Reklama

Reklama

Rzecznik praw dziecka chce uczyć w szkołach o zbrodniach na dzieciach. "Niepokojąca inicjatywa"

Rzecznik praw dziecka Mikołaj Pawlak wystąpił do ministra edukacji i nauki Przemysława Czarnka z wnioskiem o wprowadzenie do podstawy nauczania w szkołach problematyki martyrologii polskich dzieci w okresie drugiej wojny światowej i latach powojennych. Psycholodzy i pedagodzy są zaniepokojeni tą inicjatywą. Szkolna pedagożka Marta Szymczyk w rozmowie z Interią zauważa, że aż 44 proc. polskich szkół nie ma zatrudnionego ani psychologa, ani pedagoga, którzy mogliby wspierać uczniów w konfrontacji z takim tematem. I podkreśla, że uczniowie mają obecnie zupełnie inne potrzeby.

Jak czytamy na stronie RPD, o wsparcie inicjatywy na rzecz wprowadzenia zmian w ministerialnych rozporządzeniach regulujących podstawy programowe kształcenia w polskich szkołach zwrócił się do Rzecznika Praw Dziecka p.o. dyrektor nowopowstającego Muzeum Dzieci Polskich - Ofiar Totalitaryzmu Ireneusz Maj.

"Dyrektor muzeum i wpierający inicjatywę rzecznik praw dziecka podkreślają, że do zadań nowej placówki należy - oprócz ukazania losów najmłodszych ofiar ludobójczej polityki III Rzeszy - także upamiętnienie gehenny dzieci na terenach Polski okupowanej przez ZSRR, powojennych losów sierot wojennych, a także dzieci Żołnierzy Wyklętych, bohaterów polskiego podziemia niepodległościowego" - poinformowano w komunikacie prasowym.

Reklama

W opinii dyrektora i rzecznika zagadnienia te powinny znaleźć się w podstawie nauczania w szkołach podstawowych i średnich. Niemiecki obóz dla polskich dzieci w Łodzi powinien być ich zdaniem wymieniony w "treści nauczania dla klas V-VIII jako przykłady zbrodni niemieckich i sowieckich" obok już istniejących: Palmir, Katynia, kaźni profesorów lwowskich i Zamojszczyzny.

Martyrologia dzieci polskich

Dyrektor Ireneusz Maj i rzecznik Mikołaj Pawlak proponują także uwzględnić martyrologię dzieci polskich i los dzieci deportowanych ze wschodnich terenów okupowanej Polski przy "porównywaniu systemów sowieckich i niemieckich obozów pracy, obozów koncentracyjnych i obozów zagłady, a także omawianiu kwestii deportacji i wysiedleń ludności oraz jej planowanego wyniszczenia".

Muzeum Dzieci Polskich - Ofiar Totalitaryzmu powinno znaleźć się także, w ocenie obu urzędników, obok Muzeum Powstania Warszawskiego, Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu i Polskiego Cmentarza Wojennego w Katyniu - na liście przykładów w trakcie przewidzianych w podstawie nauczania "wyjaśniania i omawiania sposobów upamiętnienia zbrodni obu okupantów oraz heroizmu Polaków".

PTSD po wizycie w Auschwitz

Dr hab. Michał Bilewicz, psycholog społeczny z Uniwersytetu Warszawskiego, odpowiadając na pomysł RPD zauważył, że około 13 proc. polskich uczniów po wizycie w Auschwitz kończy z wtórnym PTSD (zespołem stresu pourazowego). 

"Szczególnie często takie objawy zauważyliśmy u młodzieży silnie empatyzującej z ofiarami" - napisał na Twitterze. I spytał: "Chcecie jeszcze więcej martyrologii w polskiej szkole? Serio?".

"Trzeba pamiętać, ale uczniowie muszą być przygotowani do takiej konfrontacji, a po niej wspierani przez nauczycieli. W Polsce mamy niedosyt psychologów szkolnych, a nauczyciele nie są wystarczająco przygotowani do takiej formy pracy z uczniami" - podkreślił psycholog.

"Niewłaściwe podejście"

O pomysł spytaliśmy pedagożkę szkolną Martę Szymczyk, współtwórczynię inicjatywy Protest z Wykrzyknikiem, w sieci znaną jako Nieszablonowa pedagożka. W rozmowie z Interią przyznaje, że na sprawę patrzy z dużym niepokojem.

- Uczenie o okresie II wojny światowej to oczywiście ważny element historii, i dodam, że to się już dzieje w szkołach, ale dla dzieci jest to niewątpliwe temat trudny, zwłaszcza emocjonalnie. Osoby, które się podejmują tego zadania, muszą mieć odpowiednie wykształcenie i przygotowanie pod kątem rozwoju psychiki dziecka, a także powinny dostosować przekazywane treści do wieku - podkreśla Marta Szymczyk.

I zauważa, że RPD mówi o tym, że dzieci w szkołach powinny poznać gehennę i męczeństwo najmłodszych w okresie wojny światowej. - Same te stwierdzenia już klarują niewłaściwe podejście - ocenia.

Kryzys psychiatrii i brak psychologów szkolnych

Marta Szymczyk wskazuje na konieczność zadbania o bezpieczeństwo emocjonalne dzieci, którym mówi się o wojnie i wydarzeniach, jakie miały na niej miejsce. - Można uczyć o niej, mówiąc o empatii, szacunku i akceptacji do drugiego człowieka. A to oznacza, że zwyczajnie w szkołach powinna być mocno obecna edukacja antydyskryminacyjna, z którą tak usilnie walczy Ministerstwo Edukacji i Nauki - stwierdza pedagożka.

- Warto też zauważyć, że dyskusja o nauczaniu o II wojnie światowej pojawia się okresie pandemicznym, gdzie w moim odczuciu działania na rzecz dzieci stanowczo powinny być inaczej ukierunkowane. Aktualnie w edukacji powinniśmy stawiać na kompleksowe wsparcie psychologiczno-pedagogiczne, relacje rówieśnicze oraz integrację. Mamy kryzys psychiatrii dziecięcej i zero rozwiązań. Dlatego sądzę, że zmiany w programach nauczania na tym etapie są oderwane od rzeczywistości - ocenia.

Podkreśla też, że w ok. 44 proc. szkół w Polsce nie ma zatrudnionego ani pedagoga ani psychologa. - Tu chętnie widziałabym skuteczną interwencję RPD, bo przeglądając opisane przez niego działania niestety takowych nie widzę. Sądzę, że dzieci żyjące i uczące się w Polsce mają zupełnie inne potrzeby niż propozycja zmiany programu nauczania w kontekście nauki o męczeństwie dzieci w czasie wojny - podsumowuje Marta Szymczyk.

RPD: Wiedza, która uchroni dzieci przed takim koszmarem w przyszłości

Zapytaliśmy biuro RPD, dlaczego inicjatywa rzecznika dotyczy akurat wojennych zbrodni na dzieciach i, co istotne, czy RPD przygotowało też propozycje, by przy ewentualnym wprowadzeniu tych zagadnień do podstawy programowej ich nauczanie nie odbiło się na zdrowiu psychicznym dzieci. Czy uczniowie będą przygotowywani psychologicznie do konfrontacji z tym tematem?

Na nasze pytania nie uzyskaliśmy odpowiedzi. Biuro RPD postanowiło w zamian poinformować nas o tym, że "pamięć o historii i przodkach to fundament dziedzictwa każdego kraju, jego kultury i tradycji".

"Wiele kart z dziejów naszej Ojczyzny zapisanych jest tragicznymi wydarzeniami, ale to właśnie dzięki tym zapisom nie zapominamy o tych ludziach i ich dramatycznym losie. Wciąż jednak istnieją karty zapisane zdawkowo, gdzie losy wojennych ofiar, w szczególności dzieci, z każdym rokiem ulegają zapomnieniu. Tracąc o nich pamięć, tracimy własną historię" - dodano.

"Rzecznik Praw Dziecka stoi na straży prawa dzieci nie tylko do życia, szczęścia i rodziny, lecz także do pamięci i ich własnej historii. Dlatego jego obowiązkiem jest przekazać kolejnym pokoleniom prawdę o piekle polskich dzieci w niemieckim obozie w Łodzi na ul. Przemysłowej - prawdopodobnie największym tego typu w Europie. Tragiczny los tych dzieci musi znaleźć swoje miejsce nie tylko w muzeum, lecz także na kartach podręczników szkolnych. Jesteśmy to winni im i przyszłym pokoleniom, by wiedziały, do czego zdolny jest człowiek, by ta wiedza uchroniła je przed takim koszmarem w przyszłości" - czytamy w odpowiedzi biura RPD na nasze pytania.

"Koncepcja przygotowana przez profesjonalistów"

Biuro dodaje jeszcze, że samo Muzeum Dzieci Polskich będzie "najnowocześniejszą w Polsce multimedialną placówką muzealno-edukacyjną, w której dzieci i młodzież z całego kraju będą mogły zapoznać się z tragicznymi wydarzeniami naszej wojennej i powojennej historii związanej z najmłodszymi pokoleniami, a nauczyciele znajdą wsparcie eksperckie i materiały edukacyjne".

"Cała koncepcja będzie przygotowana przez najwyższej klasy profesjonalistów, m.in. z zakresu historii, edukacji, psychologii i muzealnictwa, tak aby prezentowana treść była precyzyjnie dostosowana do wieku odbiorcy i jego wrażliwości. Właśnie po to, by uniknąć jakichkolwiek negatywnych skutków u młodych odbiorców tego typu prezentacji" - podsumowuje biuro RPD.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje