Reklama

Reklama

"Koniec realnych gróźb". Lekarz Bartosz Fiałek zawiadamia prokuraturę

- W pewnym momencie trzeba postawić granicę i to właśnie zrobiłem. Nie mogę pozwolić na to, aby cały czas mi grożono i mnie znieważano - mówi Interii lekarz Bartosz Fiałek. W piątek powiedział "dość" i wysłał do Prokuratury Rejonowej w Płońsku zawiadomienie dotyczące gróźb kierowanych w jego stronę przez internautę.

Lekarz Bartosz Fiałek, lekarz i popularyzator wiedzy medycznej, dostaje setki gróźb tygodniowo. - Większość jest pisana anonimowo, z nieprawdziwych kont. Teraz pojawiła się groźba realna - z prawdziwego konta, od pana, który ma imię i nazwisko, a także mieszka w Płocku, który znajduje się w niewielkiej odległości od Płońska - mówi Interii. 

W wiadomości do lekarza mężczyzna napisał: "Mam nadzieję, że wkrótce się spotkamy i sobie pogadamy, szczególnie, że tak blisko mamy do siebie. Chętnie usłyszę, dlaczego mój ojciec zmarł zaraz po przyjęciu preparatu, który tak bardzo promujesz. 'Opowiem' ci kogo za to obwiniam i co zamierzam z tym zrobić. Już nie mogę się doczekać naszej miłej pogawędki".

- W pewnym momencie trzeba postawić granicę i to zrobiłem. Postanowiłem zgłosić sprawę prokuraturze - mówi Fiałek.

Reklama

Zawiadomienie do prokuratury

W wysłanym w piątek zawiadomieniu do Prokuratury Rejonowej w Płońsku lekarz pisze: "z uwagi na powtarzające się groźby karalne, które kierowane są powszechnie do mojej osoby w odpowiedzi na promowanie przez mnie postaw prozdrowotnych, w tym szczepień ochronnych przeciw COVID-19, proszę o podjęcie adekwatnych procedur wobec (...), którego prywatną wiadomość załączam do niniejszego wniosku". 

I dodaje: "Z powodu realności groźby, która wywołuje u mnie rzeczywisty strach (powoływanie się na "bliskość zamieszkania" oraz sugestia o "spotkaniu wkrótce"), proszę o wdrożenie stosownych kroków prawnych".

- Nie mogę pozwolić na to, aby cały czas mi grożono i mnie znieważano. A co, jeśli te wpisy przerodzą się w czyny? Ktoś wtedy spyta - dlaczego pan tego nie zgłaszał? Wiemy, że ostatnio pacjent zaatakował młodą pielęgniarkę siekierą (proszę o wsparcie dla niej). Nie chcę być następny - mówi nam jeszcze Bartosz Fiałek.

Lekarz kilka godzin po wysłaniu pisma otrzymał informację, że wniosek trafił do skrzynki odbiorczej prokuratury. - Teraz jest czas dla służb - podsumowuje.

Śledztwo i ochrona policyjna

W podobnej sytuacji znalazł się w czerwcu lekarz Tomasz Karauda. O tym, że antyszczepionkowcy wprost grożą odebraniem życia lekarzowi i jego bliskim, Karauda opowiadał Interii w połowie czerwca. - Piszą, że mnie znajdą, że będą mnie nachodzić, a w końcu zabiją. Mam przestać wypowiadać się ze strachu przed utratą życia? - pytał. Sprawę zgłosił organom ścigania.

Dwa miesiące później informowaliśmy, że łódzka prokuratura wszczęła śledztwo ws. gróźb karalnych, jakie antyszczepionkowcy kierują pod adresem dr. Karaudy. Lekarz otrzymał też ochronę policyjną.

Reklama

Reklama

Reklama