Reklama

Reklama

Niezaszczepiony nauczyciel "ogromnym zagrożeniem epidemicznym". Może zarazić koronawirusem nawet połowę uczniów w klasie

12 na 24 uczniów z jednej klasy zaraził koronawirusem niezaszczepiony nauczyciel w Kalifornii w hrabstwie Marin. Mimo że utrzymany był między nimi dystans, a sale były wietrzone. - Gdy mamy do czynienia z niezwykle dobrze rozprzestrzeniającym się wariantem Delta nowego koronawirusa w kontekście osoby niezaszczepionej, która przebywa w pomieszczeniu zamkniętym bez maseczki, to jest ona idealnym źródłem generującym ognisko zakażenia. Połowa uczniów tej klasy została zarażona, a więc nauczyciel miał 50-procentową skuteczność w zakażeniu dzieci. W polskiej szkole może być podobnie. Nawet na większą skalę - komentuje Interii lekarz Bartosz Fiałek.

Amerykańskie CDC opublikowało 27 sierpnia analizę przypadku ogniska zakażeń w szkole, spowodowanego przez jednego, niezaszczepionego, zakażonego przez Sars-CoV-2 w wariancie Delta nauczyciela.

W hrabstwie Marin w Kalifornii w jednej ze szkół podstawowych, do której uczęszcza 205 uczniów, pracuje 24 nauczycieli. Dwóch pedagogów nie zaszczepiło się.

19 maja jeden z niezaszczepionych nauczycieli czuł się zmęczony. Narzekał też na zatkany nos. Mimo to przez następne dwa dni przychodził do pracy. W tym czasie pojawiły się u niego kolejne symptomy: kaszel, ból głowy, uczucie gorączki. Nauczyciel prowadził lekcje z klasą liczącą 24 uczniów. Każde dziecko siedziało w swojej ławce, między którymi utrzymano odstęp sześciu stóp, a więc około 1,83 metra. Ławki ustawione były w pięciu rzędach. 

Reklama


Mimo że w szkole wymaga się noszenia maseczki także podczas lekcji, okazało się, że podczas czytania nauczyciel odsłaniał usta i nos.

Szczepienia nauczycieli. Możliwe zakażenie 50 proc. uczniów

21 maja nauczyciel wykonał test na koronawirusa - dwa dni później wynik okazał się być pozytywny. Pierwsze objawy wśród uczniów zaczęły pojawiać się już 22 maja. Okazało się, że nauczyciel zaraził aż 12 na 24 dzieci przebywających z nim w klasie. 8 na 10 siedzących w dwóch pierwszych rzędach miało pozytywny wynik testu na COVID-19, a także czworo na 14 siedzących w trzech ostatnich rzędach.

Sześciu z 18 uczniów innej klasy również zostało zakażonych. Zidentyfikowano także osiem dodatkowych przypadków, wszystkie u rodziców i rodzeństwa uczniów w tych dwóch klasach. CDC podkreśla, że w lokalnej społeczności był wysoki stopień zaszczepienia, dzięki czemu te dalsze zakażenia nie rozprzestrzeniły się dalej. W sumie odnotowano 27 przypadków zakażeń, w tym nauczyciela. 22 na 27 osób chorowało objawowo.

Nauczyciele nie zostali zakażeni. Nikt z tego ogniska zakażeń nie był też hospitalizowany.

Warto podkreślić, że wszystkie sale lekcyjne miały przenośne filtry powietrza, a drzwi i okna podczas lekcji były otwarte. 

Niezwykle dobrze rozprzestrzeniający się wariant Delta

Bartosz Fiałek, lekarz i popularyzator wiedzy medycznej, mówi Interii: - Z tej analizy wynika, że gdy mamy do czynienia z niezwykle dobrze rozprzestrzeniającym się wariantem Delta nowego koronawirusa w kontekście osoby niezaszczepionej, która przebywa w pomieszczeniu zamkniętym bez maseczki, to jest ona idealnym źródłem generującym ognisko zakażenia.

Przyznaje, że gdybyśmy tę analizę przenieśli na warunki polskie, konsekwencje byłyby podobne. - Nawet na większą skalę, ponieważ w niektórych regionach mamy znacznie mniejszy odsetek w pełni zaszczepionych niż wówczas w Marin - dodaje lekarz.

I wymienia: - Raport dotyczy klasy, w której znajdowało się 24 uczniów. W polskich warunkach w klasach przebywa ich niekiedy nawet powyżej 30. Odstępy zachowane między uczniami wynosiły sześć stóp, czyli 1,83 metra. Sale lekcyjne w Polsce często nie pozwalają na zachowanie nawet metra odległości między ławkami. Co więcej, w opisywanej szkole wymagało się zakrywania nosa i ust również podczas zajęć lekcyjnych, w Polsce tylko podczas przerw.

Nauczyciel bez szczepienia zagrożeniem epidemicznym

- W dobie wariantu Delta koronawirusa SARS-2 niezaszczepiony nauczyciel, który będzie prowadził lekcję, będzie ogromnym zagrożeniem epidemicznym dla - najczęściej - niezaszczepionych dzieci. W przypadku, gdy przyjdzie on do szkoły zakażony nowym koronawirusem - choćby bezobjawowo - i nie będzie nosić przez cały czas maseczki ochronnej, podobnie jak uczniowie w klasie, to istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że wskazana klasa stanie się ogniskiem zakażeń SARS-CoV-2. W warunkach polskiej szkoły może on nawet zarazić więcej uczniów, niż w omawianej analizie. A następnie te zakażone osoby będą transmitować wirusa na innych z otoczenia - podkreśla Bartosz Fiałek.

I zauważa, że rok temu "głównym motorem napędowym tzw. drugiej fali epidemicznej związanej z COVID-19 w Polsce było właśnie otwarcie szkół". - W październiku liczba zakażeń nowym koronawirusem rosła, a na przełomie października i listopada mieliśmy już armagedon. Wydaje się, że teraz może być podobnie. Mamy bowiem do czynienia z najszybciej rozprzestrzeniającym się wariantem nowego koronawirusa - podkreśla lekarz.

ZOBACZ: Gwiazdy świętują rozpoczęcie roku szkolnego

- Otwieranie szkół może doprowadzić do znacznego wzrostu zagrożenia epidemicznego. Już teraz wzrost zakażeń wynosi już 15 proc. tydzień do tygodnia. Myślę, że w tym tygodniu przekroczymy 300 przypadków zakażeń SARS-CoV-2 w ciągu doby - dodaje.

"Ministerstwo nie stanęło na wysokości zadania"

Bartosz Fiałek podkreśla jeszcze: - Wydaje się, na podstawie informacji płynących od nauczycieli, że Ministerstwo Edukacji i Nauki nie stanęło na wysokości zadania, aby właściwie przygotować szkoły do pracy w dobie pandemii.

Co można zatem teraz zrobić, aby ograniczyć ryzyko rozprzestrzeniania się nowego koronawirusa w salach lekcyjnych? Poza oczywistym, czyli zaszczepieniem się przeciw COVID-19.

- Przede wszystkim należy przez cały czas pobytu w zamkniętych pomieszczeniach nosić maseczkę ochronną. Nie tylko na korytarzach, ale także w salach lekcyjnych, zarówno przez nauczycieli, jak i uczniów. Według dostępnych dowodów naukowych zmniejsza to ośmiokrotnie skumulowaną dawkę wirusa w pomieszczeniu. 

- Ważna jest też wentylacja - wtedy, kiedy można, wszystkie okna powinny być pootwierane na oścież. Podczas zimy zmniejsza to aż 14-krotnie ładunek wirusa w danej sali lekcyjnej. Trzeba zatem jak najczęściej wietrzyć klasy. 

- Jeżeli nie ma możliwości zachowania dwumetrowego dystansu między ławkami, trzeba odsunąć je na maksymalnie możliwą odległość. Ważne jest też częste mycie rąk i ich dezynfekowanie. I oczywiście zabrania się przychodzenia do szkoły z objawami infekcji - podsumowuje lekarz Bartosz Fiałek.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama