Reklama

Reklama

USA: Spędził 20 lat w więzieniu. Wyszedł, bo do morderstwa przyznał się jego bliźniak

Kevin Dugar, skazany za morderstwo na 54 lata więzienia, wyszedł na wolność. Do zbrodni, którą miał popełnić, przyznał się jego identyczny brat bliźniak. Walka o uwzględnienie zeznań mężczyzny trwała prawie dekadę.

Kevin Dugar trafił do więzienia w 2003 r., w związku z morderstwem w północnej części Chicago. Zbrodnia miała być elementem wojny lokalnych gangów. W 2005 roku Kevin Dugar po zeznaniach świadków, którzy wskazali go jako sprawcę, został uznany za winnego zbrodni, a następnie skazany na 54 lata pozbawienia wolności.

Zobacz też: "Geniusz zbrodni" z IQ 58. Przyznawał się do zabójstw, by nie smucić śledczych

Fox News przypomina, że zwrot w sprawie nastąpił w 2013 r. Do morderstwa przyznał się bowiem Karl Smith - brat bliźniak Dugara. "Muszę zrzucić ten ciężar zanim mnie to zabije. Przynaję się i modlę się, żebyś mi wybaczył" - pisał Smith do brata.

Sprawa ponownie trafiła do sędziego, który w 2018 r. uznał, że zeznania brata osadzonego są "całkowicie niewiarygodne". Podkreślał, że Smith zdecydował się na wyznanie, gdy sam został skazany w innej sprawie - za napad z bronią w ręku, w wyniku  którego zginął sześcioletni chłopiec. W 2008 r. brat Dugara usłyszał wyrok 99 lat więzienia.

Reklama

Adwokat: Jesteśmy wdzięczni

Po kolejnych czterech latach ponowne rozpatrzenie sprawy zarządził sąd apelacyjny. Wskazał, że nowe dowody w sprawie mogą zostać inaczej zinterpretowane przez ławę przysięgłych. Sędzia uwzględnił również wniosek Dugara o opuszczenie więzienia za kaucją. W efekcie, mężczyzna, który od 20 lat przebywał za kratami - wyszedł na wolność.

- Jesteśmy wdzięczni, ze sędzia wziął pod uwagę wszystkie czynniki i wypuścił Kevina w oczekiwaniu na ponowny proces. Mam nadzieję, że stan zrobi co do niego należy i umorzy sprawę. Jeśli nie - będziemy walczyć w sądzie - Kevin jest niewinny - zapewniał ABC News adwokat Dugara Ronald Safer.

Kevin Dugar przez następne 90 dni będzie mieszkał w ośrodku przejściowym. Nie wolno mu oddalać się od obiektu.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy