku ofiary nie doczekały się sprawiedliwości, chociaż problem zgłaszały kolejnym biskupom. W archidiecezji szczecińskiej o wykorzystywaniu małoletnich wiedziano już w 1995 roku. Kościelny trybunał uznał winę ks. Dymera dopiero 13 lat później w 2008 roku. Treść wyroku nie była jednak znana nawet osobom pokrzywdzonym, została ujawniona dopiero w 2020 r. w reportażu Nosowskiego.

Dymer nie zgodził się jednak z wyrokiem z 2008 roku i niedługo po decyzji sądu złożył apelację. Proces toczył się kolejne lata. Co więcej, w 2019 roku to o. Tarsycjusz Krasucki został oskarżony przez ks. Dymera o zniesławienie. 

Ksiądz Andrzej Dymer zmarł 16 lutego 2021 roku. Miał 58 lat. 

Przez tych wiele lat duchownego nie spotkała ani kara, ani ostracyzm w Kościele. Przez długi okres nie odsunięto go też od pracy z dziećmi. Dopiero tydzień przed śmiercią został odwołany z funkcji dyrektora Instytutu Medycznego w Szczecinie.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: ks. Andrzej Dymer

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy