Reklama

Reklama

Izrael: Silne wybuchy w Jerozolimie. Zginął nastolatek, 19 osób rannych

Co najmniej jedna osoba zginęła, a 19 zostało rannych wskutek dwóch wybuchów, jakie miały miejsce na dworcu autobusowym i pobliskim skrzyżowaniu w Jerozolimie - poinformowała służba medyczna izraelskiej armii. Ofiarą ataku jest 15-letni chłopak. Według wstępnych ustaleń policji doszło do skoordynowanych eksplozji ładunków wybuchowych, w których znajdowały się gwoździe. Służby podejrzewają o atak palestyńskich bojowników.

Eksplozje miały miejsce krótko po godz. 7 (godz. 6 czasu polskiego) na nieodległych od siebie przystankach autobusowych w dzielnicy Ramot na północnych obrzeżach Jerozolimy.

Jak donosi agencja Reutera, powołując się na izraelskie radio wojskowe, przyczyną wybuchu był najprawdopodobniej podłożony ładunek wybuchowy. Funkcjonariusze dotarli do materiałów, świadczących o rozrzuconych odłamkach ładunku wokół miejsca zdarzenia.

Izraelskie służby ratunkowe poinformowały, że w ataku zginęła jedna osoba - 15-letni chłopak. Dwie spośród 15 poszkodowanych osób są w stanie krytycznym, zaś cztery w stanie ciężkim.

Reklama

Eksplozja w Jerozolimie. Media donoszą o dwóch wybuchach

Jak donosi "The Jerusalem Post" eksplodowały dwa ładunki, które zostały umieszczone w bagażach pozostawionych na przystankach. Jak wynika ze zdjęć z miejsca zdarzenia, autobus był podziurawiony, co świadczyło o rozproszeniu odłamków, jakimi najprawdopodobniej były gwoździe, umieszczone wewnątrz bomb. 

Kolejna detonacja nastąpiła kilka minut później w pobliżu nieodległego od dworca skrzyżowania w północnej części Jerozolimy. Tam zostały ranne kolejne cztery osoby.

Natomiast według telewizji N12 przyczyną eksplozji było urządzenie ustawione na motocyklu obok przystanku autobusowego. To samo źródło przekazało, że dwie osoby zostały przewiezione do szpitala w stanie krytycznym, kolejne cztery w stanie ciężkim, zaś jedna odniosła umiarkowane obrażenia. 

Główna arteria w kierunku Tel-Awiwu została zamknięta dla ruchu na kilka godzin.

Policja podejrzewa o atak palestyńskich bojowników

Izraelska policja podejrzewa o atak palestyńskich bojowników - donosi agencja Reutera. Obie eksplozje miały być ze sobą skoordynowane.

Obecny na miejscu zdarzenia szef jerozolimskiej policji Kobi Shabtai poinformował, że każdy autobus w Jerozolimie będzie przeszukany przez mundurowych, a wszystkie psy tropiące bomby w Izraelu zostaną uruchomione w celu poszukiwania ładunków wybuchowych w całym kraju. Dodał, że policja bada, czy w każdym z ataków uczestniczył więcej niż jeden terrorysta.

Jak podaje "The Jerusalem Post", Izrael mierzy się w ostatnich miesiącach z falą terroryzmu. Jak dotąd większość ataków miała miejsce na Zachodnim Brzegu Jordanu i była przeprowadzana przy użyciu broni palnej lub noży.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy