Wojna elit na Kremlu. Rosyjski opozycjonista: Życie Prigożyna zagrożone?

Oprac.: Marcin Jan Orłowski
Autorytet Władimira Putina gwałtownie spada, a rośnie Jewgienija Prigożyna. Wzrost popularności szefa Grupy Wagnera może być dla niego wyrokiem śmierci - twierdzi Andrij Piontkowski, rosyjski politolog i publicysta.

"Kucharz Putina" nawet w trakcie Dnia Zwycięstwa nie odpuszcza kremlowskim elitom i atakuje najważniejsze osoby w państwie. Oligarcha poprzez swoje biuro prasowe w przeciągu kilku godzin opublikował dwie wypowiedzi, każda z nich ośmieszała ministra obrony Rosji Siergieja Szojgu i szefa Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych FR Walerija Gierasimowa.
Zdaniem Andrija Piontkowskiego, opozycyjnego, rosyjskiego politologa, Jewgienij Prigożyn staje się liderem listy osób "do likwidacji". Przede wszystkim ma to być związane z rosnącą popularnością i poparciem wśród obywateli o nacjonalistycznych poglądach.
"Prigożyn bierze udział w castingu na nowego Fuhrera dla narodu rosyjskiego. Oczywiście wygrywa ten casting z Władmirem Putinem w oczach tak zwanej wspólnoty patriotycznej" - napisał.
Elity odsuwają się od Putina
"Autorytet Putina gwałtownie spada. Przede wszystkim wśród tych, których uważano za jego zwolenników. Nawet zagorzała putinistka Margarita Simonyan zwraca się do Putina i mówi, że 'ludzie mają już dość obietnic'" - czytamy we wpisie na Telegramie.
Według publicysty osobami, które mogą zlecić morderstwo szefa Grupy Wagnera są krytykowani przez niego generałowie Szojgu i Gierasimow.
"Zdradzić Putina to przewidzieć przybycie kolejnego rosyjskiego przywódcy. Albo Prigożyn zostanie zabity w niedalekiej przyszłości. Szojgu i Gierasimow nadal mają specjalne oddziały, które mogą wykonać to zadanie" - podkreśla Piontkowski.
Walka o wpływy w armii
Szef Grupy Wagnera wielokrotnie zarzucał dowództwu rosyjskiej armii brak profesjonalizmu, a nawet zdradę. W jednym z ostatnich komentarzy Prigożyna opublikowanym przez biuro prasowe otwarcie mówił o kłamstwach generałów wobec jego najemników.
- Zostaliśmy oszukani. (...) Zamiast dawać żołnierzom, gromadzą ją (amunicję - red.) w jakiś magazynach. Po co, nikt nie wie - stwierdził.
"Kucharz Putina" zagroził nawet, że jeśli sytuacja się nie zmieni to jego żołnierze nie będą brali udziału w walce.
- Otrzymaliśmy rozkaz bojowy, który brzmiał, że jeśli opuścimy nasze pozycje, zostanie to uznane za zdradę. (...) Jeśli nie będzie amunicji, opuścimy nasze pozycje - oznajmił.
Więcej informacji o rosyjskiej inwazji w raporcie Wojna na Ukrainie.