Reklama

Reklama

Ogromne straty na polach. Rolnicy apelują o ogłoszenie klęski suszy. "Jest bardzo źle"

- Straty spowodowane suszą w uprawach ozimych sięgają 50 proc., a w uprawach jarych są jeszcze większe, od 70 do nawet 90 proc. Jest bardzo źle - mówi Interii Paweł Egrowski, rolnik z okolic Międzyrzecza (woj. lubuskie). Lubuska Izba Rolnicza wystosowała pismo do ministra Henryka Kowalczyka z prośbą o ogłoszenie stanu suszy. - Potrzebujemy wsparcia państwa - wskazuje prezes Izby Stanisław Myśliwiec i podkreśla, że miejscowe, chwilowe opady tuż przed żniwami nie zniwelują strat rolników. Nie tylko ten region domaga się reakcji rządzących.

"Stwierdzamy wystąpienie suszy rolniczej na terytorium Polski" - informuje Instytut Uprawy, Nawożenia i Gleboznawstwa (IUNG). Według opracowanego przez IUNG Klimatycznego Bilansu Wodnego, w okresie od 21 kwietnia do 20 czerwca 2022 roku deficyt wody dla roślin uprawnych zwiększył się w całym kraju.

Największy notuje się na zachodzie: na terenie Ziemi Lubuskiej oraz na Wale Trzebnickim od -170 do -189 mm. Duży niedobór wody jest też we wschodniej części Polski, na Polesiu Lubelskim oraz w Kotlinie Sandomierskiej od -150 do 179 mm. "Tylko nieco mniejszy deficyt wody notowano na Pojezierzu Słowińskim od -150 do -169. Duży deficyt wody wystąpił również na Pojezierzu Wielkopolskim i Pomorskim na Nizinie Wielkopolskiej, na Wyżynie Lubelskiej, we wschodniej części Wyżyny Małopolskiej, w południowej części Niziny Mazowieckiej oraz w północnej części Pogórza Karpackiego od -120 do -159 mm" - czytamy w komunikacie IUNG.

Reklama

List do ministra Kowalczyka

- My, rolnicy, widzimy naszą katastrofę, dlatego reagujemy - mówi Interii Stanisław Myśliwiec, prezes Lubuskiej Izby Rolniczej. Izba wystosowała pismo do ministra rolnictwa i rozwoju wsi Henryka Kowalczyka, wnosząc o ogłoszenie klęski suszy na terenie województwa lubuskiego. Postuluje także o powołanie gminnych komisji szacujących straty spowodowane przez suszę w uprawach rolnych.

"Analizując Monitoring Suszy Rolniczej oraz wyniki pomiaru suszy za pośrednictwem aplikacji suszowej w porównaniu ze stanem upraw rolniczych bezpośrednio na polu zauważamy znaczące różnice, które nie pozwalają ubiegać się rolnikom o odszkodowania w związku z suszą" - wskazują rolnicy. Aplikacja ma zatem nie odnotowywać realnej sytuacji na polach, co może skutkować brakiem wsparcia dla poszkodowanych rolników. Podobne pismo Izba wystosowała również do lubuskich parlamentarzystów.

- Myślałem, że w naszym województwie będzie chociaż kilka powiatów, które tej suszy tak nie odczują. Niestety tak nie jest. Każdy rolnik notuje straty - mówi nam prezes Izby.

Od 50 do nawet 80-90 proc. strat. "Susza usmażyła nam kłosy"

Według raportu IUNG "plony ostateczne dla upraw objętych suszą będą niższe przynajmniej o 20 proc. w skali gminy w stosunku do plonów uzyskanych w średnich wieloletnich warunkach pogodowych". Jednak rolnicy szacują, że straty będą wyższe.

Paweł Egrowski, rolnik z okolic Międzyrzecza mówi Interii, że straty w zbożach jarych na terenie woj. lubuskiego sięgają 70-80 procent, a miejscami nawet 90. - W ozimych mamy już teraz 50 proc. zniszczeń. Jest bardzo źle - wskazuje.

Sam uprawia m.in. pszenicę czy też owies dla gęsi. - On ma długi system korzeniowy i w tej glebie sobie względnie radzi. Jednak jak nie ma u nas opadów 3-4 tygodnie, to jest tragedia - wyjaśnia rolnik.

- Te ostatnie opady nic nie dają. One są tylko punktowe, a ta woda spływa, tak jest sucho - tłumaczy prezes Myśliwiec. - Susza usmażyła nam kłosy. Rośliny zamarły - mówi.

"Zastanawiają się, czy wyjeżdżać kombajnem"

- Rolnicy zastanawiają się, czy przy obecnych cenach paliwa wjeżdżać w ogóle kombajnem i robić sobie dodatkowe koszty. My jesteśmy już w tym momencie najbardziej zadłużoną grupą w Polsce. Mamy nasze kredyty leczyć nowymi kredytami? - pyta prezes.

Przyznaje, że słychać już w środowisku głosy tych, którzy zrezygnują z rolnictwa.

- Ja też mam dzieci i one w ogóle nawet nie chcą słyszeć o tym, by zostać rolnikami. One potrafią liczyć - mówi prezes LIR.

Apel Dolnośląskiej Izby Rolniczej

Do ministra Henryka Kowalczyka pismo wystosowała także Dolnośląska Izba Rolnicza. Zarząd Izby również wnioskuje o "pilne przywrócenie możliwości szacowania strat przez powoływanie przez wojewodę komisji, które w terenie stwierdzą faktyczne ubytki w plonach wszystkich upraw".

Jak wskazują, chodzi o "dostrzeżenie przez ministra skrajnie odmiennej sytuacji w terenie wobec wskazań obecnie obowiązującego systemu monitorowania suszy". "Tak wielkich dysproporcji, jakie mamy dzisiaj we wskazaniach IUNG, a szacunkach rolników, jeszcze do tej pory nie było." Podają przykłady.

"Oczekujemy pilnego podjęcia działań gwarantujących właściwe zabezpieczenie gospodarstw rolnych w tak trudnych obecnie warunkach gospodarowania" - pisze Dolnośląska Izba Rolnicza.

Na stronach Lubelskiej i Podkarpackiej Izby Rolniczej (tereny dotknięte suszą na podobnie wysokim poziomie jak woj. lubuskie) nie znaleźliśmy analogicznych komunikatów wskazujących na to, że Izby te zwróciły do ministerstwa z prośbą o podjęcie działań.

Kolejna podwyżka cen żywności

Na koniec Stanisław Myśliwiec podkreśla, że sytuacja w rolnictwie odbije się na nas wszystkich.

- Nie wszystkie produkty możemy sprowadzić z zagranicy. Jesień pokaże, jaka będzie podwyżka cen żywności. Ceny będą szaleć - podsumowuje.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy