Reklama

Reklama

Mrozek: My, młodzi martwimy się o losy naszej planety. Unikamy "szybkiej mody"

W lumpeksach dużo łatwiej jest nawiązać kontakt z innymi klientami. Często dostaje pytania, jak dane ubranie prezentuje się na sylwetce. Jednak moje ulubione to te od starszych pań, które chcą wiedzieć, czy przykładowa sukienka spodoba się wnuczce. Zawsze mnie to rozczula - mówi Katarzyna Mrozek, która uczy na Instagramie, jak wyszukiwać "perełki" w sklepach z używaną odzieżą. 

Karolina Olejak, "Rozmowy z Bloomerami": Pamiętasz swoją pierwszą wizytę w sklepie z używaną odzieżą?

Katarzyna Mrozek, Sismrozek Vintage Shop: Nie, ale na pewno byłam tam z moją mamą. Zabierała mnie do "ciucholandów" od zawsze, zanim to stało się modne. To ona zaraziła mnie pasją do szukania ubrań z drugiej ręki.

A największą perełkę, którą udało się "złowić", pamiętasz?

Pewnie! To była wełniana marynarka w pepitkę od Mody Polskiej, czyli przedsiębiorstwa działającego w drugiej połowie XX wieku. Ta marynarka spełnia najważniejsze kryteria, którymi posługuję się, szukając ubrań w lumpeksach. Jest wykonana z naturalnego materiału, w tym przypadku to wełna owcza. Ma klasyczny, ponadczasowy krój oraz jest to rzecz vintage, czyli ma ponad 20 lat co czyni ją prawdziwym unikatem.

Reklama

Jak znajduje się takie rzeczy?

Przede wszystkim powoli. Tysiące wieszaków może przytłoczyć. Wtedy tylko spokój i cierpliwość nas uratują. Zawsze radzę, aby przejrzeć wszystkie rzeczy po kolei i sprawdzać metki ze składem. Wtedy na pewno uda nam się wyłowić jedwabną koszulę schowaną w poliestrowym gąszczu lub torebkę ulubionej marki.

Jeszcze jakieś rady dla początkujących?

Nie zniechęcać się. Wiem, że pierwsze wizyty w lumpeksach mogą być przytłaczające, ale zapewniam, że warto. Nie odpuszczać po jednej nieudanej wizycie. Z drugiej strony nie warto się nastawiać na to, że po 10 minutach spędzonych w sklepie wyjdziemy z torbą pełną wymarzonych ubrań. Trzeba zachować balans.

Co lubisz w chodzeniu po secondhandach?

Klimat tych sklepów. Robienie zakupów przypomina bardziej poszukiwania, które budzą we mnie instynkt łowcy. Znalezienie prawdziwej perełki zawsze dostarcza mi dreszczyku emocji, którego na próżno szukać w galeriach handlowych. Dodatkowo w lumpeksach dużo łatwiej jest nawiązać kontakt z innymi klientami. Często dostaje pytania jak dane ubranie prezentuje się na sylwetce. Jednak moje ulubione to te od starszych pań, które chcą wiedzieć, czy przykładowa sukienka spodoba się wnuczce. Zawsze mnie to rozczula.

W czasach kiedy byłam dzieckiem, chodzenie "do lumpa" było obciachem. Teraz jest przeciwnie. Skąd wzięła się ta zmiana?

Myślę, że powodów jest kilka. Świadomość dotycząca ocieplenia klimatu wśród młodych ludzi jest naprawdę bardzo wysoka. Martwimy się o losy naszej planety i chcemy mieć realny wpływ na to, w jakim świecie będziemy żyć za kilkadziesiąt lat. W mediach coraz więcej się mówi o negatywnych skutkach tzw. fast fashion, czyli masowej produkcji ubrań. Wybierając odzież z drugiej ręki, w jakimś stopniu przyczyniamy się do opóźniania katastrofy klimatycznej, a to jest duży powód do dumy.

Innym aspektem jest stale rosnąca popularność ubrań vintage, których na próżno szukać w galeriach handlowych. Lubimy się wyróżniać i pokazywać naszą osobowość poprzez strój a drugi obieg daje nam na to nieskończone możliwości. Dzisiaj zakupy w lumpeksie świadczą o naszej kreatywności, przedsiębiorczości i dbałości o ekologię. 

A dla Ciebie ważna jest ekologia, czy to bardziej zamiłowanie do mody?

I jedno i drugie. Bardzo lubię bawić się modą, eksperymentować i tworzyć ciekawe stylizacje. Zapewne łatwiej byłoby mi pójść do sieciówki na zakupy, jednak wiedząc o negatywnym wpływie rynku odzieżowego na środowisko, staram się to robić jak najrzadziej.

Do tego zaczęłaś sprzedawać swoje zdobycze

Większość mojej garderoby składa się z ciuchów z drugiego obiegu. Moje koleżanki zawsze mówiły mi, że mam "dar" do wyszukiwania ubrań w lumpeksie. Prosiły mnie o wspólne zakupy lub robiły swoją listę życzeń. Pomyślałam, że fajnie byłoby to robić na większą skalę i dodatkowo zarabiać pieniądze. Chodzenie po lumpeksach daje mi dużo frajdy, a sprzedając znalezione perełki, mogę połączyć przyjemne z pożytecznym.

Działasz sama, czy ktoś Ci pomaga?

Sama, ale często korzystam z pomocy bliskich. Treści, które wrzucam na instagram i vinted tworzę sama jednak przy robieniu niektórych zdjęć towarzyszy mi siostra, która jest świetnym fotografem. Spora część ubrań dostępnych na moim profilu to znaleziska mojej mamy. Osobiście wyszukuję sporo perełek w lumpeksach, ale z nią nie mogę się jeszcze równać. Dodatkowo jestem muzykiem klasycznym, co wiąże się z częstymi wyjazdami. Wtedy pomoc bliskich jest naprawdę nieoceniona, ponieważ dbają o to, aby pomimo mojej nieobecności, wszystkie paczki dotarły na czas.

Twój pomysł się spodobał

Jak na razie odzew jest bardzo pozytywny i mam nadzieję, że tak zostanie. Mam duże wsparcie bliskich, a wszyscy znajomi mi kibicują. Daje mi to dużo motywacji do dalszego działania i rozwijania swojej działalności.

Zainteresowanie używaną odzieżą wzrasta, więc są na to szanse

Coraz więcej osób w sieci popularyzuje odzież z drugiej ręki, podając zalety takiego wyboru. Kupowanie w lumpeksach nie jest już więcej powodem do wstydu. Myślę, że rynek odzieży używanej będzie stale rósł. Moim małym/wielkim marzeniem jest to, aby przerósł odzieżowych gigantów produkujących ubrania w zastraszających liczbach.


Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy