Reklama

Obostrzenia zniesione. Lekarz: Pozbawiamy się ostatniego symbolu pandemii

- Jako lekarz rekomenduję, by te maseczki jednak w przestrzeniach zamkniętych nosić, szczególnie, gdy wchodzimy w tłum. Trwajmy w poczuciu odpowiedzialności i bądźmy świadomymi obywatelami. A jak mamy objawy infekcji, nie idźmy do pracy, nie wychodźmy z domu, jeśli już musimy - obowiązkowo zakładajmy maseczki. To powinno wejść nam w nawyk - mówi Interii Tomasz Karauda, lekarz oddziału chorób płuc z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Łodzi. W jego ocenie znoszenie obostrzeń jest obecnie ryzykownym krokiem.

- Podjąłem decyzję, by od 28 marca wprowadzić dwa rozwiązania. Pierwsze to zniesienie obowiązku noszenia maseczek. To zniesienie nie dotyczy podmiotów leczniczych. Nadal mówiąc o pracownikach czy pacjentach jest obowiązek zakrywania twarzy. W pozostałych takiego obowiązku od poniedziałku nie będzie - poinformował w czwartek na konferencji prasowej minister zdrowia Adam Niedzielski. Drugie rozwiązanie to anulowanie izolacji domowej oraz kwarantanny dla współdomowników oraz wszystkich kwarantann związanych z przyjazdem do Polski.

Reklama

- Uważam, że jest to ryzykowny krok - komentuje w rozmowie z Interią Tomasz Karauda, lekarz oddziału chorób płuc z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego w Łodzi. I wskazuje: - Zdejmując maseczki, izolację i kwarantannę, pozbawiamy się ostatniego symbolu trwającej pandemii. Pozostanie ona w pamięci, ale nikt nie będzie się nią przejmował. To, że my zapominamy o COVID-19 nie znaczy, że COVID-19 "zapomni" o nas. Koronawirus ciągle będzie zbierał swoje żniwo, szczególnie wśród osób starszych z licznymi chorobami współistniejącymi.

Obostrzenia i maseczki znikną. Lekarz: Jesteśmy w ryzykownym momencie

Jak wskazuje Tomasz Karauda, w wielu krajach europejskich wciąż trwa obowiązek noszenia maseczek w zamkniętych pomieszczeniach i to o większej filtracji. - Jako obywatel zastanawiam się, czy to było aż tak dużym obciążeniem społecznym, by nosić te maski, przez które oddycha się swobodnie w porównaniu do FFP2 czy FFP3. Badania jasno wskazują, że nawet maseczki chirurgiczne przyczyniają się do zmniejszonego ryzyka zakażeń między osobami. Trzeba było naprawdę tę symboliczną restrykcję znosić? Mam wątpliwości - komentuje.

- Powinniśmy być podwójnie ostrożni przy podejmowaniu takich decyzji - dodaje lekarz. - Jesteśmy w ryzykownym momencie, w cieniu kolejnego podwariantu Omikronu - BA.2, który rozprzestrzenia się szybciej. Mamy nadzieję, że to nie wpłynie na hospitalizacje, ale przecież nie jesteśmy zaszczepieni na wystarczającym poziomie. Przyjęliśmy też najwięcej uchodźców z Ukrainy, kraju o niskim poziomie zaszczepienia. To może mieć wpływ na naszą sytuację epidemiologiczną - ocenia.

Maseczki? Lepiej o nich nie zapominać

- Jako lekarz rekomenduję, by te maseczki jednak w przestrzeniach zamkniętych nosić, szczególnie, gdy wchodzimy w tłum. Trwajmy w poczuciu odpowiedzialności i bądźmy świadomymi obywatelami. A jak mamy objawy infekcji, nie idźmy do pracy, nie wychodźmy z domu, jeśli już musimy - obowiązkowo zakładajmy maseczki. To powinno wejść nam w nawyk - podsumowuje Tomasz Karauda.

Zaleca to również Ministerstwo Zdrowia. Adam Niedzielski na konferencji prasowej wskazywał: - Jeżeli jesteśmy w dużych skupiskach to ja rekomenduję, żeby tych maseczek używać nadal. To zwiększa nasze bezpieczeństwo.

Czytaj też: Najbardziej oblegane kierunki studiów. Gdzie trudno się dostać?

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: Pandemia koronawirusa | maseczki | obostrzenia covidowe

Reklama

Reklama

Reklama