Reklama

Odsłania mroczne realia pracy policji w Chicago. "Udawaj, że nie widzisz"

- Dobra rada dla młodych policjantów? Jeśli jedziesz radiowozem i ktoś przechodzi na czerwonym świetle, udawaj, że tego nie widzisz. Zgłoś to przez radio, ale nie wysiadaj z auta, bo możesz mieć kłopoty. Im mniej się zaangażujesz, tym lepiej. Przy każdej ulicznej interwencji stoi za tobą sześć osób z komórkami. Film trafi do sieci, a ty zostaniesz pozwany, stracisz pracę, pójdziesz do więzienia… Cenę za dzisiejszą rzeczywistość i poziom przestępczości płaci, niestety, społeczeństwo - mówi Interii David, emerytowany sierżant policji z Chicago.

W Ameryce mieszka od zawsze. To jego kraj. W nim też 29 lat służy jako policjant. Odchodzi w 2010 roku, prosto z chicagowskiego departamentu zajmującego się zwalczaniem przestępczości zorganizowanej.

Robota gangów

Czy w Windy City z populacją 2,697 miliona osób - od lat "goszczącym" na liście dziesięciu najniebezpieczniejszych i brutalnych metropolii w USA - naprawdę jest tak źle?

Policyjne statystyki za 2022 rok mówią jasno. Ogólna liczba przestępstw (morderstw, napaści seksualnych, rozbojów, napadów z bronią w ręku, włamań, kradzieży i kradzieży aut) wyniosła 66 855. W 2021 roku to 47 452. Strzelaniny? Ubiegły rok to 2832 odnotowanych incydentów, mniej niż w 2021, gdzie jest ich 3555.

Reklama

- Przemoc skupia się dziś wokół gangów - nie tylko czarnoskórych, bo istnieją również białe. Zazwyczaj walczą one między sobą i sprzedają narkotyki. Wysoko na liście są przestępstwa z użyciem broni - w kraju tym jest jej więcej niż ludzi. Ostatnimi laty częste są też kradzieże aut lub ich części - wymienia David.

Pytam o to, co zmieniło się od czasu miejskich protestów Black Lives Matter w 2020 roku. Wtedy to ulice Downtown zamieniają się w arenę walk, a z witryn luksusowych sklepów znikają kolejne produkty. Wielu mieszkańców ucieka na przedmieścia.

- Faktycznie, były grupy młodych ludzi rabujących z butików, co się dało. Nikt ich nie zatrzymywał. Nawet jeśli to robił, było mało prawdopodobne, że zostaną postawieni w stan oskarżenia i pójdą do więzienia. Dla młodych gangsterów to więc czysty zysk. Dlatego przestępczość jest na tak wysokim poziomie.

"Alkoholizm i przemoc domowa. To prawdziwe problemy policji"

W grudniu Chicago obiega inna smutna wieść. W ciągu nieco ponad tygodnia życie odbiera sobie trzech funkcjonariuszy - dwie kobiety i mężczyzna.

- Przez blisko trzy dekady nie pomyślałem, że samobójstwa policjantów to systemowy problem do rozwiązania. Wątpię, by to, co widzą w pracy, popychało ich do targnięcia się na życie. Prawdziwym kłopotem są alkoholizm oraz przemoc domowa. Moi koledzy i koleżanki pracują na trzy zmiany, każdego dnia w roku. Będąc młodym policjantem, robisz nocki, kończysz o 7 rano i idziecie grupą do baru po drugiej stronie ulicy. A kwestia przemocy? Nie zarabiasz dużo, więc szukasz dodatkowego zajęcia. Rodzina potrzebuje więcej pieniędzy, dochodzi do kłótni. To wszystko może cię popchnąć w stronę depresji i samobójstwa bardziej niż same doświadczenia na służbie.

Dla Davida najgroźniejsze są właśnie incydenty związane z przemocą domową.

- Nigdy nie wiesz, czego się spodziewać. Pamiętam, jak musiałem strzelić do kogoś drugi raz w życiu. Weszliśmy do domu, gdzie mąż - nożem rzeźniczym - zabił żonę i syna. Chciał zaatakować też nas. Nie miałem wyboru.

Policjant z Chicago: Lepiej się nie wychylać

Mężczyzna wspomina początki swojej kariery.

- Wiele się zmieniło. Policjanci w Chicago, ale też w innych częściach USA, nie są już tak aktywni jak ja w ich wieku. Jeśli dostrzegliśmy kilku młodych ludzi w samochodzie wyglądających jak gangsterzy, zatrzymaliśmy ich, sprawdzaliśmy dokumenty, przeszukiwaliśmy pojazd. Dzisiaj tego nie robią, bo za takie czynności możesz mieć kłopoty. Dobra rada dla młodych funkcjonariuszy? Jeśli jedziesz radiowozem i ktoś przechodzi na czerwonym świetle, udawaj, że tego nie widzisz. Zgłoś to przez radio, ale nie wysiadaj z auta, bo możesz stracić karierę. Im mniej się zaangażujesz, tym lepiej. Przy każdej ulicznej interwencji stoi za tobą sześć osób z komórkami. Film trafi do sieci, a ty zostaniesz pozwany, stracisz pracę, emeryturę, pójdziesz do więzienia... Cenę za dzisiejszą rzeczywistość płaci, niestety, społeczeństwo.

Mimo pracy w ubogich dzielnicach z dużym odsetkiem przestępstw, wielokrotnych interwencji w tzw. "projects", czyli mieszkaniach socjalnych, mój rozmówca nie odradza przyjazdu do Chicago.

- Warto zwiedzić to miasto. Musisz znać tylko kilka zasad. Nie zakładaj słuchawek i nie patrz w chodnik czy telefon. Miej oczy dookoła głowy. Jadąc autem, nie stawaj bardzo blisko drugiego. Zawsze miej w głowie to, że w razie ataku możesz skręcić koła i natychmiast wybiec z samochodu. Ukrywaj drogą biżuterię. Windy City jest podzielone. Wielu ludzi naprawdę desperacko szuka sposobów na przetrwanie.

Chcesz skontaktować się z autorką? Napisz: aleksandra.cieslik@firma.interia.pl

INTERIA.PL
Dowiedz się więcej na temat: USA | Chicago | policja | strzelaniny

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy