Reklama

Reklama

Korekta płci u sportowców. "To bardzo skomplikowane"

Kwestia dopuszczenia niektórych zawodników, bądź zawodniczek do wydarzeń sportowych powinna być w przyszłości lepiej uregulowana - uważa Witold Bańka, prezydent Światowej Agencji Antydopingowej (WADA). - W środowisku sportowym jest ta świadomość, że to nie jest kwestia dopingowa. To kwestia moralna, etyczna, medyczna - mówi w rozmowie z Piotrem Witwickim były minister sportu.

Redaktor naczelny Interii Piotr Witwicki w swoim videocaście zapytał Witolda Bańkę, obecnego prezydenta WADY, czy patrząc na dyskusję, jaka toczy się w USA na temat zagadnienia transpłciowych sportowców, można już mówić o nielegalnym dopingu. Jako przykład podał zdjęcie pływaczek stojących obok transpłciowej pływaczki Lii Thomas, które wyraźnie dystansowały się od zdobywczyni pierwszego miejsca.

Transpłciowy sportowiec. Czy to już doping?

- Kwestia oceny tej sytuacji to jest jedna rzecz - uważa były minister sportu i turystyki. Jednocześnie podkreślił, że badanie takich spraw nie należy do kompetencji Światowej Agencji Antydopingowej.

Reklama

- My zajmujemy się polityką antydopingową, czy stosowane są nielegalne metody dopingowe przez zawodnika, czy znajduje się substancja zakazana w jego organizmie. To są pewne kwestie medyczne, zmiana płci, poziom hormonów, czy tak jak w przypadku Caster Semenyi, która była hermafrodytą, to są kwestie naturalne. Nie brała substancji zakazanych, tylko taka się urodziła - uzasadnił Bańka.

Prezydent WADY przekonywał, że problem dopuszczania bądź dyskwalifikacji osób transpłciowych w sporcie jest "bardzo skomplikowanym" zagadnieniem. - My nic do tego nie mamy. W środowisku sportowym jest ta świadomość, że to nie jest kwestia dopingowa. To kwestia moralna, etyczna, medyczna, więc to jest trochę z boku - przyznał.

Prowadzący rozmowę dopytywał jednak, czy jako nieprzepisowy doping można uznać np. poziom testosteronu u niektórych zawodniczek. - Jeżeli naturalny poziom testosteronu podwyższa się w sposób farmakologiczny, to jest już nasz "case" (przypadek - red.). Piłka jest po stronie federacji światowych i MKOL-u (Międzynarodowy Komitet Olimpijski - red.) - wyjaśnił Bańka.

Korekta płci a rywalizacja. Szlak przetarli pływacy

Były minister w rządzie Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego wspomniał o pewnych regulacjach, które już funkcjonują w świecie sportu. - W przypadku pływania jest tak, że o ile sobie przypominam, do 12. czy 13. roku życia, jeśli zostanie zmieniona płeć, to dany zawodnik lub zawodniczka może zostać dopuszczony do rywalizacji. Jeśli nastąpi to po tym czasie, to już nie. To są te świeże regulacje, które wynikały z tego przypadku, o którym powiedziałeś - mówił gość Piotra Witwickiego.

Gospodarz videocastu zastanawiał się jeszcze, czy polscy sportowcy również mogą - podobnie jak w Stanach - odczuć problem niesprawiedliwej rywalizacji w pewnych sytuacjach, gdy chociażby w konkurencji określonej płci startują osoby transpłciowe. - Czy da się to jakoś uregulować? Jak uregulować budowę ciała? - dopytywał Witwicki.

To ważny temat. On jest już regulowany przez światowe federacje, które go podejmują. Myślę, że śladem federacji pływania (FINA - red.) pójdzie też sporo innych światowych federacji, czyli ustanowi pewne granice, po których nie będzie możliwości, że dany zawodnik czy zawodniczka będzie rywalizować z innymi - podsumował Witold Bańka.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy