Reklama

Wypadek na torze wyścigowym. Nie żyje 55-letni kierowca

55-letni kierowca wyścigowy Sam Fenech zginął w wyniku odniesionych ran po makabrycznym wypadku na torze Willowbank Raceway w Ipswich w stanie Queensland w Australii. Ranny został też operator kamery. Poinformowano, że został przewieziony do szpitala, a obrażenia nie zagrażają życiu. W mediach pojawiło się nagranie z momentu tragedii. Widać na nim, jak auto prowadzone przez Australijczyka dosłownie przelatuje nad torem, obracając się w powietrzu, a ostatecznie z impetem uderza w barierę po drugiej stronie.

55-letni Sam Fenech był australijskim kierowcą wyścigowym, który uczestniczył w wyścigach równoległych (ang. drag race) - odmianie wyścigów samochodowych, w których dwa pojazdy muszą pokonać prosty odcinek toru w jak najkrótszym czasie. 

Do tragicznego wypadku doszło podczas wydarzenia Top Fuel na torze Willowbank Raceway w Ipswich w stanie Queensland w Australii. Na filmie, na którym zarejestrowano dramatyczne zdarzenie, widzimy, jak samochód prowadzony przez Fenecha traci przyczepność, wzbija się w powietrze, a następnie uderza w barierę po drugiej stronie toru

Reklama

Medycy walczyli o życie kierowcy

Początkowo informowano, że zespół medyków walczył o życie 55-latka. - W tej chwili Sam jest leczony przez ratowników, nie mogę niestety przekazać bardziej konkretnych informacji - mówił po wypadku gospodarz Top Fuel Wade Aunger

Niestety, mimo wysiłków nie udało się uratować kierowcy.

"Z wielkim smutkiem Top Fuel Racing Australia informuje, że Sam Fenech, kierowca Fabietti Racing Doorslammer, zmarł w wyniku obrażeń odniesionych w wypadku wyścigowym na torze Willowbank Raceway" - przekazano w oświadczeniu.

Operator kamery trafił do szpitala

Aunger dodał, że ranny został też jeden z operatorów kamer. Mężczyznę przewieziono do szpitala. Jak poinformowano, obrażenia nie zagrażają jego życiu.

Todd Hazelwood, inny z kierowców, który brał udział w wydarzeniu napisał: "Bycie świadkiem tej tragedii jest dla mnie bardzo bolesne". "Absolutnie brak mi słów, myślami jestem z rodziną i przyjaciółmi Sama" - dodał. 

Oświadczenie w sprawie wypadku wydało też Australijskie Narodowe Stowarzyszenie Drag Racing. "Wszyscy jesteśmy głęboko zasmuceni tą tragiczną wiadomością. Sam był wspaniałym człowiekiem, kierowcą i przyjacielem. Niech spoczywa w pokoju. Proszę, dołączcie do nas w przesyłaniu naszych najgłębszych kondolencji jego zespołowi i bliskim w tym strasznym czasie" - napisano.

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: wypadek | Australia | drag race

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy