Reklama

Reklama

Pacjent połączył leki od dwóch lekarzy specjalistów. "Śmiertelny koktajl"

Pacjent miał wykonywane zabiegi u różnych specjalistów. Od każdego lekarza otrzymał zalecenia i leki - od każdego opisane prawidłowo. Problem w tym, że połączył je i przez kilka dni przyjmował zestaw, w którym dawki niektórych leków były zwielokrotnione, do tego mieszał substancje, których razem przyjmować nie należy. - Nieświadomie pacjent mógł spowodować swoją śmierć - mówi Wojciech Perekitko, lekarz rodzinny prowadzący pacjenta.



Ta historia to tylko przykład wielopłaszczyznowego problemu. Lekarze wskazują, że nie zawsze mają wgląd do tego, jakie leki przyjmuje już osoba, którą przyjmują w gabinecie. A pacjenci często nie pamiętają dokładnie nazw tych leków i nie potrafią ich przytoczyć.

Historię pacjenta z Kożuchowa koło Nowej Soli (woj. lubuskie) opisuje nam lekarz rodzinny Wojciech Perekitko, wiceprezes Okręgowej Rady Lekarskiej w Zielonej Górze.

- Mój wieloletni pacjent musiał być hospitalizowany ze względu na nagłe pogorszenie stanu zdrowia. Miał wykonywanych kilka procedur - od kardiologicznych po chirurgii naczyniowej. Kolejno wykonywane zabiegi wpływały na zmianę terapii, pacjent dostał zalecenia od dwóch specjalistów - opowiada lekarz. I dodaje, że zalecenia od każdego lekarza były opisane prawidłowo. - Jednak pacjent je sobie zsumował i doszło do tego, że przez kilka dni brał zestaw leków, których nie powinien brać - dodaje lekarz.

Reklama

Leki bez recepty, które miały "pomóc w leczeniu"

Lekarz dowiedział się o tym tylko dzięki temu, że na wizycie kontrolnej pacjent przyniósł ze sobą kartkę, na której wypisał nazwy leków wraz z ich dawkowaniem.

- Część z nich miało identyczny skład, tylko występowały pod innymi nazwami handlowymi. Innych nie powinien łączyć, a to robił. Ponadto niektóre leki były bez recepty. Z moich doświadczeń wynika, że pacjenci często sobie coś dokupują, myśląc, że to jest niegroźne i pomoże w leczeniu. Tak jednak nie jest, nie można tak robić bez konsultacji z lekarzem czy farmaceutą - wyjaśnia lekarz.

Życiu pacjenta nie zagraża niebezpieczeństwo. - Na szczęście szybko przyszedł do mnie na kontrolę, krótko te leki wszystkie na raz przyjmował. Natomiast gdyby brał je dłużej, mogłoby dojść do powikłań krwotocznych. To był niebezpieczny, wręcz śmiertelny koktajl. Nieświadomie pacjent mógł spowodować swoją śmierć - przyznaje Wojciech Perekitko.

Wina pacjenta, czy systemu?

Dlaczego w ogóle doszło do takiej sytuacji? - Trochę to była wina pacjenta. On ma zaburzenia pamięci, nastąpił też błąd w komunikacji - ocenia lekarz.

Jednocześnie przyznaje, że przy okazji ujawnił się problem systemowy. - Z mocy ustawy ja jako lekarz rodzinny mam dostęp do dokumentacji medycznej pacjenta, on nie musi mnie do niczego upoważniać. Innych lekarzy specjalistów już musi. Może to zrobić choćby w swoim Internetowym Koncie Pacjenta-IKP - tłumaczy Wojciech Perekitko.

To jednak teoria. - W praktyce ja tych informacji od specjalisty nie dostaję wcale drogą elektroniczną. Nie wiem, czy to jest tylko wina aplikacji gabinetowych, czy jest jakiś problem na platformie rządowej. Prawda jest taka, że nie ma przepływu informacji między uczestnikami systemu ochrony zdrowia - mówi lekarz.

Dokumentacja papierowa, którą pacjenci często gubią

Efekt jest taki, że lekarze rodzinni muszą często podejmować decyzje na podstawie tego, co pacjent im przyniesie na kartce od lekarza specjalisty. - A pacjenci zapominają, gubią te dokumenty, nie mają często pojęcia, czym byli leczeni - komentuje lekarz.

I podaje przykład z poniedziałku. - Pytam pacjenta, który był u lekarza specjalisty, jakie leki mu przepisał. Usłyszałem - takie małe, żółte mam przyjmować wieczorem. I cóż ja mam w takiej sytuacji zrobić? Nie mam wglądu do tego, jaka to była recepta, na jakie leki - dodaje lekarz.

Nie każdy lekarz specjalista wprowadza dane do systemu

Dr Tomasz Zieliński, wiceprezes Porozumienia Zielonogórskiego podkreśla: - Ustawa mówi wprost, że lekarz POZ powinien zawsze mieć dostęp do pełnej dokumentacji, także z poradni specjalistycznych, ale nie zawsze tak jest.

- Tylko część poradni specjalistycznych i szpitali zamieszcza pełne dane i umożliwia ich wymianę z lekarzem POZ - przyznaje lekarz.

I dodaje, że nawet jeśli te dane zamieszczą, to w systemie jest jakaś reguła, która blokuje czasami ten dostęp lekarzowi i on wtedy wszystkich dokumentów, w tym leków przyjmowanych przez pacjenta, nie widzi. - Staram się wpłynąć na Centrum e-Zdrowia, żeby usunąć źródło tego problemu - informuje.

Różne programy, różne funkcjonalności

Jest jeszcze druga możliwość sprawdzenia leków przyjmowanych przez pacjenta. Jak mówi nam dr Tomasz Zieliński, teoretycznie każdy lekarz może sprawdzić w systemie recepty, które zostały wystawione dla pacjenta. - Mamy opcję pobrania bazy recept wystawionych i bazę zakupów dokonanych przez pacjenta - mówi Interii.

W praktyce jednak każdy z programów wykorzystywanych w poradniach inaczej to wyświetla, a najpopularniejszych jest około 10. - U mnie to działa, ale wiem, że nie wszędzie taka funkcjonalność jest już dostępna - dodaje.

- Dostosowanie tych wszystkich systemów może zająć kilka lat. Trzeba to jednak zrobić - podkreśla lekarz.

Rola farmaceutów

Niezależnie od tego, lekarz widzi potencjał w roli farmaceutów. - Oni mogliby udzielać porady, analizować leki, w tym dostępne bez recepty i suplementy diety, przyjmowane przez pacjenta przy wykupowaniu kolejnych. Jednak oni też muszą dostać dostęp do danych o innych receptach pacjenta.

- Dopóki system nie zadziała oraz nie będzie tego typu porady, pacjent musi sam pilnować i poinformować lekarza rodzinnego każdorazowo, jakie leki przyjmuje. Dla swojego dobra. Pamiętajmy - są takie leki, które podane jeden z drugim, mogą doprowadzić nawet do zgonu. Trzeba być ostrożnym - podsumowuje dr Tomasz Zieliński.

- Potrzebujemy jednolitej platformy, która pomogłaby w rzetelnej wymianie informacji pomiędzy wszystkimi uczestnikami systemu ochrony zdrowia. Pacjent nie powinien w tym uczestniczyć - dodaje lekarz Wojciech Perekitko.

MZ komentuje

9 maja poprosiliśmy Ministerstwo Zdrowia o odniesienie się do sprawy. Pytaliśmy, dlaczego problemy opisane w artykule mają miejsce i czy coś w tej kwestii zostanie zmienione. Trzy dni po publikacji tekstu, 13 maja, otrzymaliśmy odpowiedź. Czytamy w niej, kto ma automatyczny dostęp do danych osobowych lub jednostkowych danych medycznych pacjentów, przetwarzanych w systemie teleinformatycznym usługodawcy lub w Systemie Informacji Medycznej (SIM), mówili już o tym nasi rozmówcy.

"W pozostałych przypadkach pacjent lub jego ustawowy przedstawiciel muszą wyrazić zgodę na udostępnienie danych osobowych lub jednostkowych danych medycznych z systemu teleinformatycznego, wskazać przy tym zakres czasowy i przedmiotowy dostępu do tych danych. Pacjent może również udzielić dostępu do swojej historii e-recept wskazanej aptece lub farmaceucie, która także w takiej sytuacji może zweryfikować interakcje występujące pomiędzy przyjmowanymi przez pacjenta lekami" - informuje Biuro Komunikacji MZ. "Warunkiem korzystania z dostępu do tych informacji jest posiadanie modułu wymiany danych z systemem e-zdrowie (P1)" - dodaje MZ.

Według resortu weryfikacja historii przyjmowanych przez pacjenta leków na receptę jest także możliwa w bezpłatnej aplikacji gabinet.gov.pl - po autoryzacji pacjenta.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy